Sport, zabawa i rodzina. Pod takim hasłem minęło popołudnie w ostatnią niedzielę lipca w Rząśni. Śmiałkowie, którym żadne wyzwanie niestraszne, wystartowali w ekstremalnym biegu z przeszkodami. To był prawdziwy Runmageddon.
W niedzielę 27 lipca na teren kompleksu sportowo – rekreacyjnego w Rząśni licznie przybyły całe rodziny, aby wziąć udział w wyjątkowej imprezie. Tu wyznaczono trasy survivalowego biegu z przeszkodami dla małych i dużych sportowców. Dzieci startowały w formule „kids” na dystansie 1 km, a dorośli w biegu rodzinnym na dystansie 3 km. Chętne dzieciaki mogły pobiec również z rodzicami. Na trasie Runmageddonu czyhały na biegaczy różne przeszkody i wyzwania. Trzeba było pokonywać ścianki i pochylnie, wspinać się na siatki i liny, przenosić ciężary, czołgać się i utytłać w błocie.
Nad bezpieczeństwem uczestników biegu czuwali przy każdym stanowisku strażacy z OSP Rząśnia.
- Zabezpieczamy dzisiaj Runmageddon Lite w naszej miejscowości i sami dobrze się bawimy – mówi Igor Leszczyk, druh OSP Rząśnia.
- To dość trudny tor, który nie idzie po równym terenie. Zawsze może się coś wydarzyć i ktoś może potrzebować pierwszej pomocy. A my właśnie od tego tutaj jesteśmy – żeby pilnować bezpieczeństwa naszych mieszkańców, ale też razem z nimi świetnie się bawić – dodaje.
Amatorów aktywności fizycznej i ekstremalnych wyzwań nie brakowało. Na starcie stawiło się aż 226 śmiałków w różnym wieku. Niektórzy potraktowali sprawę zawodowo – po sportowemu, a dla innych była to wyłącznie rozrywka oraz okazja do rodzinnego i wesołego spędzenia czasu. Niezależnie od podejścia wszyscy bawili się świetnie, a niektórzy żałowali, że nie mogą wystartować ponownie.
Energia i autentyczna radość wprost biły od niespełna 4-letniej Letycji Ciemcioch z Rząśni, gdy dobiegała do mety. – Bardzo jesteś zmęczona pewnie? – pyta z troską jeden z dorosłych kibiców.
- Ja chcę jeszcze raaaaz! – z radością odkrzykuje w biegu Letycja.
A po zakończeniu biegu dziewczynka zdradza reporterce „Kulis…” sekret swojej niespożytej energii:
- Będę jeszcze biegła! Bo ja mam pięć żyć!
Mama Letycji i również startującego w biegu Kordiana - Ilona Ciemcioch - opowiada, że bardzo chętnie rodzina bierze udział w każdej imprezie, w której mogą uczestniczyć dzieci.
- Taka aktywność jest super! Chociaż uważam, że jest za mało błota – śmieje się Ilona Ciemcioch.
Mimo, że trasa była dość wymagająca, to jednak bieg dawał ludziom dużo frajdy i dobrej zabawy. Każdy przekraczał linię mety z uśmiechem i z radością odbierał medal, bandamę i zestaw upominkowy. A po starcie można było coś zjeść, napić się i dalej szaleć na dmuchańcach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze