Reklama

Ponad pół wieku razem

W piątek, 11 czerwca, na sali Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury i Sportu w Ostrówku, odbyła się uroczystość dekorowania medalami za długoletnie pożycie małżeńskie dla par z terenu gminy. Odznaczenia, na wniosek wójta, przyznał małżonkom prezydent. Wcześniej dostojni jubilaci uczestniczyli we mszy, podczas której odnowili małżeńskie przysięgi.

Imprezy, podczas której pary z terenu gminy, obchodzą złote gody,  organizuje się w Ostrówku regularnie, co dwa lata. Tym razem, z powodu pandemii obchody były kilkukrotnie odkładane. W uroczystej oprawie, w obecności Pawła Rychlika, posła, Marka Kielera, starosty wieluńskiego, Ryszarda Turka, wójta Ostrówka, Andrzeja Chowisa, radnego sejmiku wojewódzkiego oraz Andrzeja Jażdżyka, radnego powiatu wieluńskiego, pary, zamieszkałe na terenie gminy Ostrówek odebrały medale i listy gratulacyjne. Jak podkreśliła dyr. GOUKiS-u, Janina Szczecińska,  to jedyne odznaczenie rangi państwowe, na które trzeba zapracować we dwoje. 
- Jest to nagroda za wytrwałość w  danej sobie przed 50 laty przysiędze, kiedy to młodzi zauroczeni sobą, pełni radości, optymizmu, przysięgaliście sobie miłość, uczciwość i że cię nie opuszczę – mówiła Szczecińska i przytoczyła wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Na wspólną radość”. Poezję dla jubilatów deklamował również Andrzej Chowis.  
- Nie ma gotowego wzorca i gotowej recepty, ale państwu się to udało, jesteście  przykładem tego, jak wielka siła tkwi w rodzinie, która nie poddaje się w trudnych chwilach – zwracała się do obecnych Szczecińska. 
Niemal każdy z małżonków z łezką tkliwości wraca do dnia zaślubin.
- Braliśmy ślub 27 czerwca – wspomina Bogusława Janik z Rudlic. Od pół wieku jest mężem Aliny. Razem wychowali trójkę pociech, mają czworo wnucząt.
- Do tej pory nie obchodziliśmy rocznic, u nas na wsi raczej się nie świętuje takich okazji, ale złote gody to jednak nie byle co.   
Pani Alina mówi, że poznali się na zabawie, a jej mąż dodaje, że żona pochodzi z innej gminy, ze Złoczewa i na imprezę trzeba było ją najpierw dowieźć.
- Dawniej były takie zabawy strażackie na salach – wspomina pani Janik. Małżonkowie nie zwracają uwagi na swoje wady. 
- Jak wytrzymaliśmy ze sobą 50 lat to na pewno wytrzymamy i dłużej – pana Bogusława nie opuszczał humor . 
Z kolei Janina i Stanisław Mysiorkowie z Okalewa pochodzą z jednej miejscowości, znali się od dziecka. Małżeństwo wychowało córkę i syna. Doczekali się prawnuka.
- Ma 2,5 roku i potrafimy już z nim rozmawiać przez telefon – nie ukrywa dumy pan Stanisław. On i jego żona oprócz tego, że wychowali się w tym samym miejscu, mają jeszcze jedną szczególną cechę, oboje urodzili się 31 stycznia. Janina jest równo rok młodsza. 
- Chodziliśmy do tej samej szkoły, później, jak zaczęła się zawodówka, to też uczyliśmy się w tym samym miejscu, na ul. Wojska Polskiego – opowiada mężczyzna.
- Ja poszedłem tam w 1963 r, to była wtedy nowa 1000-latka, jeszcze farbą pachniała. Żona zaczęła się tam uczyć rok później. I tak razem chodziliśmy, do autobusu, z autobusu. W pewnym momencie coś zaiskrzyło, zostaliśmy razem – kończy. 
Na zabawie poznali się Marian i Helena Walasikowie z Janowa. Małżeństwo wychowało troje dzieci, mają pięcioro wnuków. 
- Jedno było z Janowa, drugie z Huty – zaznacza pani Helena.
- Nigdzie indziej się wtedy nie szło bawić. 
Małżonkowie mają rozbieżne opinie, co do umiejętności tanecznych pana Mariana. On twierdzi, że nie był najlepszym tancerzem, z kolei jego żona pamięta, iż radził sobie całkiem dobrze. 
- Mój mąż jest spokojny, wżyciu nie zaklął – chwali pani Walasik. Marian za to przyznaje, że żonie zdarza się krzyknąć.
Z kolei Zenona i Henryk Dudkowie poznali się w pracy pani Zenony. Jak twierdzi kobieta,  przyszły mąż nie wywarł na niego najlepszego wrażenia, niezbyt jej się podobał. 
- Przyjechałam do Domu Pomocy Społecznej w Skrzynnie do pracy, mój przyszłe mą odwiedzał tam swoją mamę – wspomina. Mimo pierwotnego braki zainteresowania przyszłej żony, panu Henrykowi jednak udało się zawrócić młodej wtedy dziewczynie w głowie.
- Przyjeżdżało kino objazdowy, był na świetlicy seans, jak usiadłem przy niej, tak siedzę do tej pory – śmieje się Henryk, a jego żona to potwierdza. Przez 50 lat wychowali trzy córki i jak mówią wszystkiego dorabiali się sami.  Teraz cieszą się z dwójki wnucząt. Jak przyznają ze śmiechem to pani Zenona bardziej się rządzi, a jej mąż wcale  się nie buntuje. 
- Wszystko mi się w żonie podoba, tak jak mi się podobało jeszcze przed tym wspólnym siedzeniem, tak mi się podoba do tej pory – twierdzi pan Dudek. 
- To jest bardzo dobry człowiek spokojny i ustępliwy przede wszystkim – komplementuje go żona.
Jak podaje pani Zenona przez lata małżeństwa nie skupiali się na swoich wadach i oboje dużo pracowali. 
- U nas był kompromis, dorabialiśmy się od zera, mieliśmy za dużo pracy i dlatego może nie był czasu patrzeć gdzie  które popełnia jakiś błąd – mówią. Ich przepisem na udane małżeństwo jest spędzanie ze sobą czasu zarówno w nocy jak i w dzień, a także wybieranie kompromisu zamiast kłótni. 

Magdalena Lizurej
[email protected]


Medale przyznano parom:
 Lidii i Wojciechowi Domagałom
Zenonie i Henrykowi  Dudkom
Alinie i  Bogusławowi Janikom
Danucie i Kazimierzowi Jarząbom
Sabinie i Marianowi  Jaworskim
Grażynie i Marianowi Jędrzejewskim
Halinie i Stanisławowi Konstanciakom
Marianie i Józefowi Kowalczykom
Teresie i Czesłwowi Kowalewskim
Monice i Józefowi Mądraszkom
Janina i Wiesławowi Mikołajczykom
Marii i Zdzisławowi Mordalom
Janinie i Stanisławowi Mysiorkom
Barbarze i Zdzisławowi Niepiekłom
Wiesławie i Józefowi  Szmacińskim
Helenie i Marianowi  Walasikom
Zenobii i Stefanowi Walasikom.
Nie wszyscy odznaczeni pojawili się na uroczystości dekoracji medalami. Niektórzy zrezygnowali z powodu zdrowotnych. Kilka osób nie doczekało oficjalnej imprezy. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości