Kolejna część obchodów 60-lecia Zespołu Szkół w Działoszynie została zorganizowana w sobotę, 4 listopada. Absolwenci placówki wzięli udział w odsłonięciu pamiątkowej tablicy i uroczystym apelu, a wieczorem spotkali się na balu.
Świętowanie jubileuszu zaczęło się 12 października. Wówczas cała społeczność szkolna, wraz z zaproszonymi gośćmi, uczestniczyła w uroczystej gali, poprzedzonej mszą świętą, oraz pokazem musztry paradnej w wykonaniu kadetów z klasy mundurowej. Kolejna część obchodów 60-lecia Zespołu Szkół im. Marii Skłodowskiej-Curie w Działoszynie przypadła w sobotę, 4 listopada.
- Postanowiliśmy zabrać absolwentów na takie typowe apelowe spotkanie w szkole – mówiła Aneta Brzezińska-Leszczyk, dyrektorka ZS w Działoszynie.
- Nie ukrywam, że świetnie się udało. Bardzo dużo absolwentów uczestniczyło w tej części oficjalnej. Z udziałem fundatorów, osób związanych z życiem szkoły, przedstawicielami Starostwa, Kuratorium, którzy też są absolwentami szkoły, odsłoniliśmy tablicę pamiątkową. Potem był apel, okraszony nutą historii z piękną prezentacją, piosenkami, a następnie bardzo ciekawe przedstawienie uczniów, którzy pod okiem pana Bogdana Wąchały i pani Doroty Czuby już od roku je przygotowywali. Dzisiaj wystąpili obecni uczniowie, jak i absolwenci.
Reklama
Jubileusz szkoły zbiegł się z III Zjazdem Absolwentów (organizowanym od 2003 roku co 10 lat). Wisienką sobotniej uroczystości był bal absolwentów, na który przybyło około 200 osób.
- W tym roku pozwoliliśmy się spotkać wszystkim rocznikom, starszym i młodszym. Jednak widzimy, że starsze roczniki bardziej rozumieją upływ czasu i dlatego wyjątkowo licznie się dzisiaj stawili – relacjonowała dyrektorka.
Uczestnikiem wszystkich zjazdów jest Zbyszek Bociąga.
- Jest bardzo miła atmosfera, spotykamy się co jakiś czas, wspominamy, każdy się pochwali, bo przybywa w naszym wypadku wnuków – przyznał Bociąga, który skończył pięcioletnią edukację w ZS w Działoszynie w 1980 roku.
Reklama- Człowiek jeszcze raz chciałby chodzić do szkoły. Lata szkoły to coś wspaniałego mimo, że były różne trudności, chciałoby się, żeby ten czas wrócił.
- Szkole z okazji 60-lecia życzyłbym w tych czasach, żeby miała duży nabór, by się rozwijała. Szkoły zwłaszcza w takich miejscowościach mają kłopoty z naborem, ale widzę, że dyrekcja sobie radzi, zmieniają, wprowadzają nowe kierunki. Mój syn też chodził do tej szkoły, ale nie ma go na balu. Dzisiaj jednak nie tylko spotykamy się ze swoją klasą, są inni znajomi z dawnych lat, jest zabawa, człowiek czuje się młodszy – dodał Zbyszek Bociąga.
Reklama
Po raz pierwszy w zjeździe brała udział Katarzyna Oryś, która w 1996 roku skończyła szkołę w Działoszynie.
- Moja klasa spotkała się po 27 latach, jest nas 16 osób dzisiaj, ponoć najliczniejsza grupa – mówiła Katarzyna Oryś.
- Był problem, żeby się poznać. Kiedyś też miałam inną fryzurę, więc większość nie poznała, ale jak już się człowiek odezwał, przedstawił, to się poznawaliśmy. Mam bardzo pozytywne wspomnienia ze szkoły, tym bardziej, że pracowałam w gazetce szkolnej, zawsze pisałam artykuły i autorytetem dla mnie była polonistka pani Czuba. Przygotowywała mnie też do studiów polonistycznych i sama też teraz uczę języka polskiego. Zaraziła mnie pasją polonistyczną i teatralną, bo prowadzę teatr z dziećmi.
Reklama- Życzyłabym przede wszystkim bardzo dużo absolwentów, szkoła się też zresztą bardzo dobrze rozwija, ma nowe kierunki i to jest fajne, że idzie z postępem. Życzę również zdrowia i cierpliwości ciału pedagogicznemu oraz kreatywnych projektów dyrekcji szkoły – dołączyła się do życzeń Katarzyna Oryś.
Na balu pojawiło się też małżeństwo, które poznało się w jednej z klas ZS w Działoszynie.
- Jedynym wspomnieniem ze szkoły jest moja żona – stwierdził Łukasz Klimczak.
- Była wielka miłość od pierwszej klasy, skończyła się w czwartej, to była taka platoniczna miłość. Później po dwóch latach się spotkaliśmy i mamy teraz dwie piękne córki.
Reklama- Zgodnie z tym przysłowiem ,,kto się czubi, ten się lubi” i tak było z moim mężem – opowiadała Aleksandra Klimczak.
- Tak naprawdę nigdy nie traktowałam go poważnie, bo zawsze mi dokuczał. Okazuje się, że najlepszym powodem, dla którego skończył szkołę, jestem ja. Mąż się śmieje, że mamy zjazd klasowy codziennie.
- Życzymy szkole dalszego rozwoju, realizacji ambitnych planów inwestycyjnych pani dyrektor, które dotyczą rozbudowy placówki, budowy sali gimnastycznej z prawdziwego zdarzenia – podkreśliła Aleksandra Klimczak.
Reklama- Mądrych i kulturalnych absolwentów, żeby przyznawali się do tej szkoły, do nauczycieli – dodał mąż Aleksandry.
- Pozdrawiamy wszystkich, których nie ma. Żałuję bardzo, że nie ma reszty naszej klasy, ale mam nadzieję, że będę się miło bawić z tymi osobami, które są, bo to jest coś niesamowitego – podsumowała koleżanka Klimczaków z klasy, Magdalena Jesiołowska.
Podczas balu absolwenci po latach mieli okazję ponownie zatańczyć poloneza, którego poprowadzili dyrektorka Aneta Brzezińska-Leszczyk wraz z Cezariuszem Mostowskim, dyrektorem Delegatury Kuratorium Oświaty w Sieradzu i jednocześnie absolwentem ZS w Działoszynie.
- Jeśli chodzi o absolwentów to już finał jubileuszu, natomiast my zamierzamy świętować jeszcze cały rok i uczniowie naszej szkoły będą brali udział w wielu konkursach z nagrodami – wyznała Aneta Brzezińska-Leszczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze