Reklama

XVI Rodzinne Zawody Strzeleckie o Puchar Zenka

Rzadko się zdarza, aby tradycja skupiona wokół jednej rodzinnej imprezy przetrwała lata, a na dodatek z każdym rokiem budziła coraz większe zainteresowanie przedstawicieli różnych pokoleń tego samego rodu. Tak jest jednak w przypadku Rodzinnych Zawodów Strzeleckich o “Puchar Zenka”, które odbywają się co roku na Wężach (gm. Działoszyn). W tym roku frekwencja była rekordowa! W imprezie wzięło udział aż 37 osób.

Pierwsza oficjalna edycja zawodów odbyła się w 2009 roku. To właśnie wtedy pojawił się “Puchar Zenka” na cześć żyjącego wówczas nestora rodu – Zenona Węzika. Impreza od początku organizowana była w jego rodzinnym domu, gdzie obecnie mieszka córka mężczyzny – Alicja wraz z rodziną. 

– Wcześniej zdarzały się imprezy, gdzie cała rodzina biwakowała na placu przed 2 lub 3 dni. Był grill, strzelanie z wiatrówki i świetna atmosfera. W 2009 roku postanowiłem zamówić puchar na cześć dziadka i tak to się zaczęło – komentuje Łukasz Hałka, rodzinny koordynator imprezy.

Reklama

Choć w dzisiejszych zabieganych czasach nikt nie ma czasu na kilkudniowe świętowanie – każdego roku w majówkę – dzieci, wnukowie oraz prawnukowie Zenona i Danieli Węzików zjeżdżają się na Węże, aby wspólnie pielęgnować rodzinną tradycję, wspominać dawne historie i tworzyć nowe wspomnienia. 

W tym roku w zawodach w strzelaniu z wiatrówki do celu wzięło udział kilkadziesiąt osób. Każdy uczestnik musiał wykonać trzy serie strzeleckie po trzy strzały do tarczy punktowej. Najlepsi okazali się kolejno Łukasz Hałka, Roman Tekieli oraz Franciszek Tekieli. Ponadto od pięciu lat oprócz zawodów w strzelaniu z wiatrówki do celu – w ramach tej samej imprezy, na tych samych zasadach, organizowany jest turniej łuczniczy. W tej konkurencji najlepsi okazali się kolejno Damian Sapiński, Roman Tekieli oraz Marta Czekaj. 

Reklama

Co ciekawe – poza Łukaszem Hałką oraz Franciszkiem Tekieli, którzy są wnukami i prawnukami Zenona i Danieli Węzików – wszyscy to małżonkowie wnucząt nestorów rodu. Można więc powiedzieć, że “świeża krew” wygryzła starszą.

 Impreza trwała od południa do późnych godzin wieczornych. Były gry, zabawy i fantastyczna atmosfera. Oprócz tradycyjnego grilla uczestnicy wyczekiwali pysznych pieczonek, które od lat cieszą się ogromnym wzięciem i dla wielu to one są gwoździem programu. Zazwyczaj przygotowywała je sama gospodyni, jednak ze względu na tegoroczną niedyspozycję zdrowotną – pałeczkę przejęły jej siostry. 

Reklama

– Tradycja była, jest i będzie kontynuowana. Tylko w 2020 roku odpuściliśmy sobie organizację ze względu na pandemię COVID-19. To świetny moment, gdy wszyscy możemy się spotkać, porozmawiać i spędzić wspólnie czas – kwituje Łukasz Hałka.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/05/2025 14:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości