Reklama

Amelia Pawelus ósma na 97. PZLA Mistrzostwach Polski w Przełajach. „Jeszcze ostatniego słowa nie powiedziałam”

Mimo że od listopadowych Mistrzostw Polski w Biegach Przełajowych minęło już kilka tygodni, Amelia Pawelus z LKS Omegi Kleszczów teraz na chłodno ocenia swój występ w Lubinie. Mieszkanka Suchowoli, startująca w kategorii U23, zajęła ósme miejsce na wymagającej, 6-kilometrowej trasie. Jak przyznaje, był to dla niej nie tylko bieg sportowy, lecz przede wszystkim walka z własną psychiką po najtrudniejszym roku w karierze.

„To samodestrukcja przez ostatni rok” – Amelia Pawelus szczerze po starcie w Lubinie

W 97. PZLA Mistrzostwach Polski w Biegach Przełajowych Amelia Pawelus rywalizowała na dystansie 6 kilometrów. W stawce 14 zawodniczek kategorii U23 20-latka z LKS Omegi Kleszczów finiszowała na ósmym miejscu z czasem 23:30, tracąc do zwyciężczyni 2 minuty i 21 sekund.

Choć wynik może wydawać się przeciętny, dla zawodniczki i jej trenera Mateusza Urbaniaka był on symbolem odzyskiwania sportowej pewności po niezwykle trudnym okresie.

Sama Amelia przyznała, że decyzja o wyborze dystansu zapadła w ostatniej chwili.

Reklama

Jeszcze przed zawodami z trenerem zastanawialiśmy się czy biegamy na dystansie 2 kilometrów, czy 6. Spora różnica, i chwilę przed końcem zgłoszeń byłam zgłoszona na dystans 2 kilometrów. Jednak gdzieś moja głowa długasa odezwała się: jak to, biegamy  na dwójkę? Przecież to kompletnie nie nasz dystans – mówiła dla portalu kulisy.net.

Biegaczka otwarcie mówiła też o problemach, które towarzyszyły jej przez cały rok.

Niestety w tym roku doświadczyłam tego, o czym mało kto ma pojęcie z osób patrzących tylko z boku na wyniki sportowców, ale co się za tym kryje, już nie wiedzą. W każdym bądź razie doświadczyłam tego, jak psychika i głowa wpływają na bieganie. Można by rzec, że była to samodestrukcja przez ostatni rok – szczerze opowiadała.

Reklama

Amelia nie ukrywała, że zarówno sezon halowy, jak i letni były dla niej wyjątkowo trudne.

Od hali 2025 kompletnie nic nie grało, lato to samo, wyniki... aż szkoda komentować. Dlatego zrezygnowałam z lata, nie chcąc dobijać się doszczętnie. Obiecałam sobie, że wrócę na sezon przełajowy – jednak mój konik. Po drodze niestety głowa nie odpuszczała – dodawała.

Przełom nastąpił dopiero tuż przed mistrzostwami.

Dzień przed MP powiedziałam sobie: „Amelka, walcz tylko tyle (albo aż tyle, patrząc na ostatni rok), udowodnij sobie, że jesteś w stanie biegać na poziomie”. I udało się. Może 8. miejsce nie brzmi dla innych super, patrząc na poprzednie moje wyniki, ale jest ono dla mnie naprawdę bardzo cenne, ponieważ wiem, że powalczyłam na tej trudnej trasie, a także z dziewczynami, które są o dwa lata starsze, plus jeszcze z seniorkami (bieg był łączony) – podkreślała mieszkanka gminy Rząśnia.

Reklama

„Najważniejsze, że się podniosłam” – teraz czas na halę

Po przełajach zawodniczka przeniosła się do przygotowań pod sezon halowy. Jak mówi – po miesiącach kryzysu wreszcie czuje, że wraca na właściwe tory.

Teraz przygotowuję się na halę i jak na razie idzie wszystko, jak powinno. Najważniejsze, że podniosłam się z tego dna. A wszyscy, którzy obserwują sportowców zza telewizora, chcę, żeby wiedzieli, że każdy z nich nosi swoją historię, swoje porażki jak i sukcesy. Raz jest lepiej, a raz gorzej – to proces, który dotknie każdego z nas – apelowała do kibiców Amelia.

Reklama

W swoim podsumowaniu podziękowała tym, którzy wspierali ją w najtrudniejszych chwilach mijającego roku.

Zamiast oceniać, lepiej powiedzieć sportowcowi dobre słowo i wesprzeć. Już i tak nakłada on sam na siebie wielką presję. A ja dziękuję trenerowi (Mateuszowi Urbaniakowi przyp.red.), że przetrwał ze mną ten ciężki rok, oraz mojej kochanej mamie, która zawsze powtarza, że stać mnie na wielkie rzeczy. Jeszcze ostatniego słowa nie powiedziałam, widzimy się na hali – zakończyła.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości