Od trzech lat, mimo tego, że społeczeństwo się starzeje, Dom Pomocy Społecznej w Bobrownikach nie ma pełnego obłożenia. Radni powiatowi oraz starostowie zastanawiają się nad przyczynami tego stanu rzeczy. Samorządowcy obawiają się, że instytucja mogła paść ofiarą czarnego PR-u. Wicestarosta pajęczański, Paweł Sikora, optuje, aby obniżyć wysokość opłaty za pobyt.
Na problem regularnie zwraca uwagę rady z terenu gminy Działoszyn, Tomasz Borgul. Samorządowiec uważa, że szefowa DPS-u podejmuje szereg działań, które mają sprawić, aby pobyt w placówce był dla podopiecznych komfortowy. Jednak nie ma to przełożenia na zainteresowanie miejscami. Sytuacja ma wpływ na finanse DPS-u, które z roku na rok topnieją. Nawet mieszkańcy okolicznych gmin kierowani są do innych, prywatnych jednostek.
- Nie wszystkie gminy utożsamiają się z powiatowym obiektem, który mamy – ubolewa Borgul.
- Wisi też nad nim widmo remontu. Wydaje mi się, że powinna być kolejka do DPS-u, a tymczasem nie mamy pełnego obłożenia.
Ani starosta Zbigniew Gajęcki, ani jego zastępca Paweł Sikora nie rozumieją do końca, dlaczego tutejsi usługami DPS-u z Bobrownik nie są zainteresowani. Jak zaznaczają opłaty wynoszą w tej chwili 4,9 tys. zł. W przypadku pobytu w DPS-ie pensjonariusz pokrywa koszty do wysokości 70 proc. dochodu, pozostałą kwotę powinna uiścić jego rodzina lub gmina, jeśli pensjonariusz nie ma krewnych. W innych samorządowych ośrodkach tego typu stawki mają być zbliżone. Okazuje się jednak, że to nie one stanowią konkurencję dla Bobrownik, ale instytucje prywatne.
- Wiele osób zwraca się często o pomoc, jest wszystko uruchamiane, dogadywane z urzędami gminy czy miasta, opieką społeczną i kiedy dochodzi już do takich decyzji, nagle ktoś kto miał pójść zamieszkać u nas, sprawdzam a on załóżmy wylądował w Domu Seniora w Załęczu Małym – relacjonuje wicestarosta.
- I po głębokiej analizie doszedłem do wniosku, że mimo iż my naprawdę nie podnosimy tej kwoty bardzo, bo ostatnio z 4,8 tys. zł na 4,9 tys. zł podnieśliśmy, okazuje się, że tam jest kwota 4 tys. zł.
Sikora uważa, że opłatę należy w takim razie obniżyć, ale poprosił o poparcie radnych, bowiem obawia się zarzutów o niegospodarność ze strony Regionalnej Izby Obrachunkowej czy innych instytucji kontrolnych.
- Jeśli będzie zgoda rady szybko rozwiążemy problem – podnosi samorządowiec.
- Przy większej ilości pensjonariuszy myślę, że to praktycznie się jakoś pokryje. I tak dokładamy do funkcjonowania tej placówki, tam jest ponad 20 etatów. Z przykrością patrzę, jak zgłasza się brat z siostrą, że nie mają możliwości zająć się bratem, bo pracują, idą do moje gminy i gmina wybiera rozwiązanie w innym ośrodku, motywacja bo tam 4 tys. zł, a u was 4,9 tys. zł.
Koncepcję poparł radny Borgul
- To byłoby bardzo dobre posuniecie, na początku może generować większe koszty, ale wytrąci to konkurencji argument z rąk – uważa.
- Ten inny prywatny to jest biznes i każdy ma prawo działać, tylko my też mamy prawo, żeby działać na rzecz swojego powiatu i promować swoją jednostkę, a nie prywatny biznes – stwierdził.
- Podpisuje się obiema rękami, aby w ten sposób zagrać. Spełniamy wszystkie warunki, łącznie z tym, że mamy specyficzne miejsce, fajne, w fajnym otoczeniu, daleko od zgiełku. To wartości dodane. Problem polega na tym, że jest ten argument finansowy i to on decyduje o tym, żeby ktoś wysłał czy nie wysłał swojego bliskiego do nas.
Zarzutów o niegospodarność chce uniknąć starosta Gajęcki.
- Ta cena przy konkurencyjności prywatnych DPS-ów nie zachęca do tego, aby spędzić czas u nas, ale nie chciałbym bym być oskarżony o niegospodarność, dlatego czekam na zielone światło, że jest zgoda rady, aby tę cenę obniżyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze