Reklama

35 lat na ludowej scenie

W niedzielę, 14 sierpnia, na scenie w parku obok „Dworku Konopnickiej” Zespół Śpiewaczy „Nadwarcianki” z Konopnicy przyjmował gratulacje z okazji 35 rocznicy powstania. Wspólnie z artystkami 50-lecie istnienia świętowało Gminne Centrum Kultury i Biblioteka Publiczna. Licznie zgromadzonej publiczności oprócz jubilatek zaprezentował się zespół indiański oraz góralska kapela. A wszystko to w ramach pikniku „Muzyczne barwy lata”

Niedzielne popołudnie, które zakończone zostało dyskoteką pod gwiazdami, upłynęło w Konopnicy pod znakiem ludowych melodii. Mieszkańcy mogli posłuchać nie tylko utworów z gatunku rodzimego folkloru, ale również muzyki góralskiej, zarówno polskiej („Góralska Hora”), jak i andyjskiej (Los Companieros z Peru).
Anna Krześnika, dyrektor GCKiBP   w Konopnicy, nie ukrywa, że jest zafascynowana muzyką indiańską i od jakiegoś czasu chciała sprowadzić wykonawców do siebie.
- Swoimi źródłami dotarłam do takiego i udało się – relacjonowała. 
- Kocham „Fletnię Pana” i okarynę, to są instrumenty które uwielbiam – dodawała.
Jak zaznaczała niedzielna impreza to tylko jeden z elementów obchodów 50-lecia instytucji, którą kieruje, główne uroczystości zaplanowano na październik. 
Od początku istnienia „Nadwarcianek” w zespole udziela się poetka Eleonora Grądowa, kierownik grupy. 
- Lubiłam sobie coś do rymu napisać, akurat zespół się zawiązał, dyrektorem GOK-u była wtedy pani Janina Dębiec, chciała, żeby kobitki sobie pośpiewały, a te moje pisanki, rymowanki słyszał mój kuzyn i zapytał dlaczego ty sobie piszesz tak do szuflady i nie pokazujesz – wspomina Grądowa.
- Ja się wtedy wstydziłam, ale poszłam do zespołu i tak zostałam. Na solistkę się nie nadaję, ale w grupie śpiewam i  tak minęło 35 lat – śmieje się artystka. 
Zespół na pierwsze sukcesy musiał poczekać, a wiatru w żagle członkowie dostali po zdobyciu drugiej nagrody na folklorystycznym konkursie ówczesnego województwa sieradzkiego.  To było pierwsze z wielu wyróżnień. 
Maria Wiluś, członek zespołu, śpiewa odkąd pamięta.
- Moje dzieci i wnuki również grają, mąż grał – podaje.
- Muzykę ludową lubię dlatego, że sama jestem ze wsi i ona gdzieś tam zawsze się przewijała, towarzyszyła, a wychowałam się w Masłowicach, gdzie była znana Agata. Uważam, że kultywowanie tych tradycji to wkład w kulturę – zaznacza.  
Od siedmiu lat instruktorem „Nadwarcianek” jest Jakub Urbaniak. Pierwsze kroki w tej funkcji stawiał mając zaledwie 19 lat. Jak podkreśla muzyka ludowa to jego pasja. 
- Trzeba przede wszystkim to lubić, tata mi ludowszczyznę pokazywał, na akordeonie trochę grał i namówił na szkołę muzyczną, odnalazłem się w tym, rozwijałem tę pasję, ta ludowszczyzna nie była  mi obca – mówi Urbaniak.
Choć przyznaje, że na początku nie czuł się pewnie w gronie dojrzałych pań, to bardzo szybko, dzięki pomocy samych członkiń zespołu, bariera została przełamana i dziś mają za sobą nawet trzydniowe wyjazdy, na których bardzo dobrze się integrują.
Wójt Konopnicy, Grzegorz Turalczyk, zaznaczał, że zespół „Nadwarcianki” pełni doskonałą rolę promotora gminy nie tylko na lokalnej arenie, ale ogólnopolskiej, a nawet międzynarodowej, bo panie mają za sobą występy w Brukseli.
- Ta kultura ludowa na pewno jest mi bliska – opowiada wójt.
- „Nadwarcianki” są z nami od dawna, niemal jak sięgnę pamięcią.  Panie Ela Grondowa i Jadzia Wesołowska są od początku i cały czas, choć instruktorzy czy kierownicy domu kultury się zmieniali.  Jestem wdzięczny zespołowi za to, co reprezentuje, a przede wszystkim za to, że promuje naszą gminę.
Samorządowiec zaznacza, że członkowie grupy poświęcają prywatny czas na próby i występy na przeglądach.
- Oni robią to wszystko z pasji. Życzę im, aby nadal mogły występować – podkreśla. 
Wójt, podobnie jak same artystki, liczy, że zespół wzmocnią młodsze osoby. 


Magdalena Lizurej
 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości