Zawarczało, zaryczało i zahuczało w Sulmierzycach. Wszystko za sprawą zlotu motocykli i zabytkowych pojazdów. Tak wyglądał drugi dzień Cepeliady 2026. Było głośno, wesoło i kolorowo. Nie obyło się bez majestatycznej zmotoryzowanej parady ulicami Sulmierzyc, konkursów, zabaw i koncertów. Inwencji twórczej nie zabrakło ani organizatorom, ani uczestnikom. A nad wszystkim czuwał energiczny Tomasz Gwoździk, prezes stowarzyszenia Moto-Pasjonat Sulmierzyce.
Drugi dzień tegorocznej Cepeliady w gminie Sulmierzyce przypadł na niedzielę, 7 czerwca. Wczesnym popołudniem, na plac przy strzelnicy, zaczęli nadciągać miłośnicy klasycznej motoryzacji. Starsze i młodsze, większe i mniejsze, budzące respekt i ujmujące skromnością okazy ustawiły się elegancko w rzędach. Aż się prosiły, żeby podziwiać je z bliska. Zainteresowanych nie brakowało.
- Bardzo się cieszymy, że odwiedziło nas tylu pasjonatów motoryzacji - mówi Anna Szydłowska, zastępca wójta i sekretarz gminy Sulmierzyce.
Największą ciekawość i uznanie wzbudzały zabytkowe maszyny. Niektóre z nich pamiętają czasy sprzed II wojny światowej. Coś dla siebie znaleźli tu fani dwóch, trzech i czterech kółek. Dla każdego coś miłego.
- Stare motocykle i samochody mają po prostu dusze. Nie to co dzisiejsza taśmowa produkcja. Tu wszystko jest zrobione solidnie i porządnie - mówi Grzegorz Plebanik z gminy Popów w powiecie kłobuckim.
- Dlatego przetrwały tyle lat. I to jest najpiękniejsze. Jeszcze pięć kolejnych pokoleń będzie je podziwiać – dodaje Józef Plebanik, brat Grzegorza.
Paweł Z. z gminy Lgota Wielka z uporem maniaka nie chce ujawnić nazwiska, za to chętnie prezentuje swoją 36-letnią Mazdę MX5. Lśniące cabrio w soczystej czerwieni rzuca się w oczy z daleka.
- To moje oczko w głowie. Starzejemy się razem, a więc wcale – mówi z szerokim uśmiechem.
Nie tylko pojazdy prezentowały się oryginalnie. Właściciele niektórych zadbali także o wyjątkowość własnych kreacji. Reporterka portalu kulisy.net napotkała przy jednym z imponujących motocykli niezwykle sympatycznego wikinga.
- Motocykle to moja pasja. Tym jeżdżę już parę ładnych lat. Duża maszyna. Pojemność 1800 i ponad 400 kg wagi – opowiada Sylwester Szczepanik, wiking z gminy Sulmierzyce.
Gdy pierwsza ciekawość zwiedzających została zaspokojona, maszyny wyruszyły w głośnym i rozświetlonym korowodzie, zaprezentować się dumnie na ulicach Sulmierzyc. Wszyscy szczęśliwie powrócili z parady i nadszedł czas na konkursy. Była jazda slalomem na czas, a wygrywał najwolniejszy. Mechaniczne rumaki zaryczały pełną mocą, dając popis najpotężniejszego ryku silnika.
Później dźwięki nieco złagodniały. Na scenę wkroczył zespół Friday i uwaga publiczności skupiła się na koncercie. Tym bardziej, że wokalista urodził się i wychował w gminie Sulmierzyce. Z sentymentem podkreślał, że tu ma swoje korzenie i zadedykował gospodarzom specjalny autorski utwór „Sulmierzyce”.
- To jest bardzo wzruszające. Dziękujemy serdecznie zespołowi Friday i wokaliście za lokalny patriotyzm, za miłość do rodzinnego miejsca i za powroty do nas – mówi Anna Szydłowska i dodaje, że jest pod wrażeniem występu młodej rockowej formacji.
Nie tylko wokalista Friday wraca chętnie w rodzinne strony. Na motocyklu przyjechał też Karol Chlebicki, mieszkający obecnie w Żłobnicy.
- W 2025 roku objechaliśmy z kolegami na motocyklach całą Polskę. Warto zrobić to jeszcze raz. Sulmierzyce po drodze muszą być!
Nagle gwałtowna ulewa rozgoniła towarzystwo spod sceny. Ale tylko chwilowo. Zgodnie z odwiecznym prawem natury, po deszczu znowu wyszło słońce, a publiczność i artyści dalej robili swoje.
Gwiazdą wieczoru był zespół Manchester. Chłopaki zagrali i zaśpiewali nie tylko swoje znane przeboje, ale i całkiem nowe. Koncert przejdzie niewątpliwie do historii za sprawą światowej prapremiery.
- Jesteście pierwszymi, którzy usłyszą ten utwór. Nikt, absolutnie nikt, go nie zna. Jak się okazało na próbie, nawet my – puścił oczko do publiczności gitarzysta zespołu Manchester.
Krzysztof Minecki z Pomiarów przyjechał na festyn z wnuczkami. I chociaż sam nie jest zagorzałym fanem motoryzacji to z przyjemnością ogląda odpicowane maszyny.
- Ludzie mają pasję i kasę. U mnie skuter czeka od wielu lat, żeby go wyciągnąć. Ale cóż, mój kochany żandarm domowy nie pozwala – rozkłada ręce uśmiechnięty Krzysztof Minecki.
I tak mijało to fantastyczne popołudnie w klimacie motoryzacji, wypoczynku, muzyki i relaksu.
- Bardzo fajna impreza. Z roku na rok coraz lepsza. Polecam wszystkim i już zapraszam do gminy Sulmierzyce w przyszłym roku – podsumowuje Sylwester Szczepanik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze