Reklama

Odlot na emeryturze

Jerzy i Irena Stanik są małżeństwem, które bardzo aktywnie spędza wolny czas na emeryturze. Ich ulubionymi atrakcjami są podróże, szczególnie te po polskich górach, jazda na nartach i na rowerze. Ponadto Jerzy jest pasjonatem lotnictwa i lata paralotnią.

Lotnictwem Jerzy Stanik interesował się już od najmłodszych lat, a w 2015 roku spełniło się jego marzenie o ukończeniu kursu na paralotnie.
- Przez całe życie marzyłem o tym, by latać, ale niestety obowiązki nie pozwalały mi na wcześniejszą realizację marzeń. Postawiłem sobie za cel, aby ukończyć kurs na paralotnie przed 60-tymi urodzinami i na szczęscie mi się to udało – mówi z duma Jerzy Stanik
Teraz w wieku 65 lat, dojrzały już mężczyzna może się pochwalić, że spędził ponad 300 godzin w powietrzu. Najczęściej lata w promieniu 30-40 kilometrów od miejsca zamieszkania, a najdłuższa trasa jaką pokonał liczyła 120 km. Nie wyklucza również zabrania paralotni w inne miejsca np. w góry.
- Paralotnia jest pod względem logistycznym bardzo wygodnym urządzeniem, ponieważ sprzęt, który posiadam można złożyć i spakować do każdego bagażnika samochodowego, nawet do cinquecento. Swoich sił próbowałem także na motolotni, jest ona urządzeniem szybszym, ale w przeciwieństwie do paralotni, wymaga odpowiedniego garażowania i potrzeba przyczepy, aby ją przetransportować – opowiada.
Latanie paralotnią jest sportem ekstremalnym, a co za tym idzie, nigdy do końca nie wiadomo co można napotkać w trakcie lotu. Jerzy już sześć razy awaryjne lądował, ale na szczęście wyszedł z tego cało.
Wielkim udogodnieniem dla 65-latka jest miejsce, w którym może swobodnie wystartować i wylądować, a jak sam przyznaje takie lotnisko jest bardzo pomocne.
- Gdy latam, nigdy nie spotkałem się z żadną agresją ze strony ludzi, a ich reakcje są zazwyczaj pozytywne - zauważa Jerzy Stanik
Latanie jest tylko jednym z hobby Jerzego, ponieważ wspólnie z małżonką uwielbiają góry i pokonywanie kolejnych szlaków. Ich przygoda z wędrówkami rozpoczęła się 2009 roku, kiedy to z okazji 50-tych urodzin Ireny, postanowili wejść na Rysy.
- Planując wyjście na kolejny szlak zawsze kierujmy się pogodą, jest to właśnie element szacunku do gór. Jeżeli warunki pogodowe są pod najmniejszym znakiem zapytania, nie wychodzimy w góry – zaznacza Irena Stanik.
Państwo Stanik w Polsce przeszli niemalże wszystkie najbardziej wymagające górskie szlaki. Pominęli małą część tych łatwiejszych tras, aby mogli je zwiedzić po 70-tych urodzinach. Natomiast teraz zwiedzają słowacką cześć Tatr.
Jak sami przyznają - wielkim udogodnieniem okazał się kamper do zakupu którego zmusiła ich pandemia i ograniczenia z nią związane. Od tego czasu zwiedzili z nim całe Bieszczady i Karkonosze.
Podczas pobytu w górach, często zjeżdżają na nartach. Tylko w tym sezonie przejechali już na nich ponad 200 km.
Poza wędrówkami po górach Jerzy i Irena często jedzą na rowerze, a kilka lat temu Jerzy jeździł także na quadzie, jednak zrezygnował z tej atrakcji, ponieważ latanie bardziej do niego przemawiało.
- Od dziesięciu lat marzymy o dwutygodniowej podróży na Koło Podbiegunowe i mamy nadzieję, że uda nam się je zrealizować. W tym roku planujemy przejechać kamperem wzdłuż i wszerz granic Polski – zapowiada Irena Stanik.

Jakub Wejman
[email protected]

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości