Reklama

O krok od tragedii - 15-latek wpadł do rowu z błotem

15-latek wyszedł na spacer z psem i zaginął. Rozpoczęła się akcja poszukiwawcza. Okazało się, ze nastolatek ugrzązł w głębokim rowie wypełnionym błotem. Na szczęście funkcjonariuszom w porę udało się go odnaleźć. 

Cała sytuacja miała miejsce w czwartek, 17 sierpnia. Około godz. 6 do dyżurnego wpłynęła informacja o zaginionym 15-latku. Jak relacjonowała rodzina, chłopak spędzał wakacje na terenie gminy Świnice Warckie. Rano jeden z członków rodziny zauważył, że nastolatka i jego psa nie w domu. Nie było z nim kontaktu, ponieważ 15-latek nie miał przy sobie telefonu. 

- Poszukiwania rodziny okazały się nieskuteczne, stąd też zgłoszono jego zaginięcie. Było realne zagrożenie życia i zdrowia chłopca, również ze względu na to, że nie znał terenu, więc policjanci szybko przystąpili do działań - mówi mł. asp. Katarzyna Pietrzak z Komendy Powiatowej Policji w Łęczycy.

Reklama

Brali w nich funkcjonariusze, którzy przeszukiwali tereny wraz z psem. To właśnie on doprowadził ich do zarośli i głębokiego rowu z błotem, w którym znaleziono nastolatka (ok. kilometr od domu). Był zanurzony w nim po szyję i nie mógł z niego wyjść. 

- Chłopiec był w szoku. Udzielono mu pomocy, a ratownicy medyczni stwierdzili u niego wychłodzenie organizmu - dodaje asp. Pietrzak z KPP w Łęczycy.

Nastolatek został przewieziony do szpitala. Na szczęście cała historia zakończyła się pozytywnie. 

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości