Choć jeszcze nie wiadomo ile udało się zebrać w trakcie akcji „Skrzydła dla Lenki”, to z całą stanowczością należy uznać, że był to zryw społeczny jakich mało. W OSP w Białej zorganizowano wielką imprezę charytatywną na rzecz Lenki Wrzosek.
Lenka w marcu będzie miała dwa latka. Niestety walczy z wieloma schorzeniami jednocześnie. Na razie nie ma ostatecznej diagnozy. Wiadomo jednak, że dziewczynce pomaga terapia i rehabilitacja, na którą jej rodziców zwyczajnie nie stać. Bez niej Lenka po prostu nie będzie się dalej rozwijać. Dziecko pozostaje pod opieką wielu poradni, m.in.: neurologicznej, genetycznej i okulistycznej. Pomoc lokalnej społeczności jest dla małej jedyną nadzieją na lepsze jutro.
Stworzenie komitetu pomocy Lence Wrzosek i zorganizowanie akcji dla dziewczynki było zupełnie spontaniczne.
- Każdy z nas po prostu otworzył się na potrzeby Lenki – mówi Magdalena Dziuba z komitetu pomocy „Skrzydła dla Lenki”.
- Wszyscy chcieliśmy pomóc. Nie można stać obojętnie, gdy ktoś potrzebuje pomocy – podkreśla Dziuba.
Przedstawicielki komitetu na rzecz Lenki Wrzosek zorganizowały więc akcję charytatywną, a miała ona miejsce w niedzielę, 4 grudnia, w OSP w Białej. Na sali ustawiły się stoiska z różnościami, a przed sceną wystawiono dużo cennych rzeczy, które w trakcie imprezy były sprzedawane zebranym. A licytacje prowadził radny powiatowy Grzegorz Mielczarek.
Panie z komitetu miały swoje stoisko kulinarne, na którym można było nabyć wyroby zaangażowanych w akcję.
- Bigosik, chłopski garnek, żurek, gołąbki, pierożki… A wszystko robione naszymi rękoma – zaznacza Magdalena Mielczarek z komitetu „Skrzydła dla Lenki”.
Przed remizą stacjonował radiowóz policji, który chętnie oglądały dzieci. Z funkcjonariuszami zdjęcie zrobiła sobie także mała Lenka, bohaterka imprezy, trzymana na rękach przez siostrę.
- Jestem wzruszona, po prostu wzruszona – nie ukrywa emocji Anna Wrzosek, mama Lenki.
Dla dziewczynki kwestowali też pasjonaci motocykli z Białej i okolicy. Pod salę OSP zjechało siedmiu wspaniałych Mikołajów na dumnie warkoczących maszynach.
- Zebraliśmy się tu, bo pomyśleliśmy, że może ktoś będzie chciał się przejechać i wrzucić datek do puszki – komentuje obecność nieformalnego klubu motocyklowego Kazik Mielczarek z Białej.
- Przejechaliśmy się po okolicznych miejscowościach, żeby zwrócić uwagę na to, że coś ważnego się dzieje – uzupełnia.
Na to swoje „pięć groszy” wtrąca Roman Wójciak z Słupska.
- W roli Mikołaja czuję się bardzo dobre. Lubię pomagać i cieszę się, że tu jestem – mówi.
Trudno sobie wyobrazić dużą imprezę w Białej bez miejscowej orkiestry dętej.
- Ten koncert był dla nas bardzo ważny. Prócz grania, staraliśmy się przekazać także emocje – relacjonuje Mariusz Pałka, kapelmistrz Orkiestry Vivo w Białej.
Ale dla Lenki i wszystkich zebranych zagrała też Orkiestra Dęta z OSP w Słupsku pod batutą Damiana Janasa. Było też sporo innych występów, ale nie sposób wymienić wszystkich artystów.
Anna Stępień i Magdalena Michałczyk z Brzozy w gminie Biała starały się sprzedać jak najwięcej stroików świątecznych, przygotowanych przez panie z całej gminy, które wzięły udział w specjalnie zorganizowanych zajęciach.
W akcję włączyło się także Koło Gospodyń Wiejskich w Naramicach. Na kolorowym stoisku spotkaliśmy Ewelinę Kłobus i Sylwię Halusiak.
Uszkami i innymi dobrociami częstowały panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Zabłociu.
- Zebrałyśmy się razem i robiłyśmy uszka z grzybami – opowiada Anna Drewicz, przewodnicząca KGW Zabłocie.
- Mamy też zdrowe przetwory z naszych ogródków, a także grzybki suszone i orzechy – dopowiada Justyna Jurczyk z tego samego koła.
Bogumiła Madeja, szefowa Stowarzyszenia Gospodyń Wiejskich w Młynisku zachęcała wszystkich do zakupu prawdziwego chleba.
- To jest chleb tylko ze zdrowych składników. Mamy tu ziarna słonecznika, pestki dyni, siemię lniane… - zachwala.
Największy gwar był w kuchni. Ruch jak w Rzymie… Zamówienie za zamówieniem.
- Bardzo dobrze się nam pracuje. Prowadzimy kawiarenkę, sprzedając kawę, herbatę i ciasto. A idzie wszystko jak woda – zaznacza z niekrytą dumą Lidia Grabowska, przewodnicząca Koła Gospodyń w Białej.
W trakcie akcji charytatywnej nie zabrakło także duchownego przedstawiciela kościoła.
- To bardzo budujące. Ta akcja pokazuje, że los drugiego człowieka nie jest ludziom obojętny – mówi ks. Damian Magiera, wikariusz w Parafii p.w. św. Piotra w Okowach w Białej.
- Takie akcje charytatywne pokazują, że jednak to znieczulenie społeczne, które zostało kiedyś tam zaszczepione, da się pokonać. Jeżeli ktoś potrzebuje naszej pomocy i wsparcia, to jako ludzie potrafimy podzielić się tym co mamy – podsumowuje ksiądz wikariusz.
Sławomir Rajch
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze