Po znakomitym sezonie w A-klasie i przegranych barażach wydawało się, że Płomień Makowiska dostaje kolejną szansę na realizację marzenia o grze w Klasie Okręgowej. Jednak zamiast sportowej nagrody, klub otrzymał rozczarowującą propozycję, która zmusiła go do wycofania się z walki o awans.
Płomień Makowiska zostaje w A-klasie. Decyzja wymuszona, nie z wyboru
Choć sezon 2024/2025 w A-klasie grupy 6 był dla Płomienia Makowiska wyjątkowo udany – drużyna trenera Bogusława Okrzesika zakończyła go na drugim miejscu tuż za LKS Wierzchlas, finisz piłkarskiej sagi związanej z awansem ma smak goryczy.
Zespół z Makowisk miał realną szansę by zawalczyć o miejsce w Klasie Okręgowej, zwłaszcza że zwycięzca ligi LKS Wierzchlas zrezygnował z promocji. Logika wskazywałaby, że skoro Płomień był drugi – naturalną koleją rzeczy powinien otrzymać prawo do gry klasę wyżej z automatu. Niestety, Łódzki Związek Piłki Nożnej zadecydował inaczej.
Baraże, które niczego nie wyjaśniły
Płomień wcześniej rozegrał już baraże o awans do Klasy Okręgowej. Przeciwnikiem była Astoria Szczerców. Makowiszczanie ulegli w dwumeczu – 4:1 na wyjeździe i 3:4 u siebie – ale sama obecność w barażach pokazywała, że drużyna ma potencjał i aspiracje. Kiedy więc LKS Wierzchlas wycofał się z awansu, wydawało się, że drzwi do "okręgówki" otworzą się właśnie dla Płomienia.
Niestety – rzeczywistość okazała się mniej przychylna. Zamiast jasnej decyzji, Płomień wraz z innymi dwoma wicemistrzami A-klas miał wziąć udział w dodatkowym trójmeczu barażowym... o awans do Klasy Okręgowej grupy I, obejmującej kluby z aglomeracji łódzkiej. I to właśnie ta decyzja przelała czarę goryczy.
Dla lokalnych klubów, gdzie piłka nożna to pasja i forma integracji, a nie sposób na życie, perspektywa regularnych dalekich wyjazdów do Łodzi i okolic to poważny problem. Czas, koszty, logistyka – wszystko to staje się barierą nie do przeskoczenia. Piłkarze-amatorzy grają dla emocji, atmosfery i – jak się często mówi – "dla złocistego napoju po meczu", a nie dla wypraw po ponad 100 kilometrów.
Władze Płomienia Makowiska na czele z prezesem Grzegorzem Kapuścińskim, zdecydowały więc o rezygnacji z udziału w trójmeczu barażowym. Podobną decyzję podjęły rezerwy Zrywu Wygoda. Awans – niejako z automatu – przypadł więc Włókniarzowi Moszczenica.
Duch sportu, gdzie jesteś?
Gdyby faktycznie liczył się wynik sportowy i sezonowa tabela, Płomień Makowiska powinien był dostać awans „z urzędu” po rezygnacji LKS-u Wierzchlas. Bo przecież to Płomień był drugi. To Płomień grał baraże. To Płomień pokazał, że chce awansu. Ktoś powie dlaczego w grupie 3 Klasy Okręgowej nie zostawić w takim razie UKS Ustków (pierwszego spadkowicza) idąc takim rokiem myślenia – natomiast: chcemy promować zwycięzców czy przegranych mając na uwadze wspomnianego ducha sportu?
Tymczasem decyzja władz ŁZPN o trójmeczu w zupełnie innej grupie – bez realnej analizy sytuacji klubów – zdaje się być rozwiązaniem zza biurka, nie z boiska...a wspomnieć należy, że się da rozwiązać „łatwo, prosto i przyjemnie" – to właśnie pajęczański Zawisza skorzystał w zeszłym roku na propozycji awansu do Klasy Okręgowej mimo porażki barażowej jako wicemistrz A-klasy grupy 6. Co więcej, choć czasu na podjęcie decyzji było mało włodarze Zawiszy zaryzykowali, utrzymali się w lidze i dalej mogą rozwijać klub na tym poziomie rozgrywek. Szkoda, że w przypadku Płomienia nie mogło być podobnie...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze