Grubo ponad 100 nowych mieszkań może powstać w naszym regionie po tym, jak samorządowcy z Pajęczna i Działoszyna zdecydowali się wejść do spółki SIM KZN Łódzkie Centrum. W Pajęcznie planuje się budowę bloku z 60 lokalami, natomiast w Działoszynie ma powstać sukcesywnie, zgodnie z zapotrzebowaniem, kilka bloków. Docelowo będzie tu budowane od 60 do nawet 100 lokali.
Działoszyn i Pajęczno w spółce
4 kwietnia burmistrz Działoszyna, Rafał Drab i burmistrz Pajęczna Piotr Mielczarek podpisali akt notarialny powołania spółki SIM KZN Łódzkie Centrum. Oprócz dwóch gmin z powiatu pajęczańskiego w skład firmy wchodzą jeszcze Biała Rawska, Inowłódz, Koluszki, Nowe Miasto nad Pilicą, Tomaszów Mazowiecki, Ujazd i Zduńska Wola oraz Krajowy Zasób Nieruchomości. To drugi SIM w województwie łódzkim.
W Działoszynie biorą pod uwagę dwie lokalizacje bloków, obok ratusza lub stadionu. Pierwsza z działek jest w użytkowaniu wieczystym spółdzielni i gmina musi ją najpierw odzyskać.
- Kiedy nastąpi ten moment i trzeba będzie wnieść grunt aportem do spółki, nieruchomość będzie wyceniona przez biegłego, wtedy rada miejska będzie podejmować decyzję o przekazaniu działki – zaznacza Rafał Drab.
- Przy takim deficycie mieszkań chcemy pomóc mieszkańcom i taka inicjatywa jest jak najbardziej potrzebna. Tym bardziej, że zapewnione jest bardzo wysokie dofinansowanie.
W podobnym tonie sprawę komentuje burmistrz Piotr Mielczarek.
- Bardzo się cieszę, że po problemach nastąpił szczęśliwy koniec, ale to tak naprawdę początek pracy nad konkretami – mówi szef pajęczańskiego ratusza.
- Przed nami sporządzenie projektów, zapoznanie się z potrzebami, rozeznanie się jakiej wielkości mieszkania będą potrzebne – wymienia, informując że zostaną przeprowadzone społeczne konsultacje. Jeszcze nie podjęto decyzji w jakiej formie.
- Zależy nam, aby budowa mogła jak najszybciej ruszyć – podkreśla.
Entuzjazmu burmistrza nie podzielają niektórzy radni. Marcin Krzak zarzuca włodarzowi, że patrzy na inwestycję przez różowe okulary, Robert Sikora wolałby skorzystać z możliwości dofinansowania do budowy lokali komunalnych i socjalnych, Leszek Janeczek obawia się, że z nową spółką wyjdą tak, jak z Eko-regionem, a Wojciech Beśka podaje, że usytuowanie bloku nie uzyskało społecznej akceptacji, bo budynek ma być zbyt blisko już istniejących.
Dość długo pajęczańscy radni debatowali nad uprawnieniami dla burmistrza, dającymi mu możliwość wnoszenia oraz wycofywania udziałów i akcji. Komisja społeczna negatywnie zaopiniowała projekt uchwały.
- Chciałbym przestrzec wszystkich radnych przed dawaniem tak daleko idących kompetencji panu burmistrzowi, zbywanie nabywanie akcji to jest odpowiedzialność radnych, nie burmistrza, burmistrz ma wykonywać nasze podejmowane uchwały (…) – stwierdził Robert Sikora.
- Ja wiem, że pan by tu wszystko chciał zagarnąć dla siebie, ale to jeszcze nie ten moment, jak będzie dyktatura, będzie pan mógł mówić wszystko kiedy i jak będzie pan chciał – zwrócił się do Mielczarka.
- Jeżeli damy takie uprawnienia, to złóżmy mandaty radnych i po co rada gminy tutaj, jeżeli burmistrz będzie podejmował sam jednoosobowe decyzje – zastanawiał się Sikora.
Ostatecznie radni wprowadzili poprawkę, zgodnie z którą bez głosu rady burmistrz nie może wnosić udziałów.
Chcą budować, ale…
Pajęczańscy radni jak jedne mąż powtarzają, że mieszkania w gminie są potrzebne. To jedyny sposób, aby zatrzymać młodych i myśleć o rozwoju. Nie wszyscy jednak pałają entuzjazmem do SIM-ów pod patronatem rządu.
- Pan burmistrz nie przekazał nam całej wiedzy, ta, którą nam przekazał, jest wiedza niepełną, jest wiedzą wybiórczą – stwierdziła Marcin Krzak.
-Z tego, co jest w tym programie, pan burmistrz wybrał tylko to, co jest dobre – uważa, choć jednocześnie zapewnia, że wierzy w jak najlepsze intencje włodarza.
- To nie jest program, który wymyślił sobie burmistrz Mielczarek – odpowiadał mu burmistrz. Przyznał, że starał się mówić jak najmniej, oddając głos przedstawicielom KZN-u.
- Przypominam że jest to program rządowy i gwarantowany przez rząd – podkreślał.
- Mieszkańców, którzy mają problemy mieszkaniowe ja przyjmuję co tydzień przynajmniej kilku i ja tą ogromną potrzebę widzę. Oczywiście ja nie daję gwarancji, że program zakończy się sukcesem wielkim, natomiast, na ten moment, to jest jedyny program, w którym państwo w takim stopniu gwarantuje nam udział.
Robert Sikora stwierdził, że radni nie dostali wyczerpujących danych o nowopowstającej spółce. Wytknął, że od roku próbuje się przebić w informacją o programie budowy mieszkań socjalno-komunalnych, gdzie dofinansowanie sięga aż 90 proc.
- BGK dofinansowuje nam budowę mieszkań i to są nasze mieszkania gminne, nie żadnej spółki – zaznaczył, dodając, że program istnieje od kilku lat, a ten, w który planuje wejść gmina, został powołany, bo ktoś zauważył, że na spółce da się lepiej zarobić.
Sikora uważa, że w gminie byłby problem, ktoś musiałby zarządzać inwestycją.
- Pan burmistrz musiałby się wspiąć na wyżyny i przejąć dowodzenie nad tym programem - dodał.
Nie krył obawy przed koniecznością dopłat do funkcjonowania spółki.
- Trzeba będzie zrezygnować z budowy drogi, a spółkę dokapitalizować – teoretyzował.
- Znacie państwo nasz zasób mieszkań komunalnych i macie państwo pojęcie o jego zadłużenie, bo pan dyrektor zakładu komunalnego nieraz o tym mówi – odpowiadał burmistrz Pajęczna.
Zbigniew Cybulski zwracał uwagę, że gmina odda działkę, ale nie będzie miała z niej żadnej finansowej korzyści.
-Jesteśmy tylko małym udziałowcem, może będziemy obejście czyścić, bo jak nie będzie komu, to MZK przyjdzie i wyczyści- stwierdził.
- Korzyści będą mieli mieszkańcy, bo będą mieli gdzie mieszkać, ale cały czas narzekamy że nie mamy pieniędzy na to, czy na tamto, a pozbywamy się działki za darmo. Co i po co to robimy, skoro nie będziemy mieli z tego nic? Stracimy ładny kawałek ziemi, a być może będziemy utrzymywać spółkę, bo braknie im pustaków czy czegoś – stwierdził.
Piotr Mielczarek odpowiadał, że gmina nie liczy na bezpośrednie finansowe korzyści.
- Chodzi o to, by to był taki system, w którym ludzi, których nie stać na kredyty mieszkaniowe, ale stać na czynsz, mogli dojść do własności lokalu.
Podał, że samo odstępne za kawalerkę potrafi w Pajęcznie opiewać na 1,2 tys. zł.
- Mnie nie jest żal oddać tej działki na zbożny cel – zaznaczył.
- Cieszę się, że taki program powstał i bardzo mi zależy, żeby to się zakończyło sukcesem, aczkolwiek mówię uczciwie, ja tego sukcesu nie zagwarantuję, ale zakładam, że jeśli stoją za tym organy państwa, to prawdopodobieństwo sukcesu jest większe – finalizował.
- Spółka będzie budować, nie dlatego, żeby na tym zarabiać, ta spóła będzie budowała około 1000 mieszkań, no pokażcie mi spółdzielnię mieszkaniową, która nie utrzyma się przy takiej ilości mieszkań – do dyskusji włączył się Adam Stachera, wiceburmistrz Pajęczna, podając, że to w gminie powstanie regulamin przydziału lokali.
- 60 mieszkań, to jest 60 rodzin, to są podatki, które zostają tutaj i potencjał ludzki, ten program jest w zasadzie samofinansujący się – uważa Stachera.
Ostatecznie przeciw nadaniu Mielczarkowi uprawnień zagłosowali Leszek Janeczek, Marcin Krzak i Robert Sikora, a Wojciech Beśka i Elżbieta Kupiec wstrzymali się od głosu.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze