Edward i Krystyna Andeltowie z Miętna poznali się na potańcówce w Ożegowie. On poprosił ją do tańca. Ona nie odmówiła. I tak tańczą, idąc razem przez życie, już od ponad 50 lat. Podobnie jak 19 innych par z terenu gminy Siemkowice, zostali dopiero co odznaczeni medalami za długoletnie pożycie małżeńskie przez samego prezydenta RP Karola Nawrockiego.
To była sobota. 26 kwietnia 1975 roku. Świeciło słońce. Halina i Henryk najpierw pojechali na ślub cywilny do Urzędu Gminy w Siemkowicach. Tego samego dnia stanęli na ślubnym kobiercu w Kościele w Radoszewicach.
- Gdy wróciliśmy z kościoła było oczywiście wesele – wspomina Halina Ignasiak z Radoszewic.
- A ponieważ mieliśmy dwa domu na jednym podwórku, to tańce urządziliśmy w starym domu, a w drugim były zastawione stoły i tam biesiadowaliśmy – opowiada.
Anna i Stanisław Gleniowie są zgodni, że w małżeństwie są dobre i złe chwile, ale wszystko trzeba przetrwać razem.
- Jak wszędzie. Życie nie jest usłane tylko różami. Różnie jest – zaznacza Anna Gleń i dodaje, że żeby przetrwać w związku tyle lat, trzeba czasem pójść na kompromis i przymknąć oko na pewne rzeczy…
- Jednym uchem wpuścić, a drugim wypuścić. Trzeba umieć znaleźć kompromis – dodaje.
Jej mąż ma podobne zdanie w temacie wspólnego życia.
- Przeżyliśmy wspólnie tyle lat. Raz było z górki, raz pod górkę – przyznaje Stanisław Gleń.
- Dlaczego w tych czasach jest tyle rozwodów? – dopytuje reporter portalu kulisy.net.
- Bo każdy myśli tylko o sobie. Widzi czubek własnego nosa. Trzeba też widzieć tę drugą osobę, jej potrzeby i zmartwienia – radzi doświadczony małżonek.
Stanisław Gleń uważa też, że młodzi teraz żyją chwilą, tym co tu i teraz, a o rodzinie i przyszłości nie myślą.
- Żyją z dnia na dzień – twierdzi Stanisław.
- Nie wszyscy Stasiu… nie wszyscy – zmiękcza nieco wypowiedź męża Anna.
17 sierpnia 1974 roku sakramentalne „tak” powiedzieli sobie przed ołtarzem, a co za tym idzie przed Bogiem, Józef i Elżbieta.
- To był bardzo gorący dzień. A w nocy była burza – opisuje dzień ślubu i wesela Elżbieta Marchewka z
- Nie żałuje pani? Dobrego męża pani wybrała?
- Myślę, że tak. Skoro jesteśmy tyle razem, to chyba coś znaczy – uśmiecha się i dodaje, że owszem jak w każdym małżeństwie, były też trudne chwile, ale nie żałuje, że ponad 50 lat temu wzięła ślub z Józefem.
Edward i Krystyna Andeltowie z Miętna poznali się na potańcówce w Ożegowie. On poprosił ją do tańca. Ona nie odmówiła. I tak tańczą, idąc razem przez życie, już od ponad 50 lat.
Edward Andelt uważa, że są trzy fundamenty dobrego małżeństwa.
- Zgoda, przyjaźń i dzieci. Wszystko to łączy i daje siłę, by trwać w związku – mówi.
Złote gody to wyjątkowy jubileusz, który mogą przeżyć tylko nieliczni. Pary, które wytrwały w związku ponad 50 lat otrzymują medale od prezydenta RP za długoletnie pożycie małżeńskie. Tym razem zasłużonym wręczał je człowiek prezydenta Karola Nawrockiego, sekretarz stanu i szef biura polityki międzynarodowej Marcin Przydacz, pochodzący z Lipnika w gminie Siemkowice.
- Nie tylko pan prezydent, ale też Rzeczpospolita, dziękuje wam za te długie lata razem. Nie tylko za to, że przetrwaliście razem trudne momenty w swoim życiu - mówił do jubilatów minister Marcin Przydacz.
- Każdy z was dołożył cegłę do rozwoju naszego kraju. Pracowaliście ciężko i wychowaliście dzieci, wychowujecie wnuki. To wszystko jest tym, co powinniśmy nazywać naszą Rzeczpospolitą - akcentował, życząc parom ze złotym stażem kolejnych wspólnie spędzonych lat w szczęściu, radości i bezpieczeństwie.
A działo się to w lokalu Podjadek w Osjakowie, w piątek 24 kwietnia. Odznaczenia odebrało tu 16 par, pozostałe cztery, z różnych przyczyn, nie mogły wziąć udziału w uroczystości.
Oczywiście, na uroczystości złotych godów nie mogło zabraknąć gospodarza gminy Siemkowice. Wójt Kamil Ceglarek rozpoczynając imprezę przyznał, że daleko mu do doświadczenia par, które dostały odznaczone przez prezydenta.
- 50 lat to naprawdę zacna rocznica. Myślę, że każdy z nas może się od państwa uczyć. Ja w tym roku będę z żoną obchodził dopiero piątą rocznicę ślubu, więc całe „zero” jeszcze brakuje – rzucił żartobliwie Kamil Ceglarek, zaznaczając że pierwszy raz ma okazję brać udział w takiej uroczystości w roli wójta.
Magdalena Beksa, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Siemkowicach, złożyła jubilatom życzenia, podkreślając, że silna, mocna rodzina to filar państwa polskiego.
Nim pary odebrały odznaczenia, kwiaty i prezenty, swoje talenty zaprezentowali uczniowie i przedszkolaki. Były piosenki i małe przedstawienie teatralne w wykonaniu najmłodszych bohaterów piątkowego popołudnia.
Uroczystość, jak zwykle, zakończyła się wspólnym obiadem z lampką szampana i gromkim „sto lat” dla wszystkich odznaczonych par, ale także dla tych, które nie mogły w tym dniu odebrać odznaczeń. Prezydenckie medale przedstawiciele samorządu dostarczyli im osobiście do domów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze