Właściciel sklepu myśliwskiego ,,Szóstak” w Wieluniu jest zainteresowany kupnem dwóch działek u zbiegu ul. Broniewskiego i św. Barbary, gdzie planuje dalszą rozbudowę firmy. Sprzedaży tego terenu, gdzie obecnie mieści się część targowiska miejskiego, sprzeciwiają się handlujący w tym sektorze.
Do Urzędu Miejskiego w Wieluniu wpłynął wniosek z prośbą o ogłoszeniu przetargu na sprzedaż działek nr 354/2 i 354/1, należących do gminy Wieluń. Aktualnie wykorzystywane są one jako targowisko miejskie.
- Wniosek związany jest z rozbudową mojej firmy, sklepu myśliwskiego, znanego na całą Polskę – mówi Tomasz Pilarz, właściciel sklepu ,,Szóstak”.
- Zauważyłem, że od pewnego czasu ta część targowiska przestała istnieć, połowa boksów stoi całkowicie pusta. Posiadam od tej strony targu parę arów swojej działki i tam ludzie też dość często stoją, a nigdy nie zwracałem im uwagi i nie pobierałem od nich żadnej opłaty. Całkowicie popieram tego rodzaju handel, bo też od handlu na rynku zaczynałem. Nie poszedłem do gminy po to, żeby wycofać stąd ludzi, próbuję jakoś rozwinąć swój sklep.
Zupełnie z innej strony na możliwość sprzedaży działek u zbiegu ul. Broniewskiego i św. Barbary patrzą handlujący w tym sektorze. Wystosowali w tej sprawie petycję do Rady Miejskiej w Wieluniu, w której wnoszą o zrezygnowanie z tych zamierzeń.
Barbara Torzyk o planach sprzedaży działki dowiedziała się, kiedy koleżanka z targu przyszła do niej, by podpisała petycję.
- Dla mnie to był szok, przejęłam ten plac po rodzicach, którzy zaczynali od sprzedaży na targu, jeszcze tam, gdzie teraz mieści się nowy sąd – opowiada Torzyk.
- Tu jest wygodnie, bo nie trzeba rozkładać namiotów, blisko miasta, a to, że ktoś tam chce sobie coś zrobić, to jest jego problem – przyznaje Andrzej Skupiński.
- Poza tym moim zdaniem korzystajmy z tych pawilonów, które wcześniejszy burmistrz wybudował. Po co to niszczyć, kiedy to zdaje egzamin, nie pada nam deszcz, jesteśmy schowani przed słońcem – dodaje Torzyk.
- Jeżeli ludzie się przyzwyczaili do tego miejsca, to musi minąć trochę czasu, żeby ktoś zaczął znów u nas kupować, bo na takich przypadkowych klientów nie możemy za bardzo liczyć. W tych czasach tylko na stałych klientów, bo wiedzą jaki i gdzie ma się towar, i wtedy jest łatwiej sprzedać – podkreśla Andrzej Skupiński, który na wieluńskim rynku sprzedaje z żoną Henryką od 25 lat.
- Miasto tyle pieniędzy wydało na bruk, na tym chłopskim targu, połowa placu jest jeszcze wolnego, więc podejrzewam, że tam nas chcą przenieść, gdzie latem jest patelnia, a zimą znów wywiew niesamowity. W naszej części nic nie robią, beton tyle lat temu wylany, ile razy kobieta się tutaj przewróci, tylko tam zrobili bruk, a mogli coś tutaj zrobić – zaznacza Grażyna Hertman, od ćwierć wieku handlująca butami, głównie dla starszych osób.
- W tamtej części handlują też Rumuni, którzy mają ceny o połowę niższą niż my Polacy. Oni nie płacą podatków, a my musimy zapłacić wszystko, więc też nakładamy jakąś marżę, żeby zarobić. Jakby stał się cud, to może zrezygnują ze sprzedaży.
Andrzej Skupiński podnosi także, że nikt wcześniej nie poinformował ich o planach sprzedaży.
- Gmina znowu za grosze odda działkę, jak wcześniej już sprzedali. Ile gmina musiała zainwestować, żeby to pobudować. Według mnie to jest marnotrawstwo, ale gmina i tak zdecyduje, co będzie chciała – podsumowuje.
- Tutaj mamy ochronę, czy jest wiatr, czy deszcz, czujemy się bezpiecznie – podaje Henryka Budziak.
- Wiem, że wcześniej więcej osób robiło zakupy w tym sektorze, bo były jeszcze tutaj kiedyś stoiska z mięsem i wędlinami. Przeniesiono je też bez naszej wiedzy. Chodzi nam teraz tylko o to, żebyśmy zostali w tej części targowiska i nigdzie nie przechodzili.
Z Urzędu Miejskiego w Wieluniu otrzymaliśmy informację, że planowane jest spotkanie w tej sprawie z handlującymi i zostaną zaproponowane nowe lokalizacje dla ich stoisk.
- Potencjalny oferent chce zaproponować poniesienie kosztów związanych z przenosinami, a także pokryć koszty rocznej rezerwacji dla handlujących – informuje Radosław Urbaniak, kierownik Biura Burmistrza.
- Cena, za którą będzie sprzedana działka, wynika z operatu szacunkowego. Ostateczne decyzje zostaną podjęte po przeprowadzeniu konsultacji i wykonaniu operatu szacunkowego. Nie prędzej niż jesienią tego roku.
- Robię to w dobrej wierze i na pewno nie przeciwko tym, którzy tutaj handlują, bo też handlem się zajmuje i każdy z czegoś żyje. Moim zdaniem jest to kwestia do dogadania się – zapewnia Pilarz.
Katarzyna Cieślik
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze