Blisko 60-letni ksiądz i nastolatka. Wspólne imprezy, wyjazdy, spotkania, obiady i kolacje. A potem leżenie sobie razem. Na golasa. Prokuratura umarza śledztwo. Kościół nie jest tak pobłażliwy.
57-letni Tomasz B., proboszcz parafii pw. Chrystusa Odkupiciela w Poznaniu, dał się porwać wichrom namiętności. Ponad dwa lata temu poznał w Śremie młodziutką nastolatkę i stracił dla niej głowę. Grzecznie jednak czekał aż dziewczyna skończy 15 lat.
Jak podaje Piotr Żytnicki, dziennikarz śledczy Gazety Wyborczej, ich relacje były bliskie i wybiegały daleko poza ramy proboszcz – parafianka. 57-latek przychodził po nastolatkę do szkoły, zapraszał na koncerty i obiady, obdarowywał prezentami. Wyjeżdżali też razem na weekendowe wypady.
Dziewczyna zaprzecza jakoby doszło między nimi do stosunku seksualnego. Zapewnia, że tylko leżeli obok siebie nago i dotykali się. Do pierwszego pocałunku miało dojść po 1,5 roku znajomości, z inicjatywy księdza. Wtedy oblubienica proboszcza miał już ukończone 15 lat. Do wszelkich kontaktów i zbliżeń z mężczyzną dochodziło za jej zgodą.
Praktyki proboszcza zbulwersowały innego księdza poznańskiej parafii, który zawiadomił policję.
Prokuratura umorzyła postępowanie i ksiądz nie usłyszał żadnych zarzutów. W świetle prawa polskiego bowiem obcowanie seksualne z osobą, która ukończyła 15. rok życia i za obopólną zgodą nie jest przestępstwem.
Inaczej stanowi prawo kościelne i tu konsekwencje mogą być znacznie surowsze.
- Każde współżycie seksualne z osobą poniżej 18. roku życia jest dla księdza przestępstwem. Tutaj mieliśmy też do czynienia z poważnym i notorycznym łamaniem celibatu - wyjaśnia Monika Białkowska, publicystka Tygodnika Powszechnego.
Ksiądz zrezygnował z funkcji proboszcza. Jego sprawa trafiła do Watykanu. Musi się liczyć z surową karą i wydaleniem z kapłaństwa. Być może będzie mógł zrzucić sutannę na stałe, nie tylko przy nastolatce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze