Działacze klubu GKS Siemkowice, zanim wydadzą złotówkę, oglądają ją z każdej strony. Mimo wsparcia samorządu, muszą liczyć każdy grosz. Tym bardziej zabolała ich strata trzech piłek w ciągu jednego tygodnia. Wpadły do pobliskiego i stawu i nim właściciele zdążyli je wyciągnąć, „zniknęły” w tajemniczych okolicznościach.
Po tym, jak działacze klubu nagłośnili w mediach społecznościowych informacje o poszukiwanych futbolówkach, jedną z nich udało im się odzyskać. Chodzi o sprzęt, który podczas meczy wpadł do wody.
- Pobliski staw jest stosunkowo duży – podaje Sebastian Stachera, prezes GKS-u Siemkowice.
- Zdarza się, że piłki tam wpadają. Jeśli utkną na środku, trzeba byłoby podpłynąć np. łódką, czy jak ktoś sugerował pod naszym postem, tratwą. W takich wypadkach czekamy po prostu aż piłki podpłyną bliżej i wtedy je wyławiamy. To, że coś leży, to nie znaczy, że nie ma właściciela. Jeśli ktoś zabiera nie swój przedmiot, to jest po prostu przywłaszczenie.
Nie wszyscy zdają się mieć tego świadomość, bo piłki zmieniły właścicieli. Sprzęt do gry nie jest tani, a utrata trzech futbolówek w ciągu kilku dni, to dla klubu spora strata, rzędu kilkuset zł. Ich apel nie pozostał jednak bez echa. Poprosili o to, aby osoby, które zabrały sprzęt odniosły go i zostawiły na boisko pod bramkami. Jedna z nich zdecydowała się jednak na oficjalne przeprosiny.
- Zgłosił się do nas chłopak, który zabrał jedną z piłek - podaje prezes.
- Przeprosił i oddał sprzęt. Cieszę się, że przemyślał swoje zachowanie i naprawił błąd. Namawiam go, żeby przychodził na treningi. Liczymy, że sumienie ruszy również osoby, które wzięły dwie pozostałe piłki.
Obecnie w klubie ćwiczy 30-stu seniorów. Z kolei młodszych zawodników jest 50-ciu. Są podzieleni na trzy grupy wiekowe.
- Wychowanie przez sport jest dla nas ważne, ale staramy się kształtować w naszych zawodnikach odpowiednie postawy – twierdzi Sebastian Stachera.
- Dlatego angażujemy się w charytatywne akcje, jak np. zbiórka krwi dla pochodzącej z terenu gminy Darii. Wspieramy lokalne społeczeństwo, uczestniczymy w życiu gminy. Nie skupiamy się tylko na wynikach sportowych, ale również na wychowaniu. Chcemy, aby dzieciaki miały wzorce. Zwracamy uwagę na zachowanie fair play. Pewnych postaw nie akceptujemy, dotyczy to też kibiców. Zależy nam, aby udział w rozgrywkach odbywał się w przyjaznej atmosferze, bo nie zawsze chodzi o puchary.
Zawodnicy oraz działacze poświęcają niejednokrotnie swój wolny czas, aby otoczenie boiska było zadbane, dlatego wszelkie przejawy braku poszanowania ich pracy bulwersują.
- W ubiegłym roku na płytę wjechał samochód osobowy i kręcił bączki – wspomina prezes.
- Teraz ktoś wjechał motocyklem i zostawił ślad. Być może nie wiedział, że jest grząsko, ale jednak przykro nam, że ludzie nie zdają sobie sprawy ile trudu kosztuje nas utrzymanie boiska na odpowiednim poziomie. Jest bezwzględny zakaz wjeżdżania na murawę i chcielibyśmy, żeby wszyscy o tym pamiętali.
A już 12 czerwca działacze planują festyn integracyjny dla swoich zawodników.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze