Reklama

Dożynki w Walkowie - biesiadowali do zmroku

Mieszkańcy Walkowa w sobotę, 2 września, spotkali się, by wspólnie dziękować za plony. Nie zabrakło ani modlitwy, ani części obrzędowej. Organizatorzy zadbali, aby pierwsza część imprezy przypominała dawne dożynki. Gospodynie uplotły więc wieńce, a starostowie dzielili chlebem. Wspólna biesiada była już na wskroś nowoczesna.

O tym, jak dawniej na wsi bywało, tutejsze gospodynie dowiadują się od seniorek. To babcie współczesnych włościanek mają najlepsze sposoby na pieczenie drożdżowca czy lepienie pierogów. To one również są bezcenną skarbnicą wiedzy o tym, jak wyglądało świętowanie na wsi, kiedy jeszcze gospodarstwa nie były tak bardzo zmechanizowane.

Janina Tokarek oraz Sabina Podgórniak z Walkowa w tym roku dały młodszym gospodyniom cenne wskazówki, co do sposobów na stworzenie okazałego dożynkowego wieńca.

- Wszystkie po trochu robiły – mówi skromnie pani Sabina.

Reklama

- Materiał trzeba było przed żniwami zgromadzic, panie zebrały i pomagały pleść – dodaje pani Janina.

- Dawniej, kiedy gminne dożynki były, to każde koło się starało, żeby ich wieniec był jak najładniejszy. Były przyśpiewki, związane z dożynkami,  każda wioska układała swoje. Teraz czasy są inne, ale też fajne – uważa seniorka.

Magdalena Piekara z Koła Gospodyń Wiejskich w Walkowie przyznaje, że współczesne dożynki to bardziej działania w celu podtrzymania tradycji.

- Coraz mniej osób zajmuje się rolnictwem, w Walkowie jest kilku rolników, ale wszyscy się zaangażowali w pomoc i organizację dożynek – podaje Piekara.

Reklama

- To jest też dowód na poszanowanie pracy rolnika. Każdy chyba widzi, jak my rolnicy pracujemy i myślę, że ludzie wiedzą, ile nam zawdzięczają. Te wieńce, które powstały, są tego symbolem. Cieszę się, że nasze panie pomogły przy pleceniu, bo nasze pokolenie nie było tego uczone i nie potrafimy tego robić.

Swoje wieńce podczas walkowskich dożynek zaprezentowały nie tylko miejscowe, ale i panie z Dębiny, Józefiny i Chorzyny.

Funkcji starostów dożynek podjęli się Aneta Wika i Szymon Piekara.

- Nie prowadzę dużego gospodarstwa, zajmuje się nim raczej hobbystycznie– przyznaje starościna.

Reklama

Starosta dodaje, że  praca na roli to niełatwy kawałek chleba.

- Nasza rodzina prowadzi gospodarstwo – podaje.

- To uprawa roślinna i hodowla typowo mlecznego bydło. Kiedyś gospodarze mieli po kilka hektarów i używiła się z tego cała rodzina. Teraz z paru hektarów nie da się utrzymać. Trzeba albo zwiększać gospodarstwo, by było rentowne, albo szukać pracy zawodowej poza nim.

Piekara uważa, że największym problemem współczesnego rolnika jest fakt, iż jego produkty są coraz tańsze a koszty produkcji bardzo wysokie.

Reklama

Podczas dożynek o kłopotach rolnicy starali się choć na chwilę zapomnieć. Wspólnie biesiadowali i bawili się podczas konkursów. A konkurencje był typowo wiejscie, m.in. toczenie balów słomy czy przetaczanie opon od traktora.  

– Nasze dożynki zostały zorganizowane we współpracy ze starostwem powiatowym w Wieluniu, dostałyśmy dotację wysokości 3 tys. zł – informuje Magdalena Piekara.

- Za 2 tys. zł kupiłyśmy grill gazowy, on teraz pięknie pracuje, pozostałe środki zostały przeznaczone zostały na poczęstunek – podsumowuje.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości