Reklama

Na szpitalnej ruszyły roboty

Ul. Szpitalna w Wieluniu to jedna z tych dróg, którą gmina przejęła od powiatu w 2019 r. Obok ul. POW i Krakowskie Przedmieście, jej przebudowa miała zostać sfinansowana w równych częściach z powiatem. Póki co roboty ruszyły tutaj pełną parą, ale wiele wskazuje na to, że gmina na tę inwestycję będzie musiała jednak wyłożyć sama. Powiat stoi na stanowisku, że dokładać się nie musi. Poza tym i tak nie ma z czego.

571 136,54 zł będzie kosztowała przebudowa ul. Szpitalnej. Wykonawca musi położyć na drodze nawierzchnię z betonu asfaltowego, a na chodniku betonową kostkę. Poza tym w jego gestii będzie wykonanie zjazdów i  zatoczki autobusowej z kostki kamiennej.  Roboty wykona firma REMOST z Olesna. Na przetargu gmina Wieluń zaoszczędziła ok. 160 tys. zł, bo samorządowcy liczyli się z wydatkami rzędu ponad 730 tys. zł.
Gołym okiem widać, że ekipa budowlana zabrała się ostro do dzieła. Już usunięto stare drzewa oraz betonowe płyty z poboczy. Burmistrz Paweł Okrasa liczy, że roboty mogą zakończyć się jeszcze wiosną. Ostatecznie ekipa musi się wyrobić do końca lipca. Dalej sporna pozostaje kwestia, kto ma za to zapłacić. Według protokołu ustaleń z powiatem, samorządy powinny się złożyć po połowie. Gmina przekazała bowiem powiatowi bezpłatnie budynek po Szkole Podstawowej nr 4, w zamian przejmując kilkanaście dróg wraz z ich utrzymaniem, ale powiat zobowiązał się do sfinansowania w połowie  remontów tych dróg, na które istniała już dokumentacja. Czyli. ul. Szpitalnej, POW i Krakowskiego Przedmieścia. Tymczasem powiat odmawia. Burmistrz planuje wezwać starostów do wywiązania się z zobowiązań. Okazja nadarzy się już za kilka miesięcy, kiedy robotnicy zejdą ze Szpitalnej.
- Nie ma żadnej możliwości fizycznej, żebyśmy tych inwestycji nie wykonali. My je wykonamy, bo mamy już umowy zawarte i mieszkańcy będą się mogli cieszyć z tych inwestycji  - zaznacza Okrasa, podkreślając, że zapłaty starostwu nie podaruje.
- Oczywiście, jeśli starostwo uzna w pewnym momencie, że ono nie będzie tych notatek respektować, tych uzgodnień respektować i nie będzie chciało współfinansować tych inwestycji, to nie będziemy mieć innego wyjścia, będziemy to musieli sfinansować z budżetu, ale nie pozostanie nam nic innego, tylko dochodzenie naszych roszczeń w sądzie – zapowiada.
- Jeżeli będziemy mieć pisma negatywne ze strony starostwa, że nie będzie żadnych możliwości z ich strony finansowania tych inwestycji, jutro, pojutrze za rok czy dwa. Jeżeli nie będzie odzewu i nie, bo nie, wówczas będziemy kroki czynić. Kilka wariantów nam kancelaria prawna przedstawiła. Nie chcę o nich mówić, bo ciągle uważam, że trzeba umów dotrzymywać, jeżeli się je zawarło – zwraca uwagę.

Magdalena Lizurej
[email protected]

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości