Przedstawiciele rolników z terenu gminy Pątnów pojawili się na posiedzeniu rady gminy 11 marca, aby wręczyć samorządowcom petycję w sprawie obniżenia podatku rolnego. Taksa jeszcze jesienią została przyjęta zgodnie ze średnią ceną skupu żyta podaną przez GUS. Tyle tylko, że obecnie zboże jest o wiele tańsze, niż w czasie branym pod uwagę do obliczania wskaźniki. Rolnicy czują się pokrzywdzeni. Ani rada gminy, ani wójt, nie są jednak w stanie spełnić ich oczekiwań.
Dyskusja odnośnie wysokości podatku rolnego była długa, a po jednej i po drugiej stronie pojawiały się kilkukrotnie te same argumenty. Rolnicy podnosili, że kilka czynników składa się na to, iż produkcja zboża jest nieopłacalna. Samorządowcy zaś zwracali uwagę, że podatki płacą wszyscy po to, aby w gminie prowadzić inwestycje.
Od wielu lat podatek rolny w gminie Pątnów jest obliczany zgodnie ze wskaźnikiem GUS-owskim. To średnia cena z 11 kwartałów za qwintal skupu żyta. Podatek rolny nalicza się jako równowartość 2,5 dt od hektara przeliczeniowego. Za rok 2024 daje to taksę na poziomie nieco ponad 224 zł , podczas gdy w ubiegłym było to nieco ponad 185 zł podatku od hektara. Faktyczna podwyżka wynosi więc 21 proc.
Wahania na rynku cen zbóż sprawiają, że wartość podatku rolnego jest w nieadekwatnej do faktycznej opłacalności bieżącej produkcji.
– Cieszyliście się, jak zboże kosztowało 1,4 tys. a podatek od hektara był po 187 zł – przypomniał rolnikom Paweł Madeła, radny a jednocześnie sołtys Grębienia.
- Chodziłem z nakazami i mówiłem: z czego tu się cieszyć, za rok zboże stanieje a wy zostaniecie z wysokim podatkiem. Nikt tego nie rozumiał. Ja też płacę podatki, mam 5 ha – dodał.
Część okolicznych samorządów decyduje się na obniżanie stawki rządowej, inne ją przyjmują. W Pątnowie od wielu lat kolejne rady zostają przy tej ostatniej opcji. Wszystkie tego typu decyzje zapadają jesienią, przed konstruowaniem budżetu. Póki co nie ma możliwości prawnych, aby zmieniać wysokość stawek podatku w trakcie już trwającego roku budżetowego. Rolnicy z Pątnowa postanowili jednak tę kwestię podjąć.
„Zgłaszamy sprzeciw rolników przeciwko podniesieniu opłat podatku rolnego. Prosimy o wyjaśnienie wójta gminy Pątnów, dlaczego skierował projekt uchwały krzywdzący nas, jako rolników, do Rady Gminy w Pątnów. Stawki przedstawione radzie są abstrakcyjne w stosunku do obecnych cen zbóż, więc nie możemy się z nimi zgodzić (…) Obniżenie stawki ubiegłorocznej pomogłoby rolnikom w utrzymaniu płynności finansowej. Chyba nie musimy nikomu tłumaczyć, w jak trudnej jesteśmy sytuacji w tej chwili, Jednocześnie wszyscy wiemy, że budżet gminy Pątnów jest w stosunkowo dobrej kondycji” – przeczytała na sesji rolniczka pismo, pod którym widniało ponad 100 podpisów niezadowolonych mieszkańców.
Jeden z nich zabrał głos.
- Podatki są od tego, żeby je płacić i podatki muszą płacić wszyscy, jednak są sytuacje, jak np., ta, w której teraz się znajdują rolnicy, gdzie kwota przyjęta jest razy dwa w stosunku do cen zbóż, jakie są teraz. Myślę, że nowelizacja uchwały nie zaszkodziłaby – argumentował mężczyzna.
Rolnicy wytykali też, że podatek od nieruchomości nie został podniesiony, a rolny tak.
- Rolnicy są traktowani jako gorszy sort? – chciał wiedzieć.
- Podatek od nieruchomości został podniesiony rok wcześnie i to w sposób znaczący – wskazywała wójt Pątnowa Jacek Olczyk.
Reklama- Podatek rolny kształtuje GUS – powtarzał, podkreślając, że samorządowcy solidaryzują się z gospodarzami.
- Niektórzy rolnicy się dopytują czy mogą w urzędzie mogą zapłacić żytem? – kpił rolnik.
Głos zabrała skarbnik gminy, Aleksandra Kasprzak
- Rolnicy też płacą podatek od nieruchomości, każdy kto ma dom go płaci. Gdyby była podwyżka, to również rolnik zapłaciłby większy podatek od nieruchomości - tłumaczyła.
- Nie możemy zmienić podatku w trakcie roku, to musimy zrobić z propozycją na rok 2025. Te gminy, które od wielu lat obniżają stawkę podatku rolnego, co roku ten procent obniżają dodawała.
Reklama
Wójt Pątnowa wskazywał, że od zebranych danin zależy bezpośrednio rozwój gminy. 2
- Mieszkańcy gminy Pątnów, no nie wszyscy pracują w rolnictwie i utrzymują się z rolnictwa, oczekują szeregu ważnych, priorytetowych inwestycji i to jest sztuką, aby to wszystko wyważyć, jednocześnie nie obniżać swoich dochodów, bo jeśli radni podejmują uchwałę o obniżeniu stawki GUS-owskiej, to jednocześnie rząd nam w subwencji obetnie, zgodnie ze wzorem – tłumaczył Olczyk, wymieniając kosztowne inwestycje jak kanalizacja czy budowa dróg.
Reklama- My nie mamy skąd brać – dodawał, przypominając, że nawet subwencja oświatowa nie jest na wystarczającym poziomie i do utrzymania oświaty w minionej kadencji trzeba było dołożyć 15 mln zł .
- Realizujemy inwestycje z bardzo dużymi dofinansowaniami, ale na wkład własny też są te środki potrzebne. Jest bardzo duży nacisk mieszkańców, abyśmy doganiali inne gminy, rozwijali się i partycypujemy w tym wszyscy solidarnie, opodatkowując się – tłumaczył Olczyk.
Jesienią nie było ze strony radnych żadnego wniosku o obniżenie stawki rządowej.
- Cała wojna idzie o to, żeby za uczciwą cenę sprzedać zboże, tak, jak to było rok temu, np. rolnik sprzedał zboże po 800 zł/t dostał dopłaty do hektara pszenicy 3 tys. zł, to cena wyszła 1,4 tys. zł. Obecny rząd, bez uprawiania polityki, chowa trochę głowę w piasek – mówił jeden z radnych.
- Rozmowy się przedłużają dwa miesiące. Ja mam 25 t pszenicy, leży na strychu i nie wyobrażam sobie, że bym to sprzedał za 60 zł/q. – zaznacza, licząc na dopłaty.
- Nie wszyscy rolnicy są w jednym położeniu, np. producenci zimniaków są w bardzo dobrym, wychodzą 200 zł/q.
Reklama
Rolnicy nie kryli, że jeśli nie obniżenia podatku, to oczekują umorzenia części zobowiązań. Jednak jedyne co samorząd może im zaproponować, to w uzasadnionych przypadkach pomoc de minimis.
- Doskonale rozumiem trudną sytuację i wszyscy, jak tutaj siedzimy, jesteśmy z wami, tylko proszę fachowo oceniać nasze kompetencje, co my możemy zrobić, jak możemy wam pomóc. Nie jesteśmy w stanie zaczarować rzeczywistości, pewne decyzje, które zostały już podjęte odnośnie przyjęcia stawki za hektar przeliczeniowy są nie do cofnięcia – zapewniał, że w innym wypadku samorządowcy by rolnikom próbowali ulżyć.
Reklama- My nie mamy wyboru chcieć czy nie chcieć, my po prostu nie możemy tego zrobić – powtarzał.
- Jeśli ta sytuacja bardzo trudna będzie się utrzymywać, to kolejna rada, bo już nie ta, zapewne przychyli się do tego, aby te stawki GUS-owskie i obniżyć.
- Kij ma dwa końce, to uderzy w nasze finanse.
Przewodniczący rady, Grzegorz Pietrzyński nie krył, że rolników popiera.
- To co jest w naszej kompetencji rady robimy – zapewniał.
- Gdybym bym był rolnikiem to bym strajkował tak jak wy strajkujecie, bo każdy widzi i każdy jest za wami, radni nie są przeciw wam.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze