Sołtyski z Dylowa Szlacheckiego i Tuszyna, a także Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Dylów Szlachecki „Nasza Wieś Szlachecka” zareagowały na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego odnośnie uchylenia postanowienia burmistrza Pajęczna. Chodzi o brak zgody na podwyższenie rzędnych składowiska odpadów.
Cała sprawa ciągnie się przeszło dwa lata. Jeszcze podczas ogólnopolskiego lockdownu do pajęczańskiego ratusza wpłynęły wnioski właściciela składowiska, Eko-Regionu, o podwyższenie rzędnych oraz poszerzenie terenu. Oburzeni mieszkańcy, sąsiadujących ze składowiskiem wsi, wyszli protestować na drogę. Radny Wojciech Beśka podnosił, że póki co wysypisko jest obok Pajęczna, ale jeśli tak dalej pójdzie, miasto będzie na wysypisku. Miejsca, którego miało starczyć jeszcze na osiem lat już brakło. Stąd starania o poszerzenie areałów. Tym zakusom tutejsi powiedzieli stanowcze „nie”. Niestety mieszkańców nie poparły żadne instytucje, które opiniowały w sprawie ewentualnego podwyższenia rzędnych. Państwowe Gospodarstwo „Wody Polskie”, Urząd Marszałkowski, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie widzą przeszkód, co do inwestycji. Nie widzi też przeciwskazań pajęczański sanepid. Zgodę na powiększenie śmietniska przez akurat tę instytucję część mieszkańców odebrała jako cios w plecy.
- Nie ukrywam, że ja również byłem zaskoczony taką opinią, bo o ile po ludzko i tak prosto, cóż tam Wody Polskie oddział Sieradz, czy siedziba główna w Poznaniu, dla nich to jest po prostu kolejny dokument i kolejna taka decyzja, ale że nasz pajęczański sanepid wydał taki dokument, to wiemy że to bardzo mieszkańców zirytowało, dla mnie to też było takim negatywnym zaskoczeniem – komentował Piotr Mielczarek, burmistrz Pajęczna.
Mimo trzymania w ręku pozytywnych opinii, Mielczarek nie zgodził się na podwyższanie rzędnych, decyzję opierając na społecznym sprzeciwie. Ludzie nie chcą w pobliżu hałdy, która już teraz liczy sobie kilkanaście metrów, a miałaby zostać podniesiona o kolejnych pięć.
Niestety argument „ludzie tego tutaj nie chcą” nie wystarczył i po sprzeciwie śmieciowego giganta uchylono decyzje Mielczarka.
- Ta decyzja SKO poniekąd zmusza mnie do zmiany decyzji, ale trzeba pamiętać, że są inne strony tego sporu i one mają prawo się odwołać – mówił samorządowiec.
- SKO w swoim uzasadnieniu wskazało, że czynnik społeczny, na które ja się powoływałem, nie może być głównym czynnikiem decydującym, skoro wszystkie pozostałe instytucje wyraziły pozytywne opinie – rozkładał ręce szef pajęczańskiego ratusza.
Spawy w swoje ręce wzięły sołtyski. Kamila Krzak Sojda z Dylowa Szlacheckiego oraz Alicja Słok z Tuszyna. Zaskarżyły decyzję SKO, swój sprzeciw wystosowało również Stowarzyszenie Rozwoju Dylowa Szlacheckiego, na czele z prezes Kamilą Borowik-Kawecką.
- Wykorzystamy wszystkie dostępne środki, aby nie dopuścić do powiększenia wysypiska – zapowiada Krzak-Sojda.
- Nie chcemy, żeby to składowisko działało nawet o jeden dzień dłużej, niż pierwotnie planowano.
Teraz po skargach sprawą zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze