Instruktor kleszczowskiego parku rozrywki Solpark odnosi sukcesy w kulturystyce na arenie międzynarodowej. Karol Rogaczewski w poniedziałek (16 kwietnia) obchodził swoje 25 urodziny. Życzenia sportowcowi składali nie tylko znajomi i przyjaciele, ale cała rzesza fanów… i fanek- co wydaje się być oczywiste.
Siłownia stała się jego ulubionym miejscem już 10 lat temu. Wówczas zaczął swoją przygodę z kształtowaniem ciała. Dziś każdy jego mięsień robi wrażenie, nie tylko na dziewczynach…
Wcześniej jako młodzik grał w piłkę nożną.
- Mój los potoczył się jednak ciekawszą drogą i zacząłem ćwiczyć na siłowni - mówi Karol Rogaczewski
Od początku swojej sportowej ścieżki obserwował i podziwiał zawodników, z naprawdę niesamowitymi formami. Jego idolem zawsze był Arnold Schwarzenegger. Głównie na jego sylwetce się wzorował.
- Pewnego dnia postanowiłem, że też chce wystartować w zawodach sylwetkowych - wspomina sportowiec – więc zacząłem przygotowania.
Pierwszy raz zaprezentował się w Sopocie w 2015r. Wtedy nie udało mu się dojść nawet do półfinału. Ale nie poddał się, nawet był bardziej zmobilizowany, żeby wrócić za rok i wygrać. I tak się stało.
- Rok później wystartowałem we Władysławowie, wygrałem swoją kategorię oraz open. Dało mi to kopa motywacyjnego – przyznaje Karol.
Potem wziął udział w Mistrzostwach Polski Juniorów w Warszawie, gdzie zajął drugie miejsce. Później było jeszcze kilka startów. W 2017 roku wymarzył sobie, że zdobędzie tytuł Mistrza Polski. Kolejny raz okazało się, że „marzenia się spełniają”.
2018 rok to dla Karola czas wielkich zmian. Przede wszystkim zmiana kategorii z fitness plażowego na kulturystykę klasyczną. Swój debiut w nowej kategorii miał w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie zajął czwarte miejsce. Kolejna przygoda wiązała się z wyjazdem na Maltę, gdzie odbywały się zawody do rankingu Pucharu Świata Diamon Cup Malta. I tu ogromny sukces – Karol Rogaczewski zajmuje drugie miejsce w kategorii open w kulturystyce klasycznej i wygrywa kartę IFBB ELITE PRO. Co jest przepustką do ligi zawodowej.
- To była niesamowita przygoda - opowiada instruktor z Kleszczowa. – Zawodnicy przyjechali z całej Europy, byli bardzo dobrze przygotowani. Panowała bardzo miła atmosfera. Nawet sędziowie i konkurenci byli pomocni w wielu kwestiach.
Reklama- Jestem bardzo szczęśliwy, bo to był mój drugi start na arenie międzynarodowej. Nowe doświadczenie zdobyte, wiem nad czym muszę jeszcze popracować, na co zwrócić szczególną uwagę - podkreśla Karol.
Wystartował też w Mistrzostwach Śląska w Mysłowicach, zajmując trzecie miejsce w kulturystyce klasycznej. Ale to jeszcze nie koniec…
Oczywiście stale stosował się do odpowiedniej diety i bardzo pilnował harmonogramu ćwiczeń, które zbliżały go do sportowych sukcesów.
- Do osiągnięcia takich wyników konieczne są treningi pięć razy w tygodniu - mówi Rogaczewski.
Reklama
- Jeżeli przygotowuje się do zawodów to ściśle trzymam się też diety. Tak na sto procent, bez żadnych odstępstw. Jeżeli mam okres budowania masy mięśniowej, to wtedy moja dieta wygląda inaczej. Staram się jeść wszystko tylko wliczone w mój bilans kaloryczny. Czyli od czasu do czasu wpadnie pizza, burger, lody, a nawet czekolada. Więc poza sezonem wygląda to tak, że jest 70 proc. czystego jedzenia, a 30 proc. śmieciowego - śmieje się kulturysta.
Znajomi Karola nie mogą się nadziwić jego silnej woli. Zrobili wielkie oczy, gdy jako gość weselny pojawił się na imprezie ze swoimi pudełeczkami z odważonym jedzeniem, nie korzystając z suto zastawionych stołów.
Takiej wytrwałości mogą pozazdrościć mu nie tylko sportowcy, ale także osoby próbujące zrzucić zbędne kilogramy. Kluczowe jest podobno wyznaczenie celu, bez tego nic się nie udaje. Karola z zazdrością obserwują panowie, a wielu z trenujących w kleszczowskiej siłowni, której jest instruktorem, widzi w nim swojego idola.
A dziewczyny? Wiadomo, oglądają się za przystojnym, doskonale zbudowanym mężczyzną. Niestety, choć Karol czaruje mięśniami nie tylko sędziów sportowych, to jest już zajęty. Jego dziewczyna kibicuje mu, wspiera go.
- Nie wiem jak bym sobie bez niej poradził? - zastanawia się sportowiec. – Na pewno byłoby mi o wiele ciężej osiągnąć jakikolwiek sukces - finalizuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze