Rodziny z Ukrainy, przebywające na terenie gminy Konopnicy, mogły w ostatnim czasie m.in. zintegrować się między sobą. Zarówno dzieci, jak i dorośli uczestniczyli w różnych wycieczkach, sfinansowanych ze środków zebranych w Anglii. Pomysłodawcami akcji byli Barbara i Jarosław Dunajowie.
Obecnie w Szkole Podstawowej w Konopnicy przebywa ośmioro uczniów (początkowo było 16), troje w oddziałach przedszkolnych i pięcioro w szkole.
- Nie było żadnych problemów z aklimatyzacją, czy edukacją – mówi Michał Janik, dyrektor SP w Konopnicy.
- Jeden uczeń nawet wykazuje się wyjątkowym talentem do języka polskiego. Dzieci uczą się go w wymiarze sześciu godzin tygodniowo. Zostały przeprowadzone diagnozy z poszczególnych przedmiotów i zorganizowane zajęcia dodatkowe dla młodzieży, w zależności od potrzeb.
- Świetnie dzieci z Ukrainy zintegrowały się z naszymi polskimi dziećmi. Na początku występowała bariera językowa, ale teraz uczestniczą w życiu klasy, dogadują się, bawią i bardzo szybko uczą się języka polskiego – dodaje Julita Zgondek, zastępca dyrektora SP w Konopnicy.
Niedawno placówka otrzymała wsparcie finansowe dla swoich nowych uczniów i ich rodzin.
- Do tej pory były organizowane m.in. zbiórki żywności, ubrań. Państwo Dunajowie, jako pierwsi, wyszli z inicjatywą zebrania środków finansowych, które miały być i są przekazywane na potrzeby dzieci i rodzin z Ukrainy, przebywających na terenie gminy Konopnica. – podkreśla Janik.
- Kwotę, którą uzyskali, przekazali mnie, jako dyrektorowi. Dzięki podarowanym środkom podjęliśmy szereg działań. Zorganizowaliśmy wyjazdy turystyczne dla dzieci, również ze szkół w Szynkielowie i Rychłocicach, (do Łodzi, Candy Parku w Rzgowie oraz do Safari ZOO w Borysewie – przyp. red.), wycieczkę do Wrocławia dla wszystkich osób pochodzących z Ukrainy, w sumie 22-osobowa grupa. Zainicjowaliśmy też na terenie szkoły naukę języka polskiego dla dorosłych, prowadzoną przez Annę Lipińską.
To wszystko udało się zrealizować dzięki zbiórce przeprowadzonej w…Anglii. Właśnie tam ponad 30 lat mieszkali Barbara i Jarosław Dunajowie, którzy kilka lat temu osiedlili się w Konopnicy.
- Mimo, że wyjechaliśmy z Polski jako osoby dorosłe, to tak naprawdę Anglia w dużym stopniu nas ukształtowała, a na pewno stosunek Anglików do pewnych zdarzeń – przyznaje Jarosław Dunaj.
- W Anglii co tydzień, co miesiąc, zderzamy się z nową potrzebą, problemem etnicznym albo ekonomicznym. Po naszych doświadczeniach więc jakby naturalnym odruchem było to, że trzeba zorganizować pomoc. Wydawało nam się, że należy uderzyć do naszych znajomych, których uzbieraliśmy przez tych 30 lat. Faktem jest, że odbiór wojny w Anglii jest trochę inny niż u nas, oni postrzegają tę wojnę jako konflikt odległy. Natomiast myślę, że w dość fajny sposób zaprezentowaliśmy potrzeby Ukraińców naszym znajomym w Anglii.
W akcję zaangażowało się 20 parę osób. W trochę ponad tydzień udało się zebrać 1290 funtów. Za zbiórkę na terenie Anglii odpowiadała Marta Wiśniewska, siostrzenica Barbary.
- Przez długi okres współpracowała z nami w Anglii. Później my zdecydowaliśmy, że wracamy, a ona wyszła za mąż, została w Cambridge i tam działa – zdradza Barbara Dunaj.
- Marta zajmuje się PR-em internetowym, więc była właściwą osobą, żeby szybko coś zmontować i przedstawić naszym znajomym, co się u nas dzieje i na co liczymy. Ostatecznie efekt był niespodziewanie dobry. Anglików stać jednak na więcej, będziemy chcieli im pokazać, co udało się tutaj zrobić i nakłonić do kontynuacji zbiórki – zaznacza Jarosław Dunaj.
Decyzja o sposobie wykorzystania zebranych środków była podejmowana wspólnie z rodzinami z Ukrainy. W pierwszej kolejności miały zostać przeznaczone na integrację ukraińskich dzieci z polskimi rówieśnikami, a następnie na integrację Ukraińców, mieszkających na terenie gminy Konopnica. Są jeszcze plany, by dzięki tym środkom zorganizować wypoczynek letni.
- W bardzo przypadkowy sposób zderzyliśmy się z kilkoma osobami, które były na wycieczce we Wrocławiu. Nie wiedziały, że pojechały tam dzięki naszym znajomym i nam. Ogólnie wspominali ten dzień jako kapitalny. Naprawdę jest fajnie usłyszeć, jak się ludziom bardzo podobało. Akcja miała sens, bo trochę uśmiechu udało nam się wywołać na tych zmęczonych twarzach – podsumowuje Jarosław Dunaj.
- Myślę również, że bardzo istotnym elementem całej akcji była integracja środowiska ludzi pochodzących z Ukrainy. Mieszkają w różnych małych miejscowościach, oddalonych od siebie i nie mają możliwości poznania się. Dzięki takim inicjatywom, wycieczce, nauce polskiego dla dorosłych mogą się poczuć, że są znajomymi, porozmawiać o swoich problemach wewnętrznych, które nie do końca my musimy rozumieć – kończy Michał Janik.
- Jako dyrektor jestem bardzo wdzięczny państwu Dunajom za cenną inicjatywę, którą chciałbym, żebyśmy wspólnie kontynuowali.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze