Radni gminy Biała nie zgodzili się na zwiększenie o 70 tys. zł wydatków na inwestycję związaną z „Przebudową dróg wewnętrznych dojazdowych na terenie Gminy Biała”. Wartość zadania to ok. 10,5 mln zł, większość środków pochodzi z rządowego programu „polski ład”. Za te pieniądze miało powstać 16 km dróg w 27 odcinkach w różnych częściach gminy. Dodatkowe środki są potrzebne, aby sfinansować dodatkowe prace na jednym z odcinków.
Członkowie rady zdecydowali, aby nie zwiększać wydatków na zaplanowaną inwestycję. Jak podaje wójt, Aleksander Owczarek, środki miały zapewnić przebudowę drogi według zmian technicznych w projekcie poprzez dodanie konstrukcji wsporczych dla istniejącego ogrodzenia. Takie działania mają zapewnić bezpieczeństwo korzystania z trasy. Chodzi konkretnie o przebudowę drogi w Dziadowni (obręb Biała Rządowa).
- Właściciele tej nieruchomości w latach 90-tych ubiegłego wieku zagospodarowywali działkę i jej sąsiedztwo zgodnie z wydaną wtedy przez kierownika Urzędu Rejonowego w Wieluniu decyzją na rozbudowę budynku mieszkalnego – relacjonuje Owczarek.
Reklama- Problem w tym, że nie został wtedy zweryfikowany podkład geodezyjny, na którym wykonano projekt rozbudowy. A jak się okazuje ów projekt pozwalał wybudować ogrodzenie na działce drogi gminnej.
To dlatego, jak tłumaczy wójt, zaproponował, aby przebudowę przeprowadzić na koszt gminy. Samorządowiec sądzi, że mieszkańcy w wypadku rozprawy sądowej mają podstawy do zasiedzenia gruntu, więc gmina i tak będzie na straconej pozycji. Widzi jednak możliwość uzyskania odszkodowania od Skarbu Państwa, jako że to organy publiczne są winne za całe zamieszanie.
Z takim punktem widzenia nie do końca zgodzili się radni Białej. Dyskusja wokół dodatkowych 70 tys. zł była długa i burzliwa. Najpierw radni rozmawiali o sprawie podczas obrad 27 marca, a ostatecznie sesję przerwano, aby decyzję podjąć dzień później.
O to, aby dodatkowych pieniędzy nie przekazywać zawnioskowała wiceprzewodnicząca Lila Maciejewska.
- Uzasadniam to tym, aby wszystkich mieszkańców traktować tak samo, jeśli ta mieszkanka weszła w pas drogowy z płotem i robiony był rok temu, to niech sobie ten płot rozbierze i tyle. Na własny koszt, nie róbmy nikomu prezentów – przedstawiła swój punkt widzenia.
Reklama
Irytacji nie krył radny Mariusz Kamola.
- To brakło na drogę tych 10 mln zł? – dopytywał.
- Pieniądze dostaliśmy już na te drogi i to było wszystko już namierzone, gdzie granice pójdą, to nikt tego nie przeglądał? – dziwił się.
Wątpliwości nie krył też Krzysztof Woszczyk.
– Dlaczego akurat na ten kawałek drogi wydać? Wykonawca zrobił już projekt, są wbite kołki przez geodetę na podstawie tego projektu, projekt został potwierdzony przez kosztorys, no bo przecież przez gminę w jakiś sposób zostało to zaakceptowane, a teraz znowu 70 tys. zł, a wykonawca tym projektem zadeklarował, ze może to zrobić – stwierdził.
Reklama
Ostatecznie radni nie dali się przekonać argumentacji wójta, który obawia się o całość zadania.
- Decyzja ta powoduje zablokowanie przebudowy przedmiotowej drogi – twierdzi Owczarek.
- Odstąpienie od dalszej realizacji naraża gminę na konsekwencję kary, wynikającą z zapisów umowy z wykonawcą – dodaje, twierdząc, że proponowane przez niego rozwiązanie było najbardziej racjonalne dla gminy, użytkowników drogi i obecnych właścicieli.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze