Samorządowcy z Białej od początku kadencji optowali za spotkaniem z przedstawicielami wieluńskiego starostwa, aby ustalić priorytety działań na drogach powiatowych, biegnących przez teren gminy. Uważają, że skoro powiat oczekuje współfinansowania tego rodzaju inwestycji, powinni mieć coś w tej kwestii do powiedzenia. Rozmowy odbyły się dopiero teraz. Okaże się, czy robocze spotkanie przyniesie efekty.
Aleksander Owczarek, wójt Białej, jak podaje, już w poprzedniej kadencji, chciał porozumieć się z powiatem w kwestii priorytetów na drogach, będących w jurysdykcji starostwa. Od początku tej kadencji namawiał gorąco do rozmów. Ta kwestia pojawiała się również wielokrotni podczas posiedzeń rady gminy.
- Jeżeli powiat chce prowadzić jakieś inwestycje sam, to nie musi się z żadną gminą umawiać, chyba tylko by ustalić czy np. gdzieś nie jest planowana kanalizacja, żeby potem nie niszczyć drogi – uważa Owczarek.
- Jeśli nie oczekuje się dofinasowania od gminy, to można zadania realizować. Właściciel drogi powinien robić wszystko, aby poprawić bezpieczeństwo, warunki, infrastrukturę dla mieszkańców. To nie podlega dyskusji. Ale jak się chce rozmawiać o wspólnym finansowaniu zadań, plus jakieś dofinansowanie zewnętrzne, to wypada rozmawiać.
Wójt Białej nie krył zaskoczenie, kiedy z prasy dowiedział się, że rozmowy na temat inwestycji na „powiatówkach” były prowadzone z gminą Wieluń.
- Jakiś zamiar planistyczny, w stosunku do robót na drogach powiatowych był – podaje.
-Z pozostałymi gminami otwarcia raczej nie było. A życie nie polega na tym, żeby gdzieś tam pod stołem coś załatwiać, umawiać się. To powinno być oficjalne. My nie jesteśmy zamożną gminą, jak chociaż Rząśnia czy Kleszczów i mamy skończone możliwości finansowe. Musimy planować wydatki, umawiać się na realne działania, uwzględniając ustalone przez radę gminy priorytety w harmonogramie czasowym – podkreśla, zaznaczając, że podejście niektórych radnych powiatowych jest zgoła inne.
- Niektórzy członkowie zarządu uważają, że planowanie kolejności remontów czy inwestycji na drogach powiatowych jest zbędne, że nie ma sensu, bo trzeba łapać to, co jest i pojawia się na horyzoncie – relacjonuje wójt Białej.
- Owszem, można tak działać, ale sądzę, że to nie prowadzi do niczego konstruktywnego, a do inicjatyw nie do ogarnięcia później.
Samorządowiec podkreśla, że nie można wszystkich inwestycji przeprowadzić na raz, a każdy radny chciałby coś zainicjować. Dlatego wspólne ustalenie i plan są tak istotne. Owczarek zaznacza, że w spotkaniu z przedstawicielami zarządu powiatu wzięli udział gminni radni, którzy są z okręgów, gdzie biegną drogi powiatowe.
- Padły różne deklaracje ze strony powiatu – relacjonuje wójt.
- Pan wicestarosta, Krzysztof Dziuba, miał wątpliwości, czy wszyscy zainteresowani zostali zaproszeni, ponieważ, jego zdaniem, na spotkaniu było za mało radnych czy sołtysów. Ale to nie powiat był organizatorem tego spotkania, tylko gmina i uznaliśmy, że w opcji takiej optymalnej się spotkamy. To było spotkanie robocze.
Owczarek podaje, że udało się zakreślić ramy kolejnych działań powiatu na ich drogach, leżących w Białej. Dotyczą w sumie trzech zadań. Póki co nie rozmawiano o kwestii wysokości współfinansowania inwestycji.
-Szkoda, że po takim czasie, i że do tej pory było bez ustaleń – kwituje wójt.
- Dla Białej deklaratywność ze strony powiatu była taka, że ponowią starania o rozpoczęcie inwestycji w miejscowości Wiktorów i chcą to zgłosić to Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg Lokalnych. Może w 2023 r. to zadanie doszłoby do skutku. Padła deklaracja, że w miarę możliwości wnioskowania do Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych można zrobić drogę powiatową, fragment ok. 1,5 km, Wiktorów-Naramice. To też jest takie wyjście w samodzielność decyzyjności powiatu, bo my przedkładamy Poręby, obok Wiktorowa, który jest dla nas priorytetem, dlatego, że partycypowaliśmy w kosztach projektu. Na Porębach nie ma kawałka bezpiecznego asfaltu, droga jest w złym stanie technicznym. Tymczasem jest deklaracja, że co najwyżej może być projekt zrobiony na tę drogę.
Z kolei w najbliższym czasie nie ma szans na ruszenie tematu dróg powiatowych w z Białej w kierunku Młyniska i Brzozy, choć o to też wnioskowali mieszkańcy.
- Na razie nie było otwartych deklaracji, kto ile dokłada – podkreśla wójt.
- Nawet trudno byłoby mówić o tym, skoro nie ma projektu i kosztorysu inwestorskiego. W momencie gdy działania są uzgadnianie z gminą, to współfinansowanie na poziomie 50 proc. jest do przyjęcia, ale trzeba wcześniej znać zakres rzeczowy i finansowy oraz spodziewane dofinansowanie zewnętrzne.
Podczas roboczego spotkania samorządowcy z Białej poruszyli też kwestię podwyższenia przejścia obok szkoły w Młynisku.
- Tam od sześciu lat mówi się, że nie, zawsze była jakaś wymówka powiatu – podaje.
- Teraz dlatego, bo projekt będzie składamy o dofinansowanie zewnętrzne. I oby tam nie doszło do żadnego nieszczęścia. W Naramicach się udało takie podwyższenie wykonać po kilku latach naszych starań i argumentowania. Powiat dał kostkę i krawężniki, a gmina to wykonała. To nasi ludzi mogą zrobić. Koszt kostki to ok. 4 tys. zł, i cztery znaki po ok. 1 tys. W Naramicach problemy się skończyły, nikt nie boi się przejść przez drogę. Auta muszą wyhamować. A w Młyniku nie. Mamy czekać. Usłyszałem, że nie liczę nakładów pracy. Nie liczę, bo ludzie są w gminie zatrudnieni, mamy koparkę, równiarkę mamy ciągnik, ubijarkę, jesteśmy w stanie to zrobić. Nie rozumiem takiego podejścia.
Trudno nie odnieść wrażenia, że stosunki gminy Białej z powiatem noszą znamiona „szorstkiej przyjaźni”.
- Nie ma co mówić, że są to jakieś moje skargi na współpracę z powiatem – podkreśla Owczarek.
-Apeluję jedynie wciąż o rozsądne, na miarę możliwości, ale i skuteczne i sprawne działanie, wszędzie tam, gdzie bez dużych nakładów można coś bezzwłocznie zrobić dla gminnej społeczności.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze