Co o sobotnim meczu sądzą przedstawiciele obu drużyn? Zachęcamy do lektury.
Sobotni mecz pomiędzy gospodarzami - Zawiszą Pajęczno a Słowianem Dworszowice rozpoczął się podniosłą chwilą, kiedy to uczczono minutą ciszy pamięć byłego zawodnika, wychowanka Zawiszy Pajęczno, wielokrotnego kapitana zespołu - Marka Pęciaka, który zmarł kilka tygodni temu. Po oficjalnej części sędzia dał sygnał do rozpoczęcia gry. Kibice zarówno gospodarzy, jak i drużyny przyjezdnej wypełnili do ostatniego wszystkie dostępne siedzące miejsca. Jak na warunki piłki A - klasowej Zawisza może być dumny z tego, jak ważną rolę odgrywa dla swoich kibiców, podobnie rzecz się ma w odniesieniu do drużyny Słowiana. Niestety to byłoby na tyle miłych informacji, jeśli chodzi o drużynę gospodarzy. Od samego początku spotkania to goście dyktowali warunki gry, a Zawisza przeważnie się bronił, wychodząc z nielicznymi kontrami. Bramki w pierwszej połowie - hattrick Mateusza Wypycha oraz bramka do szatni - lidera strzelców drużyny z Dworszowic - Patryka Taranka skutecznie podcięła skrzydła gospodarzom. Co więcej, w drugiej połowie również nastąpiło małe trzęsienie ziemi w szeregach Zawiszy. Zawodnik Słowiana - Robert Rygalski w przeciągu 10 minut ( 58,60,68 ) strzelił kolejnego klasycznego hattricka ( podobnie jak Mateusz Wypych ) ostatecznie pogrążając drużynę Zawiszy Pajęczno. Jedynie ostatnie dwadzieścia minut gry można uznać za bardziej wyrównane, ale i w tym okresie Dworszowice miały kilka dogodnych sytuacji na podwyższenie wysokiego już wyniku. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 0:7 dla obecnego już lidera - po wygraniu z Zawiszą - Słowiana, a my zapytaliśmy obie strony po meczu o wrażenia z nim związane.
- Co można powiedzieć po takim meczu? Chyba jedynie to, że nie dojechaliśmy w każdym aspekcie boiskowym. Szybkie trzy gole po bardzo dobrych akcjach Słowiana ewidentnie podcięły nam skrzydła. Nie wychodziło nam zupełnie nic, natomiast goście zagrali wyśmienite zawody, czego należy im pogratulować. Z pewnością chcielibyśmy podziękować naszym prawdziwym kibicom za to, że licznie zgromadzili się na stadionie. Jedynie co mogę zrobić w imieniu drużyny to przeprosić za ten słaby występ - powiedział kierownik oraz zawodnik drużyny gospodarzy Dawid Kosmowski.
Trenera Słowiana - Łukasza Lottko zapytaliśmy z kolei jak ważne to było zwycięstwo i czy spodziewał się aż tak dobrej gry swojego zespołu, która przełożyła się na wysoki rezultat bramkowy.
- Wynik robi wrażenie, to fakt, ale muszę też przyznać, że przed samym meczem byłem bardzo spokojny. Tak jak panu mówiłem ostatnio, mam poczucie, że jesteśmy zespołem, który jest w stanie wygrać z każdym w tej lidze. Mecz z Zawiszą tylko to potwierdził.
W samym meczu widać było dużą mobilizację do gry zawodników Słowiana, a kolektyw, który zawodnicy tworzą jako drużyna powoduje, że to wszystko przekłada się na wyniki podczas spotkań oraz miejsce zajmowane w tabeli.
- Trenujemy po prostu w taki sposób jaki chciałbym, żeby grała moja drużyna. Chcę żeby zespół stanowił kolektyw i był dla siebie wsparciem, bo uważam, że wtedy jesteśmy najbardziej efektywni. Oczywiście samo kreowanie akcji i ich wykończenie to z kolei zasługa indywidualnych umiejętności zawodników - dodaje trener.
A czy po takim meczu będzie już łatwiej o awans? Czy po pokonaniu Zawiszy, mówiąc kolokwialnie będzie "z górki"?
- Takiej deklaracji pan ode mnie nie usłyszy. Tutaj ucieknę z odpowiedzią, gdyż byłoby to nieeleganckie w stosunku do przeciwników z którymi jeszcze nie graliśmy. Oczywiście, jeśli nasza forma się utrzyma, jeśli będziemy podchodzić skoncentrowani do każdego kolejnego meczu, to mamy prawo myśleć, że osiągniemy sukces. A takim niewątpliwie byłby awans do klasy okręgowej - powiedział trener Łukasz Lottko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze