Janina Podgórniak z Bębnowa w gminie Konopnica przeżyła w zdrowiu i z uśmiechem na twarzy 104 lata! Wyjątkowy jubileusz świętowała z najbliższymi i gośćmi w domu swojej córki. Było mnóstwo życzeń, kwiatów, prezentów i wspomnień. Na jaw wyszła też tajemnica długowieczności pani Jasi.
Janina Podgórniak urodziła się w 1922 roku w Bębnowie, w gminie Konopnica. Tu prowadziła gospodarstwo i nigdy nie opuściła rodzinnej miejscowości na stałe. Oczywiście nie brakowało w jej życiu ciężkich doświadczeń z czasów wojny. Zawsze jednak wracała do domu, choćby piechotą, przez pół Polski.
Tak było, gdy wybuchła II wojna światowa. 17-letnia wówczas Janina pracowała w fabryce tytoniu w Krakowie. Atak hitlerowskich Niemiec na Polskę zmusił pracowników do ucieczki. Dziewczyna postanowiła wrócić do domu. To jednak nie było takie proste. Komunikacja została sparaliżowana, na podwózkę nie miała co liczyć. Janina wyruszyła zatem z Krakowa do Bębnowa piechotą. Dziewczyna wędrowała ponad tydzień. Spała w lasach, stodołach czy przydrożnych rowach. Jadła to, co udało jej się znaleźć w polu, albo czym podzielili się dobrzy ludzie. Bywało bardzo ciężko. Nie poddała się. Po gruzach zbombardowanych dróg, mostów i wsi przedzierała się naprzód i dopięła swego. Wróciła do domu w Bębnowie.
- Opowiadała, że jak weszła do domu, to wtedy dopiero nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Nie mogła już nawet nimi ruszyć. Po prostu padła na łóżko – przywołuje wspomnienia jubilatki Roman Gajęcki z Urbanic, najmłodszy zięć jubilatki.
Później nastał okres przymusowej pracy dla niemieckiego bauera, a po wojnie czas żeniaczki. Janina to piękna kobieta i na brak adoratorów nie narzekała. Ostatecznie jednak zwyciężył rozsądek, a miłość przyszła z czasem. Można powiedzieć, że początkiem, obecnej na przyjęciu, wielkiej, serdecznej rodziny pani Janiny, był… mezalians konia z polem.
Po wojnie Janina wyszła za mąż, doczekała się czwórki dzieci, 11 wnuków i 18 prawnuków. Bliscy podkreślają, że jest niezwykle pogodna i spokojna. I posiada tajemny składnik przepisu na długie życie w zdrowiu.
- Teściowa uwielbia serek z naszej mleczarni. Naturalny Mój Ulubiony to jej numer jeden. Raz dziennie po prostu musi go zjeść. A jak sobie zje, to wtedy dopiero jest szczęśliwa i zadowolona – opowiada z czułością zięć Janiny Podgórniak.
Do tego spokój, pogoda ducha i wiara w Boga i ot, mamy receptę na długowieczność.
W dniu 104 urodzin panią Janinę odwiedzili też niecodzienni goście. Z życzeniami zdrowia i wszelkiej pomyślności pospieszyli: wójt gminy Konopnica Jacek Kurowski, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Monika Madeja i dyrektor Gminnego Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej w Konopnicy Daniel Sibiak.
Był tort, świeczki, szampany, toasty i gromkie śpiewanie: 200 lat! A potem wspomnienia, historyjki, anegdoty i ciąg dalszy imprezy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze