W czwartek 5 września, na terenie rekreacyjnym w Czarnożyłach, odbyło się „Letnie śpiewanie w altanie”. W spotkaniu wzięło udział kilkanaście osób. Z jednej strony było ono swoistym zakończeniem rajdu rowerowego, zorganizowanego jeszcze w lipcu, a z drugiej - nową możliwością wspólnego spędzenia czasu.
Lipcowy rajd odbył się w ramach ogólnopolskiej akcji „Odjazdowy Bibliotekarz”, która promuje czytelnictwo, ale również rowerową turystykę. Biblioteka Publiczna w Czarnożyłach uczestniczy w tej akcji już od kilku lat.
W tym roku trasa rajdu biegła przez malowniczy las i prowadziła do siedziby Koła Łowieckiego „Cyranka” w Leniszkach. Tutaj, na rozczytanych cyklistów, czekały ognisko i poczęstunek.
- Odpoczęliśmy tam, kiełbaski się już upiekły i mieliśmy zacząć śpiewać – uśmiecha się Joanna Kałdońska, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Czarnożyłach. - I wtedy nad Leniszki nadciągnęła burza. Przestraszyliśmy się jej i szybko wróciliśmy do domów. Pośpiewać już nie zdążyliśmy.
- Po tym rajdzie czuliśmy taki niedosyt – dodaje bibliotekarka Magdalena Płuciennik. - Byliśmy przygotowani do śpiewania. Mieliśmy śpiewniki, była nasza pani grajek Wanda Trzepizur ze swoją gitarą. Niestety, pogoda nie pozwoliła, aby razem pośpiewać.
Ale uczestnicy rajdu nie chcieli odpuścić sobie tej przyjemności, więc zrodził się pomysł, by spotkać się w altanie w Czarnożyłach i tu, przy lemoniadzie własnej roboty, ponucić. Udało się to zrobić w czwartek 5 września.
Na spotkanie przyszło kilkanaście pań. Były wśród nich m. in. członkinie Dyskusyjnego Klubu Książki, zespołu Głosy Rannej Rosy i inne mieszkanki gminy.
- Nie było nas zbyt dużo, ale myślę, że był to dobry początek takiego wspólnego śpiewania w plenerze – mówi Joanna Kałdońska. - Bo chcemy ludzi wyciągnąć z domów, a śpiew jest do tego dobrą okazją.
Repertuar był różnorodny, ale przeważały znane piosenki biesiadne. A jeśli ktoś nie znał słów, nie było problemu, bo mógł skorzystać z tekstów, które przygotowali organizatorzy.
Osobą, która odgrywała na spotkaniu specjalną rolę, była Wanda Trzepizur. Chociaż mieszka w Wieluniu, to już od wielu lat jest wierną czytelniczką czarnożylskiej biblioteki i członkinią klubu książki.
- Pani Wanda w wieku 75 lat postanowiła, że nauczy się grać na gitarze – mówi Magdalena Płuciennik. - I teraz przygrywa nam do śpiewu. Pierwszy raz śpiewaliśmy przy jej akompaniamencie w zeszłym roku na rajdzie „Odjazdowy Bibliotekarz”.
Czwartkowe spotkanie miało miejsce w upalny dzień, ale nikomu to nie przeszkadzało, bo można było ochłodzić się domową lemoniadą, którą zrobiły Magdalena Płuciennik i Małgorzata Rębielewska.
Zobacz także:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Fajnie tak sobie posiedzieć przy muzyce, wypić coś dobrego i spędzić miło czas. Ja to mogę jedynie lemoniadę z lekko gazowaną cisowianką sobie ogarnąć i ją popijać w swoim towarzystwie.
Fajnie tak sobie posiedzieć przy muzyce, wypić coś dobrego i spędzić miło czas. Ja to mogę jedynie lemoniadę z lekko gazowaną cisowianką sobie ogarnąć i ją popijać w swoim towarzystwie.