Reklama

Szamba przepełnione a na beczkowóz trzeba czekać - z takim problemem borykają się mieszkańcy gminy Konopnica

Na częstotliwość odbioru nieczystości płynnych narzekają mieszkańcy gminy Konopnica. Tzw. szambowozy trzeba zamawiać ze sporym, nawet dwu- lub trzytygodniowym wyprzedzeniem. Najwięcej problemów przysparza to posiadaczom małych zbiorników bezodpływowych. Szamba zapełniają się szybciej, niż pojawia się (legalna) możliwość ich wypompowania. A jeszcze kilka miesięcy temu problem nie istniał.

Zgodnie z przepisami każda gmina ma obowiązek prowadzenia ewidencji zbiorników bezodpływowych w celu kontroli częstotliwości ich opróżniania. W marcu wójt Konopnicy, Grzegorz Turalczyk apelował do mieszkańców, aby składali zgłoszenia o posiadaniu szamb, jeśli dotychczas nie dopełnili tego obowiązku. Ponadto każdy posiadacz takiego zbiornika powinien mieć podpisaną umowę na wywóz nieczystości ciekłych z firmą asenizacyjną. Na terenie gminy Konopnica takie usługi świadczą pracownicy zatrudnieni przez samorząd i to właśnie z Urzędem mieszkańcy powinni mieć pozawierany umowy.

Reklama

Po informacjach o możliwych kontrolach liczba podpisanych umów wzrosła. Urzędnicy przypominali mieszkańcom o zakazie wylewania nieczystości z gospodarstw domowych z pominięciem wyspecjalizowanej firmy. Grozi za to grzywna. W rezultacie znacznie zwiększyło się zapotrzebowanie na gminną beczkę asenizacyjną i nie tak szybko doprosić się o przyjazd. Jak się okazuje, sprawa nie jest wcale łatwa do rozwiązania.

Na problem zwróciła uwagę sołtyska Małej Wsi, Katarzyna Józiak.

- Dochodzą mnie głosy od mieszkańców, że to troszeczkę długo trwa, czy można by to było jakoś zorganizować, nie jeden dzień, tylko dwa dni w tygodniu – pytała sołtyska, odnosząc się do częstotliwości, z jaką pracownicy gminny podjeżdżają na posesję szambowozami.

Reklama

- Bo terminy są kwestią dwóch, trzech tygodni. Ciężko to niektórym ogarnąć. Jedni się przygotowują wcześniej, planują, są bardziej zorganizowani, a inni czekają do ostatniej chwili i robi się poważny problem – zwracała uwagę wójtowi Konopnicy.

- A ja się zastanawiam, gdzie ci mieszkańcy wcześniej byli? – odpowiada Grzegorz Turalczyk.

- Do tej pory, zanim ruszyła ustaw o wywozie nieczystości  i była mowa o kontrolach.

- W tej chwili mają podpisane umowy – podkreślała Józiak.

- To prawda, mają podpisane umowęy ale też musza się liczyć z tym, że moce przerobowe oczyszczalni są ograniczone – dowodził Turalczyk.

Reklama

- Są po prostu, jakie są i my więcej tych ścieków przyjąć nie możemy. I tak wywozimy dwa razy w tygodniu te nieczystości. To jest bardzo dużo. Problem w tym, że to nie możliwości transportowe nas ograniczają, ale po prostu moce przerobowe oczyszczalni.

Samorządowiec zaznacza, że jeśli gmina przekroczy ilość przerabianych nieczystości grożą jej konsekwencje w postaci kar.

- Kiedyś odbieraliśmy trzy beczki na tydzień, dzisiaj mamy ich tygodniowo około 15, nawet około 20 – wylicza Turalczyk.  

Tymczasem mieszkańcy się niecierpliwią. Ci którzy nie posiadają odpowiednio dużych zbiorników radzą sobie, jak do tej pory.

Reklama

- Podpisałem umowę i byli u mnie raz – kwituje jeden z mieszkańców, prosząc o zachowania anonimowości.

- Mieli przyjeżdżać co dwa tygodnie. Słyszę, że trzeba czekać. To co ja mam robić? Ma się to szambo na podwórze rozlać? – rozkłada ręce.

- Do tej pory jakoś sobie z sąsiadami radziliśmy to i teraz dajemy radę – uśmiecha się pod nosem mężczyzna.

Tymczasem samorządowcy widzą konieczność budowy nowej oczyszczalni ścieków na tym terenie. Wymaga to jednak zdobycia solidnego źródła finansowania zewnętrznego.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości