Reklama

Tradycje w domu wójta

 

Wigilia Bożego Narodzenia to jeden z najpiękniejszych i najciekawszych dni w naszym polskim kalendarzu. Obwarowana różnymi tradycjami, wierzeniami i obyczajami, w głównej mierze tworzy magię tych świąt. O tym, jak wigilia wygląda w domu wójta gminy Mokrsko ZBIGNIEWA DĄBROWSKIEGO, rozmawia ELŻBIETA WODECKA 

 

Okres przedświąteczny to czas, kiedy kobiety najbardziej narzekają na brak czasu. No właśnie, a propos kobiet, kto w pańskiej rodzinie kieruje wigilijnymi przygotowaniami?

- Od kiedy pamiętam, zawsze świąteczne potrawy przygotowuje moja mama. Ale każdy, kto w danej chwili może, pomaga jej w tym. Z mamą nie mieszkamy pod wspólnym dachem już przeszło dwadzieścia lat. Ale nasze domy są blisko siebie, więc to gotowanie odbywa się u niej.

Reklama

A żona nie ma nic przeciwko temu?

- Nie, też pomaga.

Z czego wynika ten swoisty fenomen?

- Myślę, że ze zdolności kulinarnych mamy. Będąc młodą dziewczyną, pracowała jako kucharka w domu dziecka. Stamtąd wyniosła swoje zamiłowanie do gotowania i pieczenia. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do jej smaków i tu pewnie tkwi ta tajemnica.

Jakie potrawy królują na wigilijnym stole u państwa Dąbrowskich?

- Jest tradycyjny barszcz czerwony z uszkami, obowiązkowo pierogi z kapustą i grochem. Oczywiście karp smażony, ale również w galarecie i po grecku. Nie może też zabraknąć zupy grzybowej. Kiedyś mama robiła również kutię, ale jakoś nie przyjęła się w naszej rodzinie, więc już jej nie robi. Niektóre dania, jak karp w galarecie, przygotowuje się wcześniej, ale większość robiona jest w samą wigilię, żeby po prostu wszystko było świeże. Pierogi i uszka też robimy w wigilię. Gotowanie zaczynamy od samego rana.

Reklama

U mnie w domu obowiązkowo musi znaleźć się jakaś potrawa z makiem. U pana również?

Makowiec jest obligatoryjnie (uśmiech).

A karpie? Kupuje pan żywe?

Nie. Są to tusze, które potem ćwiartujemy i filetujemy w domu. Oprócz karpia są też u nas na stole inne ryby, mniej ościste, na przykład sum. Ale to zależy od tego, co w danym roku uda się kupić. One też robione są na różne sposoby.

Mama z pańską żoną przygotowują kolację. A pan? Co wtedy robi?

- W tym roku zdecydowanie będę pomagał, bo wigilia przypada w niedzielę. Sobota jest wolna, więc pewnie spędzę te dni u mamy w kuchni.

Reklama

Podobno do pana należy doprawianie potraw?

Rzeczywiście, przyprawiam ryby do smażenia, sprawdzam, czy barszcz ma dobry smak, co jeszcze dodać do zupy grzybowej. Ale nie tylko to, bo kleję też pierogi i uszka, które potem trzeba jeszcze ugotować. Nie cierpię natomiast obierania warzyw do potrawki po grecku.

A tych pierogów to ile pan robi?

- Tak szacunkowo to do stu pięćdziesięciu, no i około stu uszek.

No to panie wójcie, robienie pierogów i uszek w wigilię jest nie lada wyzwaniem. To bardzo pracochłonne i zdecydowana większość kobiet klei je kilka dni wcześniej, a potem mrozi. W wigilię ma już gotowe …

Reklama

- U nas przyjęło się właśnie tak. Muszą być po prostu świeże.

I sprawnie to wszystko panu wychodzi?

Lata praktyki pani Elu. Wiele lat praktyki (uśmiech)

A kolację wigilijną to gdzie państwo mają? U siebie w domu, czy u mamy?

- Dopóki mieszkałem u rodziców, wigilie były tam. Teraz odbywają się już u mnie. Przyjeżdżają dzieci. W godzinach późniejszych odwiedza nas mój brat, który mieszka we Wróblewie. Jest nas zawsze sześć – osiem osób.

A kiedy zasiadają państwo do stołu. Rzeczywiście wtedy, kiedy pojawia się pierwsza gwiazdka?

Reklama

Tę gwiazdkę trudno dostrzec, szczególnie, gdy niebo jest zachmurzone. Ale zdecydowanie zasiadamy do stołu przed siedemnastą.

Panie wójcie, porozmawiajmy teraz o wigilijnych wierzeniach i obyczajach. U nas bardzo mocno przestrzegane jest, aby w wigilię do domu jako pierwsza osoba z zewnątrz nie weszła kobieta, bo to wróży ciężki rok. Tak się do tego stosujemy, że wręcz zamykamy drzwi w ciągu dnia …

- Gdy kiedyś mieszkałem na Opolszczyźnie, to taki zwyczaj tam panował. Tutaj tego nie ma. U nas w wigilię przychodzą tak zwani wiliorze. To fajny zwyczaj i pamiętam, że jako chłopiec też z nimi chodziłem – i u nas, i po sąsiedniej miejscowości. Często wracało się do domu dopiero przed północą. Ale jaką postać wtedy odgrywałem, już nie pamiętam. Pewnie w każdym roku kogoś innego.

Reklama

A czy obdarowują się państwo w wigilię prezentami?

Tak, znajdują się one pod choinką i po kolacji każdy szuka tam swojej paczuszki.

Marzy pan o jakimś szczególnym prezencie?

Nigdy w takich kategoriach nie podchodzę do prezentów. Dla mnie każdy upominek jest wielką przyjemnością. Cieszy mnie sam fakt jego otrzymania, a nie jaki on jest.

Co pana najbardziej pociąga w tych świętach?

Chyba ta chwila wytchnienia od codziennego dnia, szczególnie teraz, kiedy mam tak ważne obowiązki. Po prostu spokój.

Panie wójcie, zapytam jeszcze o postanowienia noworoczne. Robi pan takie?

Reklama

- Tak. Jestem palaczem papierosów, więc kilkakrotnie postanawiałem, że nie będę już palił. Działało, ale tylko przez kilka dni.

A na przyszły rok ma już pan postanowienia?

- Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Na pewno będzie to coś związanego z obecną pracą zawodową. Aby to, co obiecałem moim wyborcom, zrealizować jeszcze w tej kadencji. A wyzwań jest sporo. Wiem, że pewne rzeczy będą robione później, ale te cykle inwestycyjne chciałbym rozpocząć.

Czego panu życzyć na nowy rok?

Przede wszystkim zdrowia, bo to dla mnie jest najważniejsze. Jak się ma zdrowie, to wiele celów można osiągnąć.

Reklama

A największe marzenie?

- Wakacje w ciepłych krajach (uśmiech).

Więc życzę ich spełnienia. Bardzo dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kulisy.net




Reklama
Najnowsze wiadomości