O nocy świętojańskiej pamięta się również w Mokrsku. W tym roku jego organizatorami były zespół ludowy Dworzanki i Stowarzyszenie KoK - Książka oraz Kawa działające przy miejscowej Gminnej Bibliotece Publicznej.
Jak zawsze na takiej imprezie, było barwnie, śpiewająco i bardzo towarzysko. Na wydarzenie, które nazwano „Misterium nocy świętojańskiej”, organizatorzy zaprosili zaprzyjaźnione zespoły ludowe z Czarnożył i ze Skomlina, Skomliński Klub Seniora oraz Koło Gospodyń Wiejskich „Z nami raźniej w Komornikach”.
- Dzisiaj zaczęliśmy od przedstawienia sztuki „Obrzędy nocy świętojańskiej” – wyjaśnia Elżbieta Wyrembak, kierowniczka „Dworzanek”, a zarazem sołtys Mokrska I. - Napisała ją nasza nieżyjąca już niestety, ludowa poetka Melania Bil. Od kilku lat mieliśmy w zamyśle wystawienie tej sztuki, ale zawsze jakoś nie wychodziło. No i w tym roku udało nam się ją pokazać.
W przedstawieniu wystąpiło kilkanaście osób, które na tę chwilę przeobraziło się w parobków przygotowujących ognisko świętojańskie, czy w żony chłopów martwiących się o swoich mężów i zbliżające się żniwa. Bardzo ważną postacią była wiejska babka – zielarka, która - według tamtejszych wierzeń - potrafiła odczarowywać złe moce. W inscenizacji wcieliła się w nią Elżbieta Wyrembak.
- Za pomocą ziół, które wrzucałam do ogniska, miałam odczarować wszystkie niedobre moce, żeby zeszły one z ludzi, domostw, z nas wszystkich – mówi. - No i myślę, że dobrze mi to poszło i w tym roku wszystko u nas w Mokrsku pomyślnie będzie się układać.
A po przedstawieniu, zebrani w parku, przeszli w rozśpiewanym, barwnym korowodzie nad pobliski staw, aby puścić na wodę wianki. Korowód prowadziła kapela, która powstała ad hoc, a składała się ze skrzypka Michała Jędryszka, akordeonisty Tomasza Majtyki i Czesława Kędzi, który grał na tamburynie.
Po zakończeniu tej widowiskowej części misterium, wszyscy wrócili do ogniska, które cały czas płonęło w parku. Dalsze śpiewy i zabawy trwały już tu. Wyłamali się z tego na moment tylko najmłodsi uczestnicy tej biesiady, którzy z babką – zielarką, poszli szukać kwiatu paproci. Wrócili zadowoleni, bo udało im się taki kwiat znaleźć.
Wszyscy, których zabawy wyczerpały, mogli odbudować swoje siły, częstując się przygotowanym przez organizatorów jadłem. Był chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym, sałatka, ciasto.
- Jako babka – zielarka nasmażyłam tego smalcu dwa porządne garnki bunclowe – uśmiecha się Elżbieta Wyrembak. - Z chlebem od naszego lokalnego piekarza, wszystkim bardzo smakował.
- Impreza podobała mi się – podsumowuje wydarzenie jego uczestniczka Elżbieta Dybka ze Skomlina. - Park, w którym się odbywała, te stroje i przypomnienie dawnych obyczajów, spowodowały, że była bardzo nastrojowa. Wiem, że organizowana jest co roku i życzę, aby tak pozostało.
Piknik świętojański stał się też okazją do przekazania wszystkim tak zwanej „ławki sołtysa”. Ufundowała ją obecna sołtyska na zakończenie swojej kadencji. Na ławce znajduje się stosowny napis, a wstęgę przecięła fundatorka wspólnie z byłym starostą Markiem Kielerem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze