Reklama

Poznawali swoją gminę z wysokości rowerowego siodełka

Rekordowa liczba, bo 186 osób, wzięła udział w X Rowerowym Pikniku Rodzinnym, który już tradycyjnie organizuje Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Skomlińskiej. Piękna pogoda, miła atmosfera rajdu oraz malownicza trasa prowadząca wśród pól i lasów gminy Skomlin, sprawiła, że piknik stał się niezapomnianym dla uczestników wydarzeniem. A wisienką na torcie była możliwość obejrzenia eksponatów zgromadzonych przez stowarzyszenie do tworzonej, w zabytkowym spichlerzu, izby pamięci.

 

Zbiórka uczestników rajdu miała miejsce na ulicy Konstytucji 3 Maja. Stąd rowerzyści, podzieleni na dziewięć mniejszych grup, wyruszyli na 12,5-kilometrową trasę. Każda grupa miała swojego przewodnika, a nad bezpieczeństwem wszystkich czuwali strażacy z Toplina i ze Skomlina.

Reklama

Pierwszy odcinek rajdu zakończył się w Klasaku Małym, a drugi w Klasaku Dużym. O ciekawej historii tych miejsc opowiadał Damian Orłowski, miłośnik małej skomlińskiej ojczyzny.

- Ta miejscowość kiedyś nazywała się Górzyska – mówił w Klasaku Dużym Damian Orłowski. - Znajdował się tu niegdyś folwark szlachecki należący do majątku skomlińskiego. Państwo Bartochowscy, do których ten majątek należał, takich folwarków mieli kilka – dwa w Skomlinie oraz Toplinie, na Walenczyźnie i właśnie w Klasaku Dużym. Te folwarki zajmowały się uprawą roli i hodowlą krów. Ile tych krów było na Klasaku, nie wiemy, ale musiało być ich sporo, bo opłaciło się je dzierżawić. Ci dzierżawcy, których nazywano pachciarzami, płacili za tę dzierżawę właścicielom folwarku, ale i sami odnosili spore korzyści.

Reklama

Uczestnicy rajdu poznali jeszcze szereg innych ciekawostek dotyczących mijanych miejsc. Najtrudniejszy, ale i zarazem chyba najbardziej atrakcyjny fragment trasy, prowadził do Maręży. Co prawda, rowerzyści musieli nieraz przepychać swoje pojazdy przez piaszczystą drogę, ale ten trud wynagrodził im odpoczynek pod rozłożystym dębem w tak zwanych Niedźwiadach na początku wsi. Dąb ten liczy sobie około 300 lat i ma ponad 4,5 metra obwodu. Jest pomnikiem przyrody. W jego cieniu wójt Grzegorz Maras mówił o najważniejszych inwestycjach zrealizowanych w gminie w ostatnim czasie i planowanych na najbliższy okres. A potem o historii tego miejsca i osobliwościach przyrody opowiadała mieszkająca obok Barbara Głowienkowska, do niedawna sołtyska Maręży. Na pewno wielką gratką dla wszystkich była możliwość zobaczenia, a nawet sfotografowania ducha lasu, który zamieszkał na tym wielkim drzewie.

Z Niedźwiadów, długi peleton, nową, asfaltową drogą, wrócił do Skomlina. Tutaj przystanek był w spichlerzu. Stowarzyszenie pochwaliło się tym, co udało mu się zebrać do tworzonej tu izby pamięci. Efekt zbiórki wszystkim zaimponował. Zebrano ponad 700 różnorodnych eksponatów podarowanych przez ponad 70 darczyńców.

Reklama

Wielką atrakcją dla większości była możliwość zobaczenia wnętrz spichlerza, bo z zewnątrz wszyscy go znają. Pierwsza kondygnacja również jest dość znana, ale druga, a szczególnie trzecia, wzbudziła wielkie zainteresowanie. Obie zaimponowały swoim ogromem, a dla znawców architektury drewnianej zapewne również rozwiązaniami technicznymi. I na tej najwyższej Roman Furman, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Skomlińskiej oraz Damian Orłowski, mówili o realizowanych już i planowanych zamierzeniach odnośnie izby pamięci, która w spichlerzu powstanie.

Całość tych rowerowych zmagań zakończyła się poczęstunkiem dla wszystkich uczestników.

Reklama

- Piknik bardzo mi się podobał – mówi Agata Gorzkowska ze Skomlina. - Cały rok na niego czekałam i szkoda, że był taki krótki. Była piękna pogoda, wręcz wymarzona na rajd. Wiaterek, słońce i dobra zabawa, czyli wszystko, co jest potrzebne. Największe wrażenie zrobiła na mnie izba pamięci. Dziękuję za to wszystko organizatorom i czekam już na piknik za rok.

Oprócz Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Skomlińskiej, organizatorami wydarzenia były Gminny Ośrodek Kultury i Sportu, Urząd Gminy oraz Gminny Związek Ochotniczych Straży Pożarnych w Skomlinie.

Reklama

- Bardzo cieszymy się, że prawie 190 uczestników wzięło udział w naszym pikniku – podsumowuje Roman Furman. - Byłem zaskoczony, że tak dużo, bo warunki pogodowe nie były najłatwiejsze. Przejechaliśmy odcinek 12,5 kilometra. Najbardziej zależało nam na zaprezentowaniu eksponatów, które udało się pozyskać do izby pamięci. Ta izba to projekt realizowany przez nasze stowarzyszenie przy współpracy z Narodowym Instytutem Muzeów. Bardzo cieszymy się ze wspaniałego oddźwięku, z jakim spotkała się nasza prośba wśród mieszkańców Skomlina o przekazywanie różnych przedmiotów do tej izby, bo udało się uzyskać naprawdę piękne i ciekawe rzeczy.

O samej zbiórce eksponatów pisaliśmy już w naszym portalu www.kulisy.net, w artykule „Ciekawe rzeczy ludzie poznajdowali w swoich domach”.

Reklama

 

                                                                             ***

Stało się już tradycją, że na każdy rajd Alina Idasiak ze Skomlina pisze wiersz. Nie inaczej było w tym roku. Przeczytajcie:

Żeby nie wypaść z rytmu i

             wprawy

Mam napisane coś dla zabawy.

Co roku taki czas przychodzi,

że startują starsi i młodzi.

Bo to Stowarzyszenie Miłośników Ziemi

             Skomlińskiej

wycieczki rowerowe organizuje,

za co im serdecznie dziękuję.

Po co siedzieć w domu i rozmyślać,

jak tu można energią tryskać.

Reklama

Gdy tak pedałuje to bólu nie czuje.

Chociaż pot po twarzy i plecach spływa,

to czuję się szczęśliwa.

Ruszajmy i szczęśliwie wracajmy.

                                     START

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/09/2024 20:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości