Reklama

Jarmark wielkanocny w Wieluniu 2024 - do wyboru baby, mazurki, ciasta i baranki

Nie przez jeden, a przez dwa dni trwał wielkanocny jarmark pod wieluńskim ratuszem. Stoiska były rozstawione w sobotę i w niedzielę, 23 i 24 marca. Wystawcy oferowali odwiedzającym zarówno dekoracje jak i artykuły spożywcze. Pogoda dopisała, więc  i między stoiskami kręcili się zainteresowani towarem.

W sobotę stragany nie były zbyt liczne. Przeważali przyjezdni z dekoracjami, trafił się nawet kram z góralskimi serkami. Niektórzy do Wielunia zjechali naprawdę z daleka, jak „Dziadek Roman”, czyli Roman Bronisz z Kielc, który oferował wędliny z dziczyzny i wieprzowiny.

- Mam kiełbaskę z dzika, kiełbaskę z jelenia, kiełbaski wieprzowe dojrzewające, czyli niewędzone, nieparzone, a suszą się i zasychają, mam dobre szynki, dobre pasztety czyli takie świąteczne wyroby – opowiadał Bronisz.

- Jesteśmy zaskoczeni czystością miasta, wysoką kulturą mieszkańców, a najważniejsze, że towar sprzedaje się fajnie. Nie mam czasu napić się kawy czy usiąść – zapewniał.

Reklama

Już od trzech lat w każdym jarmarku bierze udział Piotr Zygmunt.

- Mam pasiekę w Wydrzynie  „Pszczeli Dar”, oferuję miody zwykłe, ale też z dodatkami, pierzgę, pyłek pszczeli asortyment jest dosyć szeroki – prezentował swoje produkty.
- Widać, że jest mniej ludzi niż podczas jarmarków jednodniowych – dodawał.

Odwiedzający kiermasz mogli skorzystać z oferty wolontariuszy Fundacji Obrony Zwierząt „Łezka”, którzy dochód przeznaczyli na pomoc czworonogom oraz rodziców Szkoły Podstawowej im. Władysława Bełzy  w Bieniądzicach, którzy z kolei dzięki sprzedaży słodkości chcą dołożyć cegiełkę do nowego placu zabaw.

Reklama

W niedzielę z pysznościami wystawiły się koła gospodyń wiejskich. Można było wybierać pomiędzy domowymi ciastami, nie brakło także smakołyków, które spokojnie mogą poczekać do świąt. Członkowie Stowarzyszenia Gospodyń Wiejskich w Dąbrowie od kilku dni pracowały, aby móc zaoferować weki z aromatycznymi pysznościami.

- Oprócz tradycyjnych bab, mamy orzeszki, są baranki, ciacho i taka nowość to kawoszki, które nam się rozeszły, czyli ciastka bezowe na bazie kawy, po prostu pychota – zapewniała Anna Sosnowska, przewodnicząca Stowarzyszenia.

Reklama

- Mamy też gołąbki, bigos, Stroganowa. Wszystko jest na naturalnych produktach, naszych, regionalnych.

Panie i panowie ze Stowarzyszenia jak co roku do jarmarku przygotowywać zaczęli się już kilka tygodni przed wydarzeniem. Podczas spotkania organizacyjnego rozdzielono zadania, aby każdy wiedział co i kiedy przygotować, tym bardziej, że członkowie gotują w domach.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości