22-latek i jego 34-letnia znajoma zostali zatrzymani przez policjantów za narkotyki. Wpadli, bo... obserwowali działania służb, które pomagały ratownikom medycznym w uspokojeniu agresywnej pacjentki.
6 września o godz. 18 przy ul Tkackiej w Łodzie funkcjonariusze udzielali pomocy załodze ratownictwa medycznego, która chciała pomóc agresywnej pacjentce. Wokół ambulansu zebrało się kilka osób. Mundurowi wyczuli wśród nich charakterystyczną woń marihuany. Postanowili wszystkich wylegitymować. Jak się okazało zarówno 22-latek, jak i jego 34-letnia znajoma posiadali przy sobie narkotyki. Były one skrzętnie skryte w kieszeni spodni oraz zawieszonej torebce.
Następnie funkcjonariusze pojechali z zatrzymanymi do miejsca ich przebywania. Do pomocy wezwane zostały dodatkowe patrole oraz przewodnik z psem tropiącym. Trop psa doprowadził do metalowej szafki, gdzie schowane były kolejne środki zabronione prawem. Dzięki niezawodnemu zmysłowi węchu zwierzę po kolei wskazywało kolejne miejsca z narkotykami. Były to rzeczy osobiste znajdujące się w przedpokoju, metalowe pudełka a w nich ciastka z zawartością THC oraz ususzone grzyby i tabletki. Dodatkowo w łazience policjanci znaleźli wiszące krzaki marihuany.
- Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania znacznych ilości środków odurzających oraz substancji psychotropowych o łącznej wadze ponad 20 gramów. Kobieta z kolei odpowie za posiadania znacznych ilości narkotyków w formie ponad 520 szt. tabletek, grzybów, kryształu i ziela konopi innych niż włókniste o łącznej wadze ponad 300 gramów - informuje asp. Kamila Sowińska, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Na wniosek prokuratora, 34-latka została aresztowana na najbliższy trzy miesiące. Wobec 22-latka zastosowano policyjny dozór.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze