Ekstremalny tor, upał i blisko 25 kilogramów sprzętu na plecach. W takich warunkach strażacy rywalizowali podczas zawodów „Żelazny Strażak” w Gogolinie, w tym drużyna Dziewczyny z OSP oraz członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej z Dąbrowy (gm. Wieluń). Po raz pierwszy jednostka wystawiła zespół złożony wyłącznie z własnych druhów. Indywidualnie świetnie spisała się Marta Jegers, która wygrała rywalizację kobiet.
26 lipca na Placu Benedyktyńskim w Gogolinie (pow. krapkowicki) ponownie odbyły jedne z najtrudniejszych zawodów strażackich w kraju. „Żelazny Strażak” co roku przyciąga zawodowych strażaków i druhów OSP, którzy chcą sprawdzić swoją siłę i wytrzymałość.
Zawodnicy pokonywali wymagający tor w pełnym umundurowaniu bojowym. Mieli na sobie specjalne ubrania, hełmy, buty i aparaty ochrony dróg oddechowych. Musieli rozwijać i zwijać odcinki wężowe, pokonać ścianę, wielokrotnie przerzucać ciężkie opony rolnicze, wbiec z obciążeniem na dziewięciometrową wieżę, przeciągnąć ważącego 70 kilogramów manekina ratowniczego, a na końcu strącić cel precyzyjnym strumieniem wody.
Nazwa zawodów „Żelazny Strażak” nie jest przypadkowa.
- To naprawdę zabójczo ciężki tor. Sama nazwa doskonale oddaje to, co tam się dzieje. Mamy dziesięć bardzo wymagających przeszkód. Wielu zawodników rezygnowało w trakcie biegu. Każdy, kto ukończył ten tor, jest zwycięzcą - podkreśla Marta Jegers z Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbrowie.
Dla OSP Dąbrowa tegoroczne zawody były wyjątkowe. Po raz pierwszy udało się stworzyć drużynę złożoną wyłącznie z druhów tej jednostki. W jej skład weszli: Jakub Małolepszy, Adrian Wiśniewski, Marcin Jegers i Marta Jegers. No i mamy sukces! Drużyna zajęła czwarte miejsce.
- Cieszymy się, że młodzi złapali bakcyla i jeżdżą razem z nami. Fajnie, kiedy są swoi ludzie. Szybko się uczą, mają świetną sprawność fizyczną. Naprawdę szacun dla chłopaków - zaznacza Marta Jegers z OSP Dąbrowa.
- Daliśmy z siebie wszystko. Żelazny Strażak to prawdziwy hardcore - dodaje.
Przed rywalizacją drużynową odbyły się starty indywidualne. Na torze zaprezentowali się Adrian Wiśniewski, Marcin Jegers i Marta Jegers. Cała trójka ukończyła tor. Druhna z OSP Dąbrowa okazała się najlepsza w klasyfikacji kobiet. Jak przyznaje, tegoroczny sukces nie był przypadkiem.
- W zeszłym roku największym problemem była dla mnie opona. Przez cały rok pracowałam nad techniką i to przyniosło efekty. Pokonałam tor w bardzo dobrym czasie i jestem z siebie zadowolona. To pokazało, że roczna praca popłaca i można fajnie wypracować sobie kondycję - stwierdza Marta.
Na tym jednak jej starty się nie zakończyły. Marta Jegers była jedyną zawodniczką, która tego dnia stanęła na starcie aż trzy razy. Najpierw wystąpiła w drużynie „Dziewczyny z OSP”, którą tworzyły druhny z czterech jednostek, czterech powiatów i trzech województw. Razem z nią pobiegły Ewa Włodarczyk z OSP Szczyty (pow. pajęczański), Katarzyna Waszkiewicz z OSP Boćki (woj. podlaskie) oraz Laura Nykiel z OSP Wysoka (woj. opolskie). Dziewczyny zdobyły szóste miejsce.
- Byłyśmy jedyną kobiecą ekipą, która została przydzielona do pakietu drużyn męskich. Pokonywałyśmy dokładnie ten sam tor. Było bardzo ciężko, ale dałyśmy radę i osiągnęłyśmy świetny wynik. Jesteśmy z siebie bardzo dumne - opowiada Marta Jegers i dodaje, że ta drużyna pokazuje, iż wspólna pasja potrafi połączyć ludzi z różnych stron Polski.
- Kasia ma do nas ponad 400 kilometrów, a do Gogolina jeszcze prawie 200. To ogromne poświęcenie, żeby wystartować przez kilka minut. Pokazujemy, że mimo rywalizacji wspieramy się i dopingujemy. Kobiet w tych zawodach jest niewiele, dlatego nie ma zazdrości ani niepotrzebnej rywalizacji. Pomagamy sobie.
Po starcie z kobiecą drużyną przyszedł czas na występ w barwach OSP Dąbrowa.
- Nie wystartowałam trzy razy dlatego, że czułam się bardzo pewnie. Po prostu w obu drużynach brakowało zawodników. Nie było tam osób z przypadku. Każdy wcześniej ciężko pracował na ten start. Jesteśmy z siebie dumni i już przygotowujemy się do kolejnych zawodów - tłumaczy druhna Jegers.
Przed druhami z Dąbrowy kolejne wyzwania. Już 22 sierpnia Marta i Marcin Jegers wystartują na wymagającym torze FCC (Firefighter Combat Challenge) w Raciborzu. We wrześniu Martę czekają natomiast mistrzostwa Polski w Licheniu Starym.
- W zeszłym roku nie udało mi się ukończyć tego toru. Zabrakło mi kilku metrów podczas przeciągania manekina. Wiedziałam, że nie zmieszczę się w limicie czasu, dlatego zeszłam z toru. Moim celem nie jest miejsce na podium. Chcę po prostu ukończyć ten tor. To dla mnie najważniejsze - podsumowuje Marta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze