Awans trampkarzy Akademii Sportu Pajęczno do I ligi wojewódzkiej to wydarzenie bez precedensu, pierwsza drużyna w historii miasta zagra na tak wysokim szczeblu. Kulisy tego sukcesu, ciężką drogę z zespołu broniącego się przed spadkiem oraz problemy infrastrukturalne, które komplikują codzienną pracę trenerów, odsłania w rozmowie z portalem kulisy.net koordynator Akademii, Michał Zawadzki.
To wydarzenie, które zapisze się w historii lokalnego sportu. Drużyna Akademii Sportu Pajęczno z rocznika 2012, prowadzona przez trenera Michała Kostarczyka wywalczyła awans do I ligi wojewódzkiej trampkarzy C2. Młodzi zawodnicy zakończyli jesienny sezon na drugim miejscu II ligi, tuż za Pogonią Zduńska Wola, zdobywając 29 punktów, strzelając 36 goli i tracąc 18.
Choć od ostatniego meczu z Wartą Sieradz, który przypieczętował awans minął już niemal miesiąc, emocje w klubie wcale nie opadły. O znaczeniu sukcesu oraz kulisach pracy Akademii opowiedział nam jej koordynator – Michał Zawadzki.
Michał Zawadzki nie kryje dumy z dokonań młodych piłkarzy.
– To niebywały sukces całej naszej Akademii, to wręcz historyczny sukces, bo żadna drużyna z naszego miasta nie grała na tym poziomie rozgrywkowym. To wielki sukces zawodników, ale też bardzo duże wyzwanie, które przed nimi stoi. Drużyny, które w poprzednich latach awansowały i grały w I lidze, pokazały jak ciężko rywalizuje się z czołówką młodzieżowej piłki w województwie łódzkim. To również świetna promocja dla naszych piłkarzy – podkreśla trener koordynator.
Przy okazji zaznacza, że drzwi Akademii są szeroko otwarte dla młodych, zdolnych piłkarzy.
– Zapraszamy wszystkie dzieciaki z Pajęczna, okolic, ale także regionu, które chciałyby spróbować swoich sił na poziomie lig wojewódzkich, ale nie tylko. Wszyscy chętni i zdolni młodzi piłkarze, którzy kochają futbol są u nas mile widziani – zaznacza.
Sukces sportowy wybrzmiewa jeszcze mocniej w kontekście problemów z jakimi trenerzy Akademii zmagają się każdego dnia. Największym z nich jest wciąż nierozwiązana kwestia jednego z Orlików w Pajęcznie.
– Mam nadzieję, że zmieni się podejście władz miasta, a dokładniej starostwa powiatowego, i pomogą nam rozwiązać problem z orlikiem. Niestety mamy problem z państwem, którzy uzurpują sobie prawo – sam nie wiem do czego, chyba do świętego spokoju. My jako klub i nasze dzieciaki mamy problem, aby odpowiednio trenować i przygotować się do spotkań. Temat jest odwlekany i przerabiany w sądach, a my nie możemy sobie pozwolić na to, aby dzieci nie trenowały – mówi otwarcie Zawadzki.
Przyznaje również, że z zewnątrz sytuacja Akademii często budzi zdumienie.
– Trenerzy z innych ośrodków dziwią się, że mając tylko jedno boisko, potrafimy stworzyć trzy drużyny lig wojewódzkich. Kolejna ekipa gra w grupie mistrzowskiej i prawdopodobnie również awansuje. Bardzo bym chciał, aby te sukcesy były doceniane także w kwestiach logistycznych. Marzy mi się pełnowymiarowe boisko sztuczne – to jest nieodzowne jeśli chcemy szkolić dzieci na odpowiednim poziomie – kontynuuje.
Zawadzki przypomina, że praca Akademii już przynosi wymierne efekty, chociażby w kontekście chłopców, którzy ze względu na wiek opuścili szeregi pajęczańskiej Akademii.
– Większość chłopców z rocznika 2010 gra dziś na wysokim poziomie: w GKS Bełchatów, Skrze Częstochowa czy Górniku Zabrze. To pokazuje, że Pajęczno nie jest anonimowe na piłkarskiej mapie, i to bardzo cieszy – podkreśla.
Uznanie koordynator kieruje w stronę szkoleniowca rocznika 2012, Michała Kostarczyka, który dołączył do Akademii w czerwcu bieżącego roku.
– W pół roku udało mu się stworzyć drużynę, która jeszcze w poprzednim sezonie broniła się przed spadkiem, a teraz wywalczyła pewny awans. To zasługa Michała, który jest znany i ceniony za swój warsztat. Zabiegałem o to, żeby pracował w naszej Akademii, i udało się – podkreśla nasz rozmówca w kontekście trenera Kostarczyka.
Skład drużyny, która napisała historię młodzieżowej piłki w Pajęcznie:
Z rocznika 2013/2014:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze