12 lipca, Stanisława Hadryś z Kuszyny, najstarsza mieszkanka gminy Kiełczygłów, świętowała swoje 101. urodziny. Przez całe życie ciężko pracowała. Wychowała rodzinę i nigdy nie straciła pogody ducha. Dziś otoczona bliskimi udowadnia, że najcenniejszym bogactwem są zdrowie, miłość i wspólnie spędzony czas.
Stanisława Hadryś urodziła się 12 lipca 1925 roku. Przez wiele lat razem z mężem Bronisławem prowadziła gospodarstwo rolne. Praca nigdy jej nie przerażała. Była niezwykle pracowita i z oddaniem zajmowała się zarówno gospodarstwem, jak i domem. Dla swojej rodziny zawsze znajdowała czas i serce. Jedna z wnuczek z uśmiechem wspomina wakacje spędzane z babcią.
- Jedyną rozrywką podczas wakacji w czasach mojego dzieciństwa były wspólne wyjazdy z babcią do Łodzi. Odwiedzaliśmy tam jej siostrę - wspomina Urszula Jurczyk z Aleksandrowa, w gminie Rusiec.
- Na co dzień spędzaliśmy czas w domu. Na wsi nic szczególnego się nie działo i nigdzie nie wyjeżdżaliśmy. Dlatego bardzo miło wspominam wycieczki do Łodzi. Babcia zabierała nas do wesołego miasteczka i do ZOO - opowiada Urszula.
Dziś największym bogactwem Jubilatki są właśnie najbliżsi. Doczekała się dwóch córek - Mirosławy i Haliny, dziewięciorga wnuków, czternaściorga prawnuków oraz jednego praprawnuczka. To właśnie w gronie rodziny czuje się najlepiej. Wspólne spotkania i rozmowy są dla niej źródłem największej radości.
Choć przez całe życie kochała gotowanie, pasja ta nie opuściła jej do dziś. Bliscy z uśmiechem mówią, że jeszcze nieraz coś upichci.
- Babcia od zawsze bardzo dobrze gotowała. Była doskonałą kucharką. To właśnie od niej nauczyłam się gotować - zaznacza wnuczka Urszula.
- Do dzisiaj ma dobre wyczucie smaku. Wie, kiedy trzeba coś jeszcze bardziej doprawić - dodaje.
Chętnie ogląda również telewizję. Interesuje się tym, co dzieje się wokół. Kiedy była już w podeszłym wieku, nauczyła się obsługi telefonu komórkowego i do dziś sprawnie z niego korzysta.
Najbliżsi podkreślają, że Stanisława rzadko narzeka. Zawsze pogodna, życzliwa i uśmiechnięta, z niezwykłym spokojem patrzy na życie.
- To bardzo empatyczna, ciepła, kochająca i pomocna osoba. Troszczy się o nas jak tylko może. Zawsze mogłam na nią liczyć. Nigdy w życiu mnie nie zawiodła - podkreśla Urszula Jurczyk.
Jubileusz był okazją do złożenia serdecznych życzeń. W imieniu samorządu i mieszkańców gminy Kiełczygłów jubilatkę odwiedzili: wójt gminy Kiełczygłów Mariusz Mielczarek oraz zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego Katarzyna Beśka. Obecna była także delegacja Koła Gospodyń Wiejskich „Cytrynki” z Kuszyny: wiceprzewodnicząca Rady Gminy Kiełczygłów, a zarazem sołtys Kiełczygłówka Agata Niemczyńska, Lidia Pierzyna, Wiesława Płuciennik, a także Anna Kula.
Goście przekazali gratulacje oraz życzenia. Nie zabrakło kwiatów, upominków i wzruszających rozmów.
- Teraz pani Stanisława musi dożyć co najmniej 200 lat. Niech żyje jak najdłużej, przede wszystkim w zdrowiu, bo to w dzisiejszych czasach jest najcenniejsze - mówi włodarz gminy Kiełczygłów Mariusz Mielczarek.
- Życzę, aby nadal mogła liczyć na takie wsparcie najbliższych, jak dotychczas. Życzę również, aby spełniły się marzenia, których z różnych powodów nie udało się dotąd zrealizować.
Najpiękniejsze słowa padły jednak z ust samej Stanisławy. Dziękując za pamięć i odwiedziny, życzyła wszystkim, aby również mogli cieszyć się tak długim życiem, jakie było dane jej przeżyć.
Spotkanie upłynęło w serdecznej i rodzinnej atmosferze. Były wspomnienia, uśmiechy, a przede wszystkim wdzięczność za życie kobiety, która swoim pracowitym charakterem, pogodą ducha i miłością do rodziny pokazuje, że prawdziwe bogactwo mierzy się nie liczbą lat, lecz tym, jak wiele dobra pozostawia się po sobie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze