Choć powiedzenie „lepiej późno niż wcale” znają nawet przedszkolaki, fakt, że wieluński Urząd Miejski się nim zasugerował, wzbudziło niezadowolenie mieszkańców gminy. Ludzie o terminie konsultacji społecznych w sprawie budowy linii kolejowej, mającej połączyć Wieluń z Siemkowicami, a docelowo umożliwić podróż torami do Łodzi, dowiedzieli się na kilkanaście godzin przed terminem. W dodatku zarządzono je na 12:30, kiedy uczestnictwo uniemożliwiają wielu osobom obowiązki zawodowe.
Koszt wybudowania 28-kilometrowego odcinka torów został oszacowany na ok. 580 mln zł. Dzięki łącznikowi pomiędzy linią 181 (Wieluń) a 131 (Chorzew Siemkowice) mieszkańcy Wielunia i okolic dotrą do stolicy województwa pociągiem. Zaplanowano uruchomienie ośmiu par składów. I jak to przy inwestycji z takim rozmachem bywa, nie da się uniknąć materialnych strat mieszkańców. Projektanci dwoili się i troili, ab obyło się bez wyburzeń. Ostatecznie wybrany wariant zakłada, że żaden budynek nie pójdzie na straty. Linia przecina jednak pola uprawne. Mieszkańcy Olewina czy Rudy przyjęli te rewelacje ze zdziwieniem, bowiem w poprzednich projektach kolej ich tereny omijała.
10 stycznia kilka osób zjawiło się na konsultacjach z projektantami, nie kryjąc złości, iż o spotkaniu , jak i o wybranym przebiegu inwestycji, dowiedzieli się dzień wcześniej.
- Nie interesowałem się tym, że kolej ma iść 10 czy 15 kilometrów od mojego pola – przyznał szczerze jeden z mieszkańców Olewina, który projektantów dopytywał o możliwość dojazdu do roli, ewentualną wycenę gruntów oraz wielkość tzw. resztkówek.
Mężczyzna irytował się faktem, że mieszkańcy nie będą mieli wpływu na przebieg linii.
- Mam gdzieś tę ziemię, mogę ją oddać, byle tylko za nią zapłacili tyle, ile się należy – stwierdził.
- Zapraszaliście na spotkanie, a nie ma w Internecie ani mapki, na której można sobie obejrzeć. To jest ostateczna wersja, to o czym my tu możemy jeszcze dyskutować? – nie ukrywał oburzenia, dziwiąc się, że spotkanie nazwano „konsultacjami”.
Póki co koszty wykupu gruntów nie są oszacowane. Działki, będą objęte inwestycją na podstawie ustawy o transporcie kolejowym i na podstawie decyzji u ustaleniu lokalizacji linii kolejowych, odszkodowanie za zajęcie gruntów zostaną zrealizowane w ramach tego postępowania.
Wielu mieszkańców martwią się o dojazdy do swoich posesji. Przedstawiciel firmy, która ma projektować tory, Łukasz Kaczyński, zapewnia, że do każdej będzie zapewniony dojazd, a drogi zniszczone zostaną odtworzone jako równoległe. To jednak ludzi nie uspokaja.
- Przez 30 lat pracowałem nad tym, aby mieć pole w jednym kawałku, teraz będzie przecięte, a ja chcąc dojechać, będę musiał nadrabiać kilometry przez Rudę albo przez Olewin – mówił jeden z rolników, pokazując na mapie klin, jaki na jego ziemi zostanie i obawiając się, że nikt go nie zechce uprawiać.
Głos zabrał sołtys Rudy, Ryszard Radziwołek. Jego zdaniem linia, biorąc pod uwagę koszty budowy, to mało racjonalny wydatek, a ludzie będą ją traktować raczej jako atrakcję turystyczną i wykorzystywać sporadycznie.
- Ja jako dziadek może wezmę wnuki i pojadę do Łodzi pociągiem, pewnie raz w roku, kiedy będę chciał zabrać je do zoo. Wiek nie będzie mi pozwalał na jazdę samochodem, a wnuki będę chciał zachęcić do odwiedzin – stwierdził.
- Nie wiem czy mamy tyle pieniędzy w kraju, żeby setki milionów wydawać na odcinek 28 km, rozumiem, że jak przemieszamy jakieś produkty i włączamy się w trasę szybkiego ruchu, np. w porty Śląsk, gdzie jest przeładunek albo planujemy wydobycie materiałów kopalnych, jestem na tak. Ale wybudowanie tylko trasy turystycznej, to trochę jesteśmy rozrzutni (…) – uważa sołtys, wskazując, że mieszkańcy są teraz skoncentrowani na przemieszczanie się samochodami.
Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego, inwstora, zapewniają jednak, że przeprowadzane wcześniej audyty i badania wskazują, iż na ten typ transportu zapotrzebowanie jest.
- Może wnuki będą chciały dojechać do pracy, mieszkać będą tutaj, ale studiować czy potem pracować mogą w stolicy województwa – kontrowała urzędniczka zapewniając, że nawet w miejscach gdzie ludzie kolei nie chcieli, teraz proszą o doprojektowanie przystanków.
Na terenie gminy Wieluń zaplanowano trzy przystanki, na ul. Warszawskiej, przy tzw. Berlinku, oraz w Rudzie. W tym ostatnim punkcie będzie węzeł, gdzie podróżni będą mogli zmienić kierunek jazdy.
Jeden z mieszkańców podważał sens umieszczania przystanków kolejowych w niewielkiej odległości.
- Pociąg dobrze się nie zdoła rozpędzić, trzeba się zastanowić, czy nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na dodatkowe przejazdy na tych drogach? – zastanawiał się mieszkaniec.
Na terenie gminy Wieluń mają powstać dwa przejazdy z rogatkami i sygnalizatorami świetlnymi. Nie ma możliwości uruchomić przejazdów rolniczych, nie pozwalają na to nowe przepisy.
- Ten przystanek na „Berlinku” jest uwarunkowany tym, że w pobliżu są dwa spore osiedla – tłumaczył Maciej Preś, naczelnik Wydziału Inwestycji i Rozwoju w wieluńskim ratuszu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze