Reklama

Sale gimnastyczne pozostaną w sferze marzeń?

Kolejny raz gminie Biała nie udało się uzyskać korzystnej oferty na budowę dwóch sal gimnastycznych, w Naramicach i Młynisku. Oferenci nie chcę realizować zadania za tyle, ile wynika z kosztorysu. Tymczasem samorząd nie może sobie pozwolić na dopłatę 4 mln zł, aby obiekty budować.

Z rządowego programu  „polski ład” Biała otrzymała dofinansowanie w wysokości 7,65 mln zł na budowę dwóch sal gimnastycznych przy szkołach podstawowych w Młynisku i Naramicach. W każdej z nich uczy się około 100 dzieci. Po tym jak samorządowcy zostali poinformowani o pozytywnie rozpatrzonym wniosku, interesariusze, którymi są głównie uczniowie, rodzice i nauczyciele, liczyli, że obiekty powstaną w ciągu dwóch, trzech najbliższych lat. Wszystko wskazuje jednak na to, że na spełnienie się podobnej wizji będą musieli poczekać znacznie dłużej.
O tym, że sale gimnastyczne są w tym środowisku potrzebne, nikt nie wątpi.
- Tak naprawdę te inwestycje w sale powinny być już dawno wykonane, porównując inne gminy, które mają tego typu obiekty, zauważamy, że samorządy posiadają infrastrukturę nowocześniejszą od nas – po wielokroć powtarzał wójt Białej, Aleksander Owczarek, zaznaczając, że tylko w Białej stoi odpowiedni obiekt.
- Na tą halę dowozimy dzieci na w-f, po to, żeby widziały jak wygląda taka lekcja na sali. Żeby 15-latkowie, którzy idą do szkoły średniej, mieli o tym pojęcie – tłumaczył, informując o motywach, które kierowały samorządowcami, kiedy decydowali o przeznaczeniu środków na projekty dla obiektów.
Dokumentacja zakłada budowę dwóch hal o wymiarach 12 na 24 m. Obecnie wuefiści, dopóki pozwala pogoda, prowadzą zajęcia na świeżym powietrzu. W szkole w Naramicach po tym, gdy aura zmienia się na mniej korzystną, muszą się przenosić do małej sali, która jest niewiele większa od klasy. Zajęcia z wychowania fizycznego młodszych oddziałów odbywają się również po prostu na korytarzu.
- Bardzo tego chcemy i nie możemy się doczekać, kiedy w Naramicach zostanie wybudowana sala z prawdziwego zdarzenia – już rok temu, kiedy samorządowcy podjęli decyzję o zainwestowaniu w dokumentację, mówił jej dyrektor tamtejszej podstawówki, Tomasz Czarny.
- Teraz dzieci nie mają zaplecza, aby się do w-fu przygotować, nie ma miejsca, aby mogły się przebrać. Zazwyczaj chłopcy zmieniają stroje w szatni, gdzie uczniowie zostawiają wierzchnie okrycia, a dziewczynki idą do sali lekcyjnej – opisywał dyrektor.
W ubiegłym roku koszt budowy obu hal oszacowano na 8,5 mln zł. Okazuje się jednak, że w dobie drogich materiałów budowalnych i galopującej inflacji, ze znalezieniem przedsiębiorstwa, które za tyle wykonało by roboty, jest problem. Gmina w maju unieważniła już jeden przetarg.  Zgłosiło się wtedy tylko jedno przedsiębiorstwo. Było gotowe wykonać inwestycje za 12,7 mln zł. 5 września samorządowcy poznali wyniki kolejnego postępowania. Tym razem oferty złożyły dwie firmy. Jedna chciała budować z 12,2  mln zł, druga za 11,8 mln zł. To wciąż jednak o 4 mln zł za dużo, aby gmina mogła ze spokojem myśleć o realizacji zadania. Tym bardziej, że jest w trakcie budowy kanalizacji. Przetarg i tym razem najprawdopodobniej zostanie unieważniony.
- Nie jesteśmy w stanie dołożyć 4 mln zł, bo mamy już zaplanowane zadania – tłumaczy Aleksander Owczarek.
- Zamknęlibyśmy sobie możliwości i nie wybudowali ani kawałka kanalizacji, a to jest dla nas priorytetowe. Mamy również w perspektywie budowę 20 odcinków dróg do posesji ludziom, by do swoich domów nie jeździli po polu, tylko po asfalcie. Nie wiadomo, czy po przetargu nie trzeba będzie tutaj dołożyć 1 mln czy 1,5 mln zł.
Samorządowcy chętnie zmieniliby zakres zadania i skupili się na wybudowaniu jednego obiektu, wykorzystując przyznane rządowe fundusze, jednak samodzielnie nie mogą zmniejszyć zakresu zadania.
- Nie tylko nasza gmina jest w takiej sytuacji, sprawa dotyczy sądzę, że około 30 proc. gmin w Polsce – podaje wójt Białej.
- To nie jest nasz problem, ale problem rady ministrów. Wiedzą, że 50 proc. przetargów odbywa się nieskutecznie. Jest wiele sytuacji, gdzie samorządowcy planowali dokładać do zadań góra 10 proc. i to zakładając jakieś kosmetyczne zwiększenie,  a okazuje się, że musieliby dołożyć znacznie więcej. I rządzący nie są na takie sytuacje otwarci. Jak ktoś zgłosił wniosek na 15 km dróg, a jest w stanie wybudować 10  km, to powinni na to pozwolić. Jak zgłosiłem dwie sale gimnastyczne, a gmina byłaby w stanie wybudować tylko jedną w układzie finansowym 90 proc. fundusze rządowe, 10 proc. my, to powinna być taka możliwość.
Obowiązujące zasady takich rozwiązań nie przewidują.
- Gmina sama decyzji nie podejmie, bo Bank Gospodarstwa Krajowego nie przyzna promesy, gdybyśmy się zachowali niezgodnie z uchwałą rady ministrów – mówi Owczarek.
W najgorszym wypadku gmina rządowych środków nie wykorzysta wcale. Oznacza to jednak, że dzieci jeszcze długo będą wykonywały ćwiczenia na korytarzu.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości