Dopiero kilka lat temu na dobre rozpoczął się proces kanalizowania gminy Biała. W tej chwili tylko część mieszkańców może korzystać z udogodnienia, które gdzie indziej od dawna już jest standardem. Niektórych przerasta prawidłowa obsługa spłuczki. Pracownicy mają już za sobą usuwanie poważnej awarii, która była skutkiem spuszczania w kanał przedmiotów, jakie nigdy do kanalizacji trafić nie powinny. Jak chociażby fragmenty rur PCV czy kawałki tkanin.
Nie tylko w gminie Biała użytkownicy kanalizacji mają (przynajmniej na początku) problemy z przyswojeniem zasad użytkowania sieci. W Siemkowicach, po oddaniu kolektora, wójt gminy, Zofia Kotynia, na oficjalnej stronie internetowej samorządu, była zmuszona pouczać mieszkańców. Kotynia apelowała w 2019 r., aby do rur nie odprowadzać niczego poza ściekami bytowymi z gospodarstw domowych.
- Kanalizacja nie może byś traktowana jak śmietnik – podkreślała wójt Siemkowic, dodając do swojego apelu długi katalog przedmiotów „zakazanych”. Pokaźna lista, o dziwo, nie powstała jako potencjalny spis, ale została utworzona na podstawie tego, co w zapchanych rurach zdarzyło się znajdować. A były to m.in. kamienie, szkło, gruz, skóry, golarki, obierki warzyw, a nawet szmaty, rajstopy czy bielizna. Trafiały tu też zużyte jednorazowe pieluchy, podpaski czy patyczki do czyszczenia uszu.
Wójt energicznie zapowiadała kontrolę przyłączy i skala problemu zmalała.
Podobnych kłopotów po oddaniu kanalizacji nie zanotowali we Wierzchlesie, jednak i tam sytuacja do idealnych nie należy.
- Na szczęście ludzie są zdyscyplinowani i nie obserwujemy nagminnie takich przypadków, jak wrzucanie nieodpowiednich przedmiotów do kanalizacji – mówił w 2021 r. w rozmowie z „Kulisami…” Leszek Gierczyk, wójt gminy Wierzchlas.
- To też nie znaczy, że nie ma ich w ogóle, bo niestety zdarzają się. Nowsze pompy, wyższej klasy, posiadają rozdrabniacze, które z takimi elementami jak np. pampersy sobie radzą. Większy problem miałyby z metalowymi przedmiotami. To wszystko jest kwestią kultury osobistej. Zjawisko występuje nie tylko w naszym kraju, ale i za granicą – zaznaczał wójt.
Na problem zwracał uwagę również Mieczysław Różański, który przez jakiś czas kierował działoszyńskim ZWiKiem. Jak zaznaczał proceder nasilił się w okresie pandemii, kiedy w rurach zaczęły nagminnie lądować jednorazowe maseczki czy rękawiczki.
A prawdziwą plagą na wielu oczyszczalniach są patyczki higieniczne, które przechodzą przez wszystkie etapy czyszczenia, lądują w zbiornikach i muszą być wyławiane ręcznie.
Teraz z takimi samymi kwestiami mierzą się konserwatorzy urządzeń w Białej.
- Należy pamiętać, że do kanalizacji, obok ścieków, może być wrzucany jeszcze tylko i wyłącznie papier toaletowy – apeluje do mieszkańców gminy wójt Białej, Aleksander Owczarek.
A ta zdawałoby się niecodzienna prośba miała swoją genezę w wydarzeniach, jak ujął wójt „przykrych i złych”, jeszcze w czerwcu.
- Jeden z mieszkańców Białej Rządowej zaobserwował niesprawność odpływu ścieków z zamieszkałej nieruchomości – relacjonuje Owczarek to, co się działo w nocy z 7 na 8 czerwca.
- Związane to było z ustaniem funkcjonowania jednej tłoczni. Taka była diagnoza stanu rzeczy. Zjawili się natychmiast pracownicy Urzędu Gminy Biała, wykonawca kanalizacji i usługodawca z beczkowozem. Podjęto działania serwisowe. Ustalono, że przyczyną awarii były ciała stałe, które nie powinny się w kanalizacji znaleźć: kawałki rury PVC, kawałki szmat, chusteczki nawilżające, które zatkały filtry w tłoczni.
Udrażnianie przepływu zajęło stosunkowo długi czas, system udało się przywrócić do pełnej sprawności dopiero 9 czerwca.
- Mogę tylko podziękować za sprawną pracę panu Markowi Józali i panu Mirosławowi Jamrozikowi pracownikom, a także, panu Mateuszowi Batorowi, wykonawcy i panu Ireneuszowi Kosmendzie, usługodawcy, za udział w nocnej akcji i całości usuwania awarii, a także panu Przemysławowi Pluskocie i panu Bogdanowi Czerkawskiemu, pracownikom oraz panu Andrzejowi Jastrząbkowi, usługodawcy, za udział w usuwaniu awarii 9 czerwca – Owczarek docenia zaangażowanie ludzi w przywrócenie prawidłowego funkcjonowania tłoczni.
- Z przykrością trzeba stwierdzić, że zdarzenie było spowodowane bezmyślnością, zaniedbaniem i nieodpowiedzialnym działaniem ludzkim, w tym wypadku użytkowników kanalizacji – nie kryje irytacji Owczarek.
- Doprowadzić to mogło do zniszczenia mienia innych osób, których nieruchomości są podłączone do sieci kanalizacyjnej – dodaje.
Tymczasem w gminie zakończyły się dwa kolejne etapy budowy kanalizacji. Jeden z nich o wartości 3,9 mln zł, dofinansowany z RPO WŁ 2014 – 2020 w wysokości 2,1 mln zł objął nieruchomości wzdłuż drogi krajowej, od kościoła do drogi powiatowej Wiktorów-Biała Rządowa oraz w okolicy banku. Odcinek liczy sobie 1,5 km długości, w jego ciągu znajduje się 30 możliwych przyłączy.
Z kolei drugi został zbudowany, na odcinku 1,2 km, z 26 możliwymi przyłączami, o wartości niespełna 3,5 mln zł, z dofinansowaniem na poziomie 780 tys. zł.
Ponadto toczy się kolejne postępowanie odnośnie wyboru wykonawcy na odcinek na terenie kolejowym w Białej Kopcu. W planach są kolejne dwa przetargi na odcinki w Białej Parceli, w Białej Kopcu i Białej Pierwszej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze