Predyspozycje do siatkówki miała już od urodzenia. Przyszła na świat jako wysoka dziewczynka – mierzyła bowiem 60 centymetrów. Dzisiaj 18-letnia Magdalena Stysiak ma ponad dwa metry wzrostu i jest wiodącą postacią w reprezentacji kraju. Przyznaje jednak, że sport to przede wszystkim ciężka praca i wiele wyrzeczeń. A wszystko zaczęło się dzięki bratu…
W dzieciństwie bawiła się z chłopakami. Grała z nimi w piłkę nożną czy chodziła po drzewach.
- Śmiałam się, że jak w Turowie coś się działo, to winna zawsze byłam ja – wspomina Magdalena Stysiak.
Reklama– Brat był spokojniejszy, ale to on pierwszy zaczął trenować siatkówkę i mnie też namówił, za co jestem mu bardzo wdzięczna.
Rodzeństwo najpierw uczyło się gry w podstawówce w Kurowie, a później rodzice wozili ich do Siatkarza Wieluń. Karierę starszego o rok brata Tomka zakończyła już jednak kontuzja i operacja kręgosłupa. Siostra natomiast w wieku 13 lat trafiła do najlepszej w Polsce siatkarskiej szkoły dla młodzieży, SMS PZPS w Szczyrku. Po roku, ze względu na problemy z kolanami, razem z menadżerem podjęli decyzję o przeniesieniu Magdy do klubu Chemika Police. Tam w rozgrywkach juniorskich szlifowała swoje umiejętności, a przede wszystkim była pod opieką bardzo dobrego fizjoterapeuty Hiszpana Antonio Tome del Olmo.
- Bardzo mi pomógł, bo męczyłam się z bólem kolan, kostek i biodra, a dla młodzieży ważne jest przygotowanie fizyczne i motoryczne – przyznaje siatkarka.
– Talent to jest tylko 20 proc. sukcesu, reszta to ciężka praca i wiele wyrzeczeń.
Gra Magdy została jednak bardzo szybko zauważona i doceniona. Już rok temu bowiem dołączyła do seniorskiej kadry Chemika, gdzie otrzymała duże wsparcie i zaufanie od trenera, Marcello Abbondanza. W minionym sezonie ekstraklasy została nawet trzykrotnie nagrodzona statuetką dla najlepszej zawodniczki meczu (MVP). Po zawirowaniach związanych z jej kontraktem w Chemiku, w grudniu 2018 r. dołączyła do łódzkiej drużyny, Grot Budowlani. Mimo przeprowadzki, nie zmieniła szkoły i przez Internet kontynuowała naukę w Szczecinie, a maturę w tym roku zdała w Szczyrku, na południu Polski.
- Od pięciu lat nie mieszkam już w domu, dlatego mówię często, że od 13 roku życia jestem pełnoletnia, co też zbudowało i ukształtowało mój charakter – podkreśla Stysiak.
– Są chwile zwątpienia i słabości, ale gdy jest w człowieku samozaparcie i od małego postanowi sobie, że chce coś osiągnąć i dąży do tego, to mimo porażki będzie satysfakcja z wykonanej pracy i starań.
Mimo młodego wieku, Magda ma już na swoim koncie wiele sukcesów. 18-latka w tym roku przebojowo wdarła się do reprezentacji Polski, gdzie od połowy sezonu grała w pierwszej szóstce, a niedawno rewelacyjnie spisywała się na Mistrzostwach Europy.
- Nie spodziewałam się, że to się tak szybko potoczy. Początkowo gra w kadrze narodowej, pod względem psychicznym była trochę ciężka, bo spadła na mnie duża odpowiedzialność, ale z meczu na mecz zyskiwałam większą swobodę – opowiada przyjmująca ME.
– Nigdy nie zrezygnuję z gry z orzełkiem na piersi, bo reprezentowanie kraju jest dla mnie czymś wspaniałym i jednocześnie szansą zaprezentowania się na innych kontynentach.
Takich możliwości w wakacje było dużo, bo polskie siatkarki grały też m.in. w Lidze Narodów, w której ostatecznie zajęły piąte miejsce. Reprezentantka z Kurowa zdradza, że dla kadry było to bardzo pracowite lato, bo przecież w przerwie między turniejami czy meczami (również w klubach) sportowiec cały czas trenuje, by utrzymać odpowiednią formę. Siatkówka wypełnia zatem jej większą część życia, a wolnych chwilach dla odmiany uprawia… inne sporty. Lubi m.in. grać w bilarda i jeździć na rowerze. Ostatnio zaczęła też więcej czytać, bo do tej pory raczej nie sięgała nawet po szkolne lektury. W kręgu jej zainteresowań jest również kultura różnych krajów.
Po powrocie z ME (Polki zakończyły turniej na czwartym miejscu) Magdalena Stysiak odwiedziła swoją podstawówkę w Kurowie. We wtorek (10 września) siatkarka została uroczyście powitana przez obecnych uczniów szkoły, grono pedagogiczne, wieluńskich samorządowców oraz mieszkańców Kurowa.
- Magdę pamiętam jako bardzo żywotną i ruchliwą dziewczynę, ale też miłą i grzeczną – wspomina Wiesława Strugała z Turowa.
– Było widać, że lubiła, to co robiła i ku temu się rozwijała. Teraz jest naszą dumą i mamy nadzieję, że przyniesie nam jeszcze dużo radości.
Reklama
Największe wsparcie 18-latka otrzymuje oczywiście od najbliższej rodziny, która była obecna m.in. na wszystkich meczach fazy grupowej ME, rozgrywanych w Łodzi.
- Magda się nie poddaje i jest uparta w swoich poczynaniach. Jeżeli tylko będzie dopisywało jej zdrowie, to osiągnie zamierzone cele – uważa babcia, Janina Stysiak.
– Jest bardzo samokrytyczna, przez co mnie nieraz denerwuje, bo mówię jej, że dużo zrobiła, a ona, że mogła jeszcze więcej. Rozpiera mnie jednak duma i życzę jej przede wszystkim zdrowia, bo to jest niezbędne do dalszej gry.
Reklama
Od niedzieli (15 września) Stysiak jest już we Włoszech, gdzie niebawem rozpocznie pierwszy sezon gry w klubie Savino Del Bene Scandicci. Mama Magdy zdradza nam, że córka jest na razie bardzo zadowolona z wyjazdu i nowych warunków pracy. Rodzice z bratem prawdopodobnie pojadą do niej na Boże Narodzenie, bo w drugi dzień świąt ma grać mecz w lidze i nie wróci na święta do domu.
- Cieszymy się z tego, że ciężką pracą zaszła tak daleko. Super się oglądało córkę na ME i szkoda, że niedużo brakło do medalu, ale wszystkie dziewczyny spisały się świetnie – przyznaje Mariola Stysiak.
Reklama– Życzymy Magdzie powodzenia w życiu osobistym, wytrwałości w dążeniu do celu, aby jej upór i pasja do siatkówki nie słabły, a wytrwałość i motywacja zostały uhonorowane.
Zawodowe marzenia 18-latki widać, że się spełniają, ale w przyszłości chce też m.in. założyć rodzinę i zamieszkać w dużym domu z basenem. Na razie jednak młoda zawodniczka skupia się na siatkówce.
- Życzyłabym sobie takiej rozpoznawalności jak Mariusz Wlazły, ale bardziej zależy mi po prostu na dobrej grze – mówi siatkarka z Turowa, która dopiero niedawno założyła swoje konto na Instagramie.
Reklama– . Moim autorytetem jest Małgorzata Glinka-Mogentale (jedna z najlepszych polskich siatkarek i żona menadżera Magdy - przyp. red.), z którą nawiązałam dobry kontakt, a inni mnie nawet porównują do niej. Na spokojnie jednak, bo jeszcze nic nie wygrałam w życiu, ale to się wszystko dopiero zaczyna. Jeżeli będzie tylko zdrowie, to niedługo przywiozę jakiś medal do Wielunia – zapowiada.
Wierzymy, że tak będzie i życzymy zatem powodzenia w dalszej karierze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze