Tylko do końca marca mieszkańcy gminy Pajęczno mogą być pewni, że ich odpady będą regularnie odbierane. Co będzie dalej – to wielka niewiadoma. Do poprzedniego postępowania przetargowego, mającego wyłonić podmiot odbierający odpady, nie zgłosił się nikt. Jak wiadomo na tym terenie operuje Eko-region. Nie ma gwarancji, że przedłoży swoją ofertę. Tym bardziej, że samorządowcy wyraźnie stanęli po stronie mieszkańców, przyjmując petycję przeciw powiększeniu wysypiska, o co zabiega firma.
Czy śmieci zaczną zalegać na ulicach Pajęczna? O tym mieszkańcy przekonają się już za kilka tygodni. Do 25 marca podmioty, zainteresowane świadczeniem usług w zakresie odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych, mogą składać do pajęczańskiego magistratu swoje oferty. W praktyce do ogłaszanych przetargów staje tylko Eko-region. Jesienią ubiegłego roku co prawda złożył propozycję, ale nie mogła być rozkodowana, ponieważ do ratusza dotarł niewłaściwy klucz. Przetarg unieważniono. Kolejny, ze względów formalnych, mógł rozwiązać problem odbioru śmieci tylko w pierwszym kwartale tego roku. Pomimo zaoferowania przystępnej stawki za odbiór 1 t odpadów, w wysokości poniżej 800 zł, mieszkańców i tak czekała kilkuzłotowa podwyżka. Jak wielokrotnie podkreślał burmistrz Pajęczna, Piotr Mielczarek, tutejsi produkują po prostu dużo odpadów. Rada gminy debatowała nad sposobami zmniejszenia ich liczby. Jednym z nich jest zapewnienie obniżki za zagospodarowanie frakcji bio we własnym zakresie. Dzięki temu zabiegowi liczba ton odpadów ma spaść. Na tapecie są i inne przedsięwzięcia, jak zapowiadane kontrole i egzekwowanie kar za niesegregowanie odpadów czy obietnica przejęcia nadzoru na trasą śmieciarek.
To wszystko zeszło na drugi plan, kiedy na początku lutego okazało się, że do kolejnego, tym razem rocznego, przetargu Eko-region w ogóle nie przystąpił. Zarówno mieszkańcy, jak i samorządowcy, mogli odebrać to jako przysłowiowe grożenie palcem. Wszak przeciw planom rozbudowy wysypiska w Dylowie A tutejsi głośno protestują. Zdaje się ich wspierać rada miejska, która przyjęła za zasadne petycje tutejszych, sprzeciwiające się próbom powiększenia instalacji. Na tapecie cały czas jest argument, że póki co wysypisko jest pod Pajęcznem, ale jak tak dalej pójdzie, to Pajęczno znajdzie się na wysypisku. Bo składowisko miało działać do 2032 roku, a już kończy się na nim miejsce. Tutejsi boją się, że śmietnisko w Dylowie A stanie się podręcznym składem dla spalarni, którą Eko-region zamierza budować pod Bełchatowem.
W najbliższym czasie samorządowcy staną przed dylematem, jakie podjąć decyzje w sprawach oczekiwań śmieciowej spółki.
Pierwszą, dotyczącą podniesienia rzędnych ma przedsięwziąć burmistrz. Czeka jeszcze na opinię marszałka województwa łódzkiego i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Wcześniejsze opinie, Wód Polskich i miejscowego sanepidu, były pozytywne dla inwestora. Mielczarek podnosi, że zapozna się z nimi wszystkimi, ale jednocześnie podkreśla, że to są tylko opinie. Akcentuje, że istotny jest też dla niego głos mieszkańców czyli strony społecznej.
Z kolei zmiany w studium uwarunkowań przestrzennych, umożliwiające rozbudowę instalacji, muszą zostać zatwierdzone odpowiednią uchwałą rady gminy.
O ile jeszcze pod koniec ubiegłego roku można było pokusić się o stwierdzenie, że ani burmistrz, ani radni, nie podejmą decyzji niezgodnych z wolą mieszkańców, o tyle impas z przetargiem skłonił co poniektórych do wahania. Tylko to, co ewentualnie oferowałby Eko-region w porównaniu z uciążliwością składowiska, jest mało proporcjonalne.
Całej historii smaczku dodaje fakt, że spółka powstała jako samorządowa, a gmina Pajęczno przekazała do niej aportem, jako wkład własny, grunty. Niestety w ciągu kilkunastu lat całkowicie straciła kontrolę nad jej działalnością. W tej chwili nie ma nawet swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej. Tutejszym samorządowcom najwyraźniej nie pomogła też Iwona Koperska, która od niedawna zasiada w zarządzie śmieciowego giganta.
Pytany co dalej, Piotr Mielczarek rozkłada ręce, bo możliwości wyjścia ze śmieciowego impasu nie ma zbyt wielu.
- W przypadku jeśli przetarg nie zostanie rozstrzygnięty dlatego, że nikt się nie zgłosi bądź z innego powodu, zapraszamy do negocjacji którąś z firm zajmujących się gospodarką odpadami – podaje burmistrz Pajęczna.
- W negocjacjach zasadniczo negocjuje się tylko stawkę. Wszystkie warunki powinny zostać bez zmian, takie jak w przetargu. Negocjacji podlega tak naprawdę tylko stawka.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze