W cierpliwość muszą uzbroić się kierowcy poruszający się pomiędzy Siemkowicami a Pajęcznem. Od wczoraj ponownie zamknięty został przejazd drogą łączącą obie miejscowości. Prace przy remoncie wiaduktu kolejowego w Marchewkach potrwają do lata.
O tym, że zamknięcie drogi pomiędzy Siemkowicami i Pajęcznem zaskoczyło kierujących niech świadczy fakt, że niektórym kierowcom tuż przed południem we wtorek ledwo zdążyli wyhamować przed rozstawionymi na drodze barierami. Taka sytuacja spotkała jadącego od Siemkowic użytkownika drogi, który na szczęście zdążył się zatrzymać i zawrócić. Chwilę później innej trasy do Siemkowic poszukiwała mieszkanka powiatu, która do zapór podjechała fordem focusem od strony Pajęczna. - Jestem zaskoczona bo liczyłam, że droga jest otwarta. Znam ten teren więc poradzę sobie z objechaniem tej drogi - mówiła po zatrzymaniu się przed barierami. Mimo zaskoczenia kierowców nie trudno w Pajęcznie dostrzec odpowiednie znaki informujące o zamknięciu drogi. Widać je między innymi na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Sienkiewicza - ta ostatnia wyprowadza ruch w kierunku Siemkowic. Widoczne są także znaki informujące o objeździe - ten wykonawca wyznaczył przez Działoszyn i Ożegów. Alternatywą dla aut do 3,5 tony może być przejazd przez miejscowość Sadowiec-Wrzosy po skręceniu w prawo za przejazdem kolejowym w Trębaczewie. W obu przypadkach czas przejazdu trasy między stolicą powiatu a Siemkowicami zwiększy się jednakże prawie o pół godziny. Remont wiaduktu potrwać ma zgodnie z deklaracją wykonawcy do 31 lipca tego roku. Przypomnijmy, że pierwszy etap prac w ubiegłym roku trwał cztery miesiące - od 17 sierpnia do 15 grudnia.
Grzegorz Boroń
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze