Za nami kolejny, już siódmy, Piknik Motocyklowy w Nowej Brzeźnicy, zorganizowany przez ks. Michała Sokalskiego. Ale jak się okazało to nie był tego dnia jedyny duchowny pasjonat motoryzacji… Reporter portalu kulisy.net w trakcie imprezy spotkał m.in. ks. Bogdana Blajera, który także opowiedział o swojej wyjątkowej maszynie.
Niedziela, 24 maja, była wyjątkowa dla mieszkańców Nowej Brzeźnicy, a także wszystkich tych, którzy do tej niewielkiej miejscowości w powiecie pajęczańskim, zjechali swoimi maszynami.
- Ogromne gratulacje dla ks. Michała Sokalskiego za doskonałą organizację tego wyjątkowego spotkania. Dziękuję również wszystkim uczestnikom za obecność, uśmiech i stworzenie niesamowitego klimatu – komentuje już po imprezie wójt gminy Nowa Brzeźnica Tomasz Dygaś.
I rzeczywiście, klimat był doskonały. Zaczynając od warkotu wszelkiej maści, wielkości i marki maszyn, które „kręcą” nie tylko kilometry, ale „kręcą” też ich właścicieli.
Reporter portalu kulisy.net w trakcie imprezy spotkał ks. Bogdana Blajera, który opowiedział o swojej wyjątkowej maszynie i rodzinnych perypetiach, mających wpływ na ukształtowanie w nim miłośnika motoryzacji. W rodzinnym domu Blajerów było pięciu synów i jedna córka.
- Siostra poszła do zakonu, bo powiedziała, że miała już dość chłopów, jak była mała – wspomina z uśmiechem ks. Bogdan Blajer.
- A my chłopaki, każdy miał swój motor i żeśmy grzebali w nich zawsze – dodaje.
Bogdan, podobnie jak siostra, wybrał służbę dla Najwyższego. Jednak z motocyklami nigdy się nie rozstawał. Dziś jeździ Hondą NC 750 DTC i chwali sobie ten sprzęt, przede wszystkim z powodu małego spalania. Jeździ głównie po Polsce, bo jak mówi - to piękny kraj, warto go zwiedzić. Bywało jednak, że swoją maszyną jeździł po Słowacji czy Czechach.
Jednym z klasyków przyjechał na imprezę Ryszard Przybylski z Bełchatowa, ale reprezentujący klub motocyklowy Motomil Szczerców.
- To jest Yamaha Drag Star 1100 – przedstawia z dumą swoją maszynę Ryszard Przybylski i dodaje, że choć jest właścicielem od ubiegłego roku, to już zdążył przekonać się do tego motocykla, nie ma zamiaru się z nim rozstawać. Podobne przywiązanie do swoich maszyn mają inni adepci terapii na dwóch kółkach.
Oprawę muzyczną imprezy zapewniły trzy gwiazdy tegorocznego pikniku. Najpierw zgromadzoną publiczność rozgrzał do dalszej zabawy zespół JemDżem Cover Band. Energetyczny występ ekipy miłującej legendarny zespół Dżem, zdobył uznanie uczestników imprezy. Do gustu publiczności przypadł też popis Orkiestry Dętej Stara Brzeźnica pod batutą niezawodnego Wojciecha Pompki. Na koniec na scenie zainstalował się i dał koncert zespół Wielebny Blues Band.
O podniebienia uczestników imprezy zadbały m.in. panie z Kół Gospodyń Wiejskich z terenu gminy. Aneta Kowalik z Koła Gospodyń Wiejskich „Prusiczanki” z Prusicka zapraszała na pyszne ciasta.
- Mieliśmy sernik, sero-makowiec, Izaurę i ciasto z galaretką – wtrąca Dagmara Kępa z tego samego KGW.
Panie z Prusicka nie narzekały na zbyt, bo wszystkie blachy były puste szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
- Dosłownie godzinka i nie było nawet jednego kawałka ciasta. Tak szło, panie redaktorze – opowiada Aneta Kowalik i dodaje, że na szczęście Prusiczanki nagotowały jeszcze cały gar grochówki, więc miały czym częstować w dalszej części imprezy.
Równie dużym powodzeniem cieszyły się inne stoiska pań z KGW. I tak na przykład Koło Gospodyń Wiejskich z Kruplina Radomszczańskiego serwowało fasolkę po bretońsku i bigos z… dynią.
- Skąd takie połączenie, dynia do bigosu? – dopytuje reporter portalu kulisy.net.
- Taki przepis wymyśliła nasza zastępczyni przewodniczącej koła Beata Broniszewska – odpowiada błyskawicznie Alina Bednarska z KGW w Kruplinie Radomszczańskim.
- Wszędzie wozimy ten bigos z dynią i wszędzie idzie – zaznacza Bednarska i zapowiada, że jeśli ksiądz zaprosi koło za rok, to znów przyjadą z bigosem, bo schodzi jak świeże bułeczki.
Jak zwykle nie obyło się bez mszy świętej, która rozpoczynała imprezę, poświęcenia motocykli i parady wyjątkowych maszyn po ulicach Nowej Brzeźnicy. Było też ognisko, grill i kwaśna, orzeźwiająca lemoniada. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że już niebawem powtórka z rozrywki, czyli VIII Piknik Motocyklowy w Nowej Brzeźnicy. Potwierdza to główny organizator imprezy ks. Michał Sokalski.
- W tym roku jestem mile zaskoczony. Policzonych motocykli tylko na placu kościelnym było ponad 700, a jeszcze stało kilkaset maszyn na terenie gminnym, więc spodziewamy się, że w tegorocznym pikniku wzięło udział nawet tysiąc motocykli – komentuje wyraźnie zadowolony i zaznacza, że w Nowej Brzeźnicy impreza już się przyjęła i na stałe wpisała w kalendarz corocznych wydarzeń.
Ksiądz Sokalski podaje, że kolejna motocyklowa impreza w Nowej Brzeźnicy już jesienią tego roku. Będzie to VIII Piknik Motocyklowy, tym razem na zakończenie sezonu.
Jak nietrudno się domyślić ks. Michał Sokalski także jest motocyklistą. Zresztą, jak mówi – gdyby było inaczej, pewnie by takich imprez nie organizował. A czym jeździ duchowny z Nowej Brzeźnicy?
- Od wielu lat jeżdżę motocyklem. Jedynym słusznym, czyli Hondą Goldwing – zdradza reporterowi portalu kulisy.net i dodaje, że wybrał się już swoją maszyną dość daleko, bo np. do Maroko.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze