- Cały czas mnie to kłuło. Nie może tak być. To się nadaje do poruszenia i nagłośnienia. Dlatego teraz zdecydowaliśmy się działać. Przecież ten lekarz składał przysięgę Hipokratesa. A na naszego niepełnosprawnego synka machnął ręką i następny proszę – oburza się mama małego Antosia, pacjenta SOR-u w Wieluniu.
4-letni Antoś Koleśnikow jest wcześniakiem. Urodził się w 26 tygodniu ciąży i ważył 1100 gramów. Pierwsze trzy miesiące życia spędził w szpitalach. Jest dzieckiem z niepełnosprawnością sprzężoną. Cierpi na padaczkę, dysplazję płucną i porażenie czterokończynowe. Ma zeza, przetrwały przewód Botalla i doznał wylewu. Do tego dochodzą problemy z sercem. Do dziś pozostaje pod opieką wielu lekarzy specjalistów i terapeutów.
- Cały czas mnie to kłuło. Dopiero co byliśmy u neurologa. Opowiedzieliśmy pani doktor o tej sytuacji. Powiedziała nam wprost: Nie może tak być. To się nadaje do poruszenia i nagłośnienia. Dlatego teraz zdecydowaliśmy się działać – rozpoczyna rozmowę z reporterami „Kulis…” Żaneta Żbik z Kątów Walichnowskich w gminie Czastary, mama Antoniego.
Zdarzenie, budzące oburzenie rodziców, miało miejsce 12 lipca 2025 roku. Chłopiec przewrócił się i uderzył policzkiem o beton. Lekarz pełniący dyżur w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) w Wieluniu miał wykazać kompletny brak profesjonalizmu.
- Synek biegał po podwórku, przewrócił się. Od razu było widać, że warga jest uszkodzona. Bardzo płakał, ewidentnie go bolało. Niestety, synek nie mówi, komunikuje się za pomocą pokazywania – relacjonuje mama Antosia Żaneta Żbik .
Tej nocy chłopiec był bardzo niespokojny, nie chciał jeść, dostał ataku padaczki. Opuchlizna na policzku była coraz większa. Rodzice podali Antosiowi środki przeciwbólowe i rano pojechali z nim na SOR w Wieluniu.
- Na dyżurze był lekarz Ukrainiec. Ciężko było się z nim dogadać, ale jakoś wszystko wytłumaczyliśmy. Dostaliśmy skierowanie na RTG. Syn był tak wystraszony i niewyspany po ciężkiej nocy, że nie dał sobie wykonać badania. Zresztą, podejście personelu też nie było zachęcające, żeby synek z nimi współpracował – opowiada zirytowana Żaneta Żbik.
- Wróciliśmy do gabinetu lekarza. Wytłumaczyłam, że Antoś nie rozumie co się dzieje, że go boli i po prostu się boi. Lekarz nawet nie spojrzał i nie podjął żadnej próby, żeby go zbadać. Tylko stwierdził, że za kilka dni opuchlizna zejdzie – kontynuuje z oburzeniem mama chłopca.
Lekarz miał wypisać skierowanie na oddział chirurgii dziecięcej i na tym zakończyć działania.
- Zostawił nasze dziecko bez jakiejkolwiek pomocy. Mimo, że mówiliśmy o atakach padaczki i niepełnosprawności. Zlecił tylko zimne okłady i doraźne leki przeciwbólowe – kręci głową Żaneta.
Wrócili do domu. Jednak opuchlizna na twarzy dziecka i jego stan nie dawały spokoju rodzicom. Pojechali z Antosiem na SOR do Matki Polki w Łodzi.
- To była nasza najlepsza decyzja. Tam był zaopiekowany. Zrobili należycie wszystkie potrzebne badania i konsultacje. Tomografia komputerowa wykazała szczelinę w przyśrodkowej części przedniej ściany zatoki szczękowej. Podali Antosiowi leki przeciwbólowe. W końcu mógł zasnąć – wspomina ze wzruszeniem mama małego pacjenta.
- Myślę, że lekarz w Wieluniu powinien inaczej zareagować na potrzebę pomocy pacjentowi. Tym bardziej dziecku, które już tyle w życiu przeszło. Jako rodzic dziecka niepełnosprawnego, na pewno tego tak nie zostawię – zapowiada kategorycznie Żaneta Żbik.
Rodzice Antosia kontaktowali się z Rzecznikiem Praw Pacjenta. Zamierzają złożyć skargę do Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi, a do dyrekcji SP ZOZ w Wieluniu skierować pismo z prośbą o wyjaśnienie.
- Chcemy, żeby ten konkretny lekarz poniósł konsekwencje – oznajmia.
Dyrektor wieluńskiego szpitala Anna Freus odpowiada na pytania zadane przez reporterkę portalu kulisy.net.
„W odpowiedzi na Pani maila dotyczącego interwencji medycznej opisanej przez Panią redaktor, uprzejmie informuję, że Dyrekcja Szpitala szczegółowo zbadała okoliczności zdarzenia z uwzględnieniem podjętych przez pracownika szpitala działań medycznych.
Przedstawione w zapytaniu zarzuty wobec dyżurującego na SOR, lekarza Oleksandra Aleksiuka, nie znajdują odzwierciedlenia w zgromadzonej dokumentacji medycznej pacjenta. Jednocześnie informuję, że do dyrekcji placówki nie wpłynęły dotychczas żadne inne skargi dotyczące wyżej wymienionego lekarza.”
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Lekarz Ukrainiec von z Polski.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Też kiedyś na wieluńskim SORze lekarz wprost odmówił podjęcia działania, stwierdzając, że nie wyczyści krwiaka na palcu, bo "by sobie zachlapał gabinet"...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Nie bardzo rozumiem aferę... Dostała Pani skierowanie do szpitala w którym wiedzieli jak zaopiekować się tak chorym dzieckiem. Nie bardzo też potrafię zrozumieć jak można mieć żal do lekarza defacto ortopedy jak się nie mylę, zrobił ile mógł tak naprawdę wypisał skierowanie do szpitala gdzie dziecko dostało z tyloma chorobami dostało pomoc. Co mógł zrobić więcej jako lekarz ortopeda z ambulatorium ? Sama Pani mówi, że z dzieckiem jest trudny kontakt i co bardzo przykre dziecko jest chore, rozumiem że To jest mniej więcej takie rozumowanie że idę z bólem oka do ginekologa w dodatku nie da się ze mną dogadać że względu na moje choroby, więc dokopie ginekologowi, że odesłał mnie do najbliższego najlepszego szpitala okulistycznego gdzie mi pomogli. Ludzie wy nie znacie reali pracy lekarzy, a już tych na sor to w ogóle powinni was tak na dobę zostawić z pijanymi oszczanymi szurami którzy rozjebali łeb akurat, z draca się północy babą i córeczka, która wrzeszczy za drzwiami na korytarzu ciekawe na ile starczyłoby wam cierpliwości i empatii na godzinę? Dwie ? Trzy ? A Ci ludzie tam po 300h w miesiącu niekotrzy siedzą idź na nocna pomoc tam na 10 przypadków 9 to jest katar i kaszel sprzed 3 dni, albo cewnik który się zapycha z dokładnością co 3 tygodnie zawsze w sobote.....kurwa ludzie nocna pomoc jest od nagłego przypadku losowego ściska cię w klacie, masz cisnienie z kosmosu mdlejesz, wyjebalo ci kręgosłup że sie ruszyć nie możesz, pęka ci łeb nagle że ledwo idziesz, jak ten lekarz ma nie być wkurwiony jak na 100 przypadków 89 to jest zawracanie dupy które możesz wyleczyć na stacji benzynowej kupując strepsills i Ibuprom... Ja nie bronie ich wszystkich część z nich niewiadomo jak w ogóle skończyła tak ciężkie studia, część jest niewychowanymi chujami którym należałoby dać w pysk, ale znam to trochę od kuchni co prawda z innego szpitala i czasem przydałoby się też postawić trochę w sytuacji pielęgniarki która akurat dzisiaj przewinęła 35 srak, oszczal ja pijany i z ryjem wyleciała do niej córeczka mamusi, chyba moze też mieć gorsza chwilę czy jednak nie ????!!!!
To po co siedzą 300 h ktoś im kazał jak prywatnie robią to jest cacy bo w portfelu się zgadza ale jak publiczna służba zdrowia to już problem zawsze można zmienić pracę np do korony tam tyle godz nie pracują mniemam że piszę to osoba z personelu to mam pytanie czy wam nie wstyd co z przysięga Hipokratesa powtarzam nikt wam na siłę robić nie kazał a za to jak traktujecie pacjentów na oddziałach to powinniście robić za najniższą krajową chociaż to i tak za duzo
Lekarz Ukrainiec von z Polski.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Też kiedyś na wieluńskim SORze lekarz wprost odmówił podjęcia działania, stwierdzając, że nie wyczyści krwiaka na palcu, bo "by sobie zachlapał gabinet"...