Reklama

Wieluńskie Dożynki Powiatowo – Gminne 2025 w Kurowie

Strugi deszczu nie powstrzymały organizacji wieluńskich Dożynek Powiatowo – Gminnych 2025. Impreza miała miejsce w sobotę 13 września, na boisku w Kurowie. Pogoda nieco pokrzyżowała plany, ale tradycji stało się zadość. Rolnicy zbierali podziękowania, na deskach sceny pojawiali się artyści, nie brakowało konkursów z nagrodami, biesiadowania, tańców i śpiewów.

Tegoroczne święto plonów, będące podsumowaniem dożynek powiatu wieluńskiego, rozpoczęło się tradycyjnie mszą świętą dziękczynną w kościele w Kurowie. Mimo nieustającego deszczu korowód dożynkowy, na czele z kurowską strażacką orkiestrą dętą, dzielnie przemaszerował na pobliskie boisko, gdzie przystąpiono do obrzędu chleba. O oprawę muzyczną zadbał Zespół Śpiewaczy „Z dusy śpiywane”.

Starosta dożynek Dawid Kędzia i starościna Agata Olejnik przekazali uroczyście gospodarzom święta plonów: staroście wieluńskiemu Maciejowi Brysiowi i burmistrzowi Wielunia Pawłowi Okrasie bochen chleba.

Reklama

- Wiem, że praca na roli nie jest łatwa. Wymaga siły, cierpliwości i pokory wobec natury. Dziękuję wszystkim rolnikom powiatu wieluńskiego za waszą wytrwałość, pracowitość i miłość do ziemi. Wasz trud to nie tylko zawód – to powołanie – akcentował starosta wieluński Maciej Bryś.

W dłoni burmistrza Wielunia błysnął nóż i Paweł Okrasa przystąpił z impetem do krojenia dożynkowego bochenka. Starosta wieluński Maciej Bryś ze stoickim spokojem i właściwą sobie klasą dokończył dzieła, po czym podzielony symbolicznie chleb powędrował między zgromadzonych gości.

Reklama

Delegacje gmin i sołectw wieluńskich odebrały z rąk gospodarzy dożynek symboliczne kosze upominkowe i podziękowania.

A później nadszedł czas na występy artystyczne. Scena zaroiła się od miejscowych utalentowanych dzieciaków, a potem równie barwnych, choć nieco starszych, śpiewaków. Z estrady popłynęły dźwięki przyśpiewek, piosenek i pieśni ludowych w wykonaniu Zespołu Śpiewaczego „Czeremcha” i  Zespołu Śpiewaczo – Obrzędowego z Ożarowa. Nie zabrakło solowych popisów wokalnych, a dziewczyny z „Lejdissimo” porwały swoim śpiewem publiczność do tańca. I już nikomu nie przeszkadzało, że polowy parkiet jest śliski i zalany deszczem.

Reklama

Wisienką na torcie były wieczorne koncerty. Po zmierzchu scena należała do Julii Kmiecik i jej zespołu, a później na deskach królował Power Play. A gdy pogoda zrobiła się nieco bardziej łaskawa, dożynkowicze tańcowali zagrzewani do zabawy przez formację Party Time.

Prawdziwie huczna zabawa odbywała się nie tylko pod sceną. Pod namiotami aż kipiała energia i radość życia pań i panów z Kół Gospodyń Wiejskich. Tu ktoś obchodził urodziny, tu kogoś witano, a tam po prostu śpiew sam wyrywał się z krtani. Ludzie udowodnili, że jeśli chce się być razem, wzajemnie szanuje i lubi, to żadna pogoda ani mankamenty organizacyjne nie są w stanie przeszkodzić dobrej zabawie.

Reklama

Swojskiego jadła i napitków nie brakowało. I o to zadbali gospodynie i gospodarze z lokalnych kół i stowarzyszeń. Od pajd chleba ze smalcem, ogórków, przekąsek zimnych i gorących, żurków, barszczyków, kapuśniaków, czerniny, bigosów, kiełbas, kaszanek, mięs, pierogów, kartaczy, placków i domowych ciast można było dostać zawrotu głowy.

- Przygotowałyśmy się bardzo dobrze. Bufet jest obficie zaopatrzony i wierzymy, że wszystko zostanie spożytkowane. Na pogodę wpływu nie mamy, ale jesteśmy optymistyczni i zapraszamy wszystkich pod nasz namiocik – z uśmiechem mówiła Sylwia Zawieja z KGW Olewin.

Reklama

Na dożynkowej imprezie prym wiodły koła z wieloletnim stażem i doświadczeniem, nie zabrakło jednak i całkiem młodziutkich – „narodzonych”, a raczej reaktywowanych zaledwie parę miesięcy temu. Swoją delegację miało m.in. KGW Srebrnica – Piaski, powołane ponownie do życia po 30 latach z inicjatywy nowego sołtysa Andrzeja Majchrowskiego, który sam jest czynnym gospodarzem w świeżutkim kole.

Wieluńskie święto plonów miało też akcenty charytatywne. Na jednym ze stoisk można było kupić pyszny popcorn i ogromną watę cukrową, a pieniądze za przysmaki nie wędrowały do kasy, lecz do puszek. To wsparcie dla zmagającego się z dystrofią mięśniową Maksia Mazurka z Działoszyna. A watę cukrową niestrudzenie i fachowo kręcił przez cały wieczór wicestarosta wieluński Krzysztof Dziuba.

Reklama

Wiele pozytywnych emocji wzbudziło też rozstrzygnięcie konkursów. Zaangażowanie i pomysłowość startujących były tak duże, że wyniki i nagrody zeszły na drugi plan.

Mieszkańcy Kurowa godnie zawalczyli o tytuł „Najpiękniej Ubranego Domostwa”. Inwencja twórcza i kreatywność wzbudzała podziw i uśmiech na twarzach widzów. Dekoracje dożynkowe były iście imponujące: wielki wiatrak, inwentarz do wyboru do koloru - gigantyczna krowa, szalone świnki, kurki, kaczki, zające – czego tam nie było… I oczywiście czynnik ludzki: druhowie tkwiący na straży bezpieczeństwa bez mrugnięcia okiem, młoda para majestatycznych rozmiarów czy rolnik szukający żony w necie, a niedostrzegający tuż obok siebie zdesperowanej damy i jej rozpaczliwego wołania: „Turnus mija a ja niczyja!”. To tylko niektóre z ciekawych postaci, które ubarwiły ulice Kurowa. I akurat w ich przypadku – fakt, że im słoma z butów wystawała – jest całkowicie do zaakceptowania.

Reklama

Drugi konkurs był popisem talentów cukierniczych. Temat przewodni to: „Najlepszy Sernik Wieluński”. Na stół degustacyjny przed szacowne jury wjechały 22 wersje domowego sernika. Najliczniej reprezentowany był sernik z rosą, a także królewski, z polewą czekoladową, przekładany „katarzynką”, kakaowy, tradycyjny, z wiśniami i kruszonką, pistacjowy, z malinami i karmelizowanym cukrem na wierzchu, a nawet ze śliwką czy z popcornem.

- Wszystkie wyglądają przepysznie i z niecierpliwością czekają na komisję – prezentowała reporterce portalu kulisy.net konkursowe serniki Mirosława Rzepecka z Wieluńskiego Domu Kultury.

Reklama

KGW Ruda wystawiło do boju sernik na kakaowym cieście.

- Mnóstwo sera w środku. Oczywiście wieluńskiego kanapowego – Mój Ulubiony. Nie ma pyszniejszego i lepszego do sernika! Jest kremowy, puszysty i gładki, po prostu mniam – wesoło zapewniała Renata Marchewka z KGW Ruda.

- I nie trzeba go przecierać – dodałą ze śmiechem Bożena Duszyńska.

Sernik KGW Ruda zdobył wyróżnienie w konkursie. A niekwestionowaną mistrzynią wypieków okazała się Marta Betka – Pustkowska z Olewina. Furorę zrobił jej sernik w wersji krem brulee z malinami i listkami mięty. Jak zapewnia autorka – robiła go trzeci raz w życiu, a mimo to nie po raz pierwszy została nagrodzona za to arcydzieło. Mistrzyni zdradziła reporterom portalu kulisy.net tajemny składnik gwarantujący sernikowy sukces.

Reklama

- To jest ulubiony sernik mojego męża. Jutro mamy rocznicę ślubu i zrobiłam go z miłością właśnie dla niego. Wiadomo, że użyłam najlepszego sera Mojego Ulubionego, ale to serce i miłość chyba najbardziej daje smak mojemu sernikowi – ze wzruszeniem opowiadała Marta Betka – Pustkowska zanim wpadła w ramiona i została obsypana buziakami przez dumnego męża.

I tak mijało święto plonów podsumowujące wszystkie dożynki w powiecie wieluńskim. A im bliżej było nocy, tym pogoda łagodniała, a radość gości rosła.

Reklama

- Bardzo fajna imprezka. Pogoda troszkę nie dopisała, ale deszcz się uspokoił i rozkręcamy się. Godzina jeszcze młoda i wszystko przed nami – z przymrużeniem oka mówił Mateusz Golański z Kurowa.

- Pogoda nie dopisała, leją na nas z góry, ale i tak jest zarąbiście – wesoło i konkretnie podsumowała Janina Szewczyk ze Srebrnicy nieopodal Kurowa.

Miejsce zdarzenia mapa Wieluń
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/09/2025 13:48
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości