Mieszkańcy ulic Łąkowej i Olewińskiej w Wierzchlesie protestują przeciwko planowanemu przebiegowi linii kolejowej, która za kilka lat ma połączyć Wieluń z Łodzią. Planuje się ją w pobliżu ich domostw. Przetnie ona te ulice i oddzieli w ten sposób część wioski od centrum. W tej sprawie spotkali się niedawno w urzędzie gminy z wójtem Leszkiem Gierczykiem.
Na wstępie wójt przedstawił warianty przebiegu linii, jakie brane były pod uwagę od początku przy tworzeniu jej koncepcji.
- Kolej w Wierzchlesie to nie jest nowość – mówił. - W dokumentach planistycznych już istnieje od początku XXI wieku. Urząd marszałkowski wyznaczył jej przebieg na terenie województwa łódzkiego. Na tej podstawie uwzględniają je również gminy w swoich dokumentach, które nazywają się studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego. Takie studium określa przeznaczenie terenu w gminie pod konkretne działania, czyli na przykład pod zabudowę, lasy, pola. W naszym studium mamy wyznaczony teren pod linię kolejową na północ od Wierzchlasa przecinającą tylko ulicę Łąkową i dobiegającą do granic gminy.
W 2021 r. rząd ogłosił program Kolej Plus, którego celem jest przeciwdziałanie wykluczeniu transportowemu mieszkańców małych miejscowości. I wtedy gmina Wieluń wystąpiła z wnioskiem do marszałka województwa, aby w jego ramach wspólnie starać się o budowę linii kolejowej z Wielunia do Łodzi. Rozpoczęły się prace mające za zadanie wytyczenie przebiegu tej linii. Po różnych analizach opracowano trzy warianty na obszarze gminy Wierzchlas. Pierwszy przebiegał od Przycłap przez południową część Wierzchlasu, Kraszkowice, Krzeczów, a dalej na Mokre i Siemkowice. Z wielu względów był on nie do przyjęcia i został odrzucony.
- Dla nas ten wariant byłby katastrofą ze względu na przebieg przez tereny zabudowane i przecięcie wielu ważnych ciągów komunikacyjnych – tłumaczył Leszek Gierczyk. - Dodatkowo przechodziłby on przez otulinę Załęczańskiego Parku Krajobrazowego.
Dwa pozostałe wytyczono na północ od Wierzchlasu. Początkowo prowadzą one wspólnym śladem, a potem jeden zaplanowano w stronę Jodłowca, drugi w kierunku Drobnic. Jednak nie pokrywają się one z tym, co zaplanowane było w studium zagospodarowania przestrzennego. Przesunięto je bardziej na południe w pobliże terenu zabudowanego. To właśnie zrodziło protesty mieszkańców.
O tym, jak planowany jest przebieg linii kolejowej i co w związku z tym może ich czekać, mieszkańcy dowiedzieli się ze spotkania online, które odbyło się 5 października 2021 r., a dotyczyło prezentacji projektu. Po tym spotkaniu do Urzędu Gminy w Wierzchlesie wpłynął protest zainteresowanych mieszkańców przeciwko takiemu przebiegowi linii, pod którym podpisało się 106 osób. Stąd protest ten został przesłany do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. Z otrzymanej odpowiedzi ludzie dowiedzieli się, że wybrany został tak zwany wariant 1+2, czyli biegnący w kierunku Drobnic oraz to, że „nie jest on ostateczny i należy traktować go koncepcyjnie”. Niestety, nie ma tam nic na temat proponowanego przez gminę Wierzchlas przesunięcia przebiegu linii i przystanku kolejowego na koniec ulic Łąkowej i Olewińskiej.
- Czy ta linia powstanie? Tego nie wiem – mówił wójt na spotkaniu z mieszkańcami. - Założenie jest takie, że do 2026 roku mają potrwać prace projektowe. Otrzymaliśmy informację, że odbędą się jeszcze konsultacje społeczne i wtedy będzie można złożyć wnioski, co się nam nie podoba. Jeśli nie zostaną one uwzględnione, można się zawsze od takiej decyzji odwołać. I to jest bardzo skuteczna broń – broń odwoływania się od poszczególnych decyzji. To torpeduje cały proces inwestycyjny i zatrzymuje go na wiele miesięcy. Tak więc mam nadzieję, że inwestor i projektanci wsłuchają się w postulaty mieszkańców. Bo nikt nie chciałby mieć za płotem pociągu.
W dalszej części spotkania ludzie pytali na temat nurtujących ich problemów.
- Panie wójcie, jakby ta linia szła tak, jak jest narysowana, to przetnie pola w połowie – zauważył jeden z rolników. - Jak dojedziemy do pól po drugiej stronie torów? Tam nie ma drogi. Co wtedy? Po torach mamy jeździć?
- W takich przypadkach odszkodowanie dostaje się nie tylko za wykup działki pod linię kolejową, ale także za skutki pogorszenia się sytuacji gospodarczej użytkownika danej działki – tłumaczył wójt Gierczyk. - Otrzymaliśmy szczegółowe mapy każdej działki. Wnoszą do nas, abyśmy nanieśli na nich wodociągi, kanalizację, bowiem projektant przystępuje do pracy zgodnie z otrzymaną koncepcją.
- Czyli wynika z tego, że koncepcja już jest, że decyzja zapadła – zareagowała na to Monika Parzyjagła. - To już chyba za późno, żebyśmy teraz o tym dyskutowali.
- Ale on dopiero teraz przystępuje do prac projektowych – odpowiedział wójt.
- Więc skoro teraz rozpoczyna, to znaczy, że jeszcze można wyznaczyć dokładną linię tego przebiegu – nie dawała za wygraną Monika Parzyjagła.
- Otrzymaliśmy informację z urzędu marszałkowskiego, że mogą nastąpić zmiany w trakcie projektowania – uspokajał Leszek Gierczyk.
Jednak mieszkańcy mają pretensje do włodarza, że nie byli od początku informowani o planach budowy linii kolejowej i jej wariantach, że sami musieli szukać o tym informacji.
- Panie wójcie, kiedy pan uzyskał pierwsze informacje na ten temat? – pytała jedna z kobiet.
- To był maj 2021 rok, kiedy stało się wiadomym, że gmina Wieluń zamierza z urzędem marszałkowskim przystąpić do konkursu w ramach programu Kolej Plus – wyjaśniał Leszek Gierczyk.
- A czy poinformował pan wtedy mieszkańców? Powinien pan to zrobić nawet na etapie projektu.
- Myślę, że w 2021 roku wiedzieli państwo o tym, bo już w październiku wpłynął protest podpisany przez sto sześć osób przeciwko planowanemu przebiegowi kolei.
- Tylko, że przez cały ten czas nie mieliśmy informacji z głównego źródła, czyli z gminy – ripostowała Monika Parzyjagła. - To były pokątne informacje, więc ludzie zaczęli się sami organizować i sami protestować. Byłam u pana osobiście w 2022 roku i pan mi wtedy powiedział, że kolej tędy nie pójdzie.
- Powiedziałem tak, bo marszałek napisał mi, że decyzję o kolei podjął po uwzględnieniu stanowiska gminy Wierzchlas. Więc miałem prawo spodziewać się, że ten przebieg został zmieniony.
- Ale nie został – odpowiedziała pani Monika.
- Na razie nie – zgodził się z nią wójt.
- Czyli wybrali tę wersję, której my jesteśmy przeciwni – mówiła dalej kobieta. - Wygląda na to, że już nie mamy szans, bo wszystko dzieje się za późno. Gdybyśmy o tym wszystkim wiedzieli w 2021 roku, to już wtedy byśmy protestowali. Powiedział pan, że w tej sprawie jest tylko opiniującym, więc trzeba było opiniować: „Nie tędy! Nie tędy!”.
Wójt wyjaśnił, że wysłał cztery opinie, w których domagał się przesunięcia linii kolejowej.
- Nie musi pani przekonywać przekonanego – mówił. - Bo ja jestem całym sercem z wami. Ja nie chcę tutaj nikogo o tym przekonywać, ja szukam i mówię tu o rozwiązaniach tego problemu.
W trakcie spotkania padł zarzut, że urząd w swoich pismach odnośnie przesunięcia linii kolejowej używał bardzo delikatnych argumentów. Nie przedstawiały one w należyty sposób problemu mieszkańców.
- Gdybyśmy o tym wiedzieli, to zasugerowalibyśmy szereg argumentów, bo pan panie wójcie mógł nie wiedzieć, jakie mamy zastrzeżenia i obawy – mówiła Monika Parzyjagła. - Że czujemy się zagrożeni i nie mamy poczucia bezpieczeństwa z powodu tej kolei.
Na koniec wójt zadeklarował, że będzie dążył do spotkania się z osobami decyzyjnymi w Polskich Kolejach Państwowych i przedstawi im argumenty mieszkańców.
- Mam nadzieję, że trafią one do nich i przekonają do racji ludzi. Poinformuję również, że jeśli trasa nie zostanie zmieniona, to będziemy maksymalnie wykorzystywać ścieżkę odwoławczą i odwoływać się od każdej decyzji.
Mieszkańcy natomiast ze swojej strony wystąpili z petycją do rady gminy, aby ta podjęła uchwałę sprzeciwiającą się proponowanemu przebiegowi linii kolejowej. O uchwale tej poinformowani mają być Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Centrum Realizacji Inwestycji, marszałek i radni Sejmiku Województwa Łódzkiemu. Dodatkowo wystąpili z wnioskiem do wójta Gierczyka o jak najszybsze zorganizowanie spotkania z osobami odpowiedzialnymi za realizację projektu.
W czwartek, 14 września, mieszkańcy spotkali się w tej sprawie również z posłem Pawłem Rychlikiem i Edwardem Kiedosem, radnym sejmiku wojewódzkiego w Łodzi. O jego przebiegu i dalszych działaniach gminy poinformujemy w najbliższym czasie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze