Wrocław niezdobyty? Nie dla WKS Wieluń! Podopieczni duetu Matejczyk-Pałyga w imponującym stylu zakończyli pierwszą część sezonu, pokonując na wyjeździe Gwardię Wrocław 3:1 ( 25:17; 17:25; 25:21; 25:19 ). To był mecz pełen emocji, wspaniałych akcji i kibicowskiej pasji.
W sobotni wieczór, 7 grudnia, w KGHM Ślęza Arenie wszystko było na najwyższym poziomie – atmosfera, kibice i przede wszystkim gra. Wieluńscy siatkarze zmierzyli się z Gwardią Wrocław, drużyną, która po słabym początku sezonu imponowała sześcioma kolejnymi zwycięstwami, w tym kompletem wygranych na własnym parkiecie. Jednak lider grupy trzeciej drugiej ligi, WKS Wieluń, po raz kolejny udowodnił, że w tym sezonie jest nie do zatrzymania.
Już od pierwszego gwizdka meczu dało się wyczuć napięcie i determinację obu ekip. Pierwszy set padł łupem WKS-u (25:17), ale gospodarze szybko odpowiedzieli, wygrywając drugą partię takim samym wynikiem. Gwardia zagrała znakomicie w obronie i kontratakach, zmuszając wieluńską ekipę do maksymalnego wysiłku. Jednak to podopieczni trenerów Bartłomeja Matejczyka oraz Leszka Pałygi wspierani przez licznie przybyłych kibiców, w trzecim i czwartym secie przechylili szalę na swoją korzyść (25:21, 25:19).
– Sama hala pierwszorzędna, kibice gospodarzy dopisali, nasi kibice wspaniali, cały mecz gorąco nas dopingowali, od pierwszych długich akcji było widać, że to będzie niesamowite spotkanie – podkreślał Konrad Pałyga, najlepszy gracz meczu i lider WKS-u w sobotnim starciu.
WKS Wieluń kończy pierwszą część sezonu na szczycie tabeli z dorobkiem 32 punktów na 33 możliwe. Zespół wygrał 33 sety, tracąc zaledwie pięć.
– Drużyna z Wrocławia postawiła nam naprawdę bardzo trudne warunki, świetnie grali w obronie i kontratakach i wydaje mi się, że to był najlepszy mecz jeśli chodzi o poziom drugiej ligi. Do tej pory nie spotkaliśmy się z takim oporem, jednak nasze doświadczenie i szeroka ławka zadecydowały o tym, że wyszliśmy zwycięsko z tego spotkania – komentował trener Leszek Pałyga, który jednocześnie podkreślał rolę wieluńskich kibiców we wrocławskiej hali – Bez wsparcia kibiców byłoby ciężko. Zrobili niesamowitą atmosferę, wielkie dzięki dla Klubu Kibica, który przyjechał pełnym autokarem. Dla takich ludzi warto grać i walczyć w obronie, bo tutaj chłopcy w ekwilibrystyczny sposób wyciągali niektóre piłki – dodawał.
Sukces wieluńskiej siatkówki
My zaś korzystając z okazji zapytaliśmy trenera Pałygę o trenerską drogę Marcina Krysia, wychowanka wieluńskiego WKS-u, który grał na pozycji libero, a który w piątek, 6 grudnia, został trenerem pierwszoligowego CUK Anioły Toruń, którego to klubu co ciekawe właścicielem jest Wilfredo Leon, siatkarz reprezentacji Polski, jeden z najlepszych graczy na świecie.
– Marcin jest wychowankiem naszego klubu, tutaj stawiał pierwsze siatkarskie kroki, również jako trener, więc możemy mówić, że jest w podwójnym słowa znaczeniu wychowankiem – zarówno jako zawodnik i jako trener. Ja się bardzo cieszę, Marcin to mój wychowanek od czwartej klasy szkoły podstawowej. To, że jest trenerem w klubie pierwszoligowym, który marzy, aby za jakiś czas grać w PlusLidze jest świetną sprawą. Całe wieluńskie środowisko siatkarskie jest dumne, że kolejny nasz zawodnik, trener pnie się w górę i życzymy mu, aby zadebiutował może i w PlusLidze – zakończył trener Leszek Pałyga.
Czas na rundę rewanżową
Przed świętami podopiecznych trenerów, Matejczyka i Pałygi czekają jeszcze dwa spotkania wyjazdowe, które to rozpoczną już rundę rewanżową w sezonie siatkarskim 2024/2025. W sobotę, 14 grudnia wieluńscy siatkarze udadzą się do oddalonego o ponad 300 kilometrów Gubina, położonego w województwie lubuskim, by zmierzyć się z miejscowym MLKS ABO ENERGY, który w tabeli drugiej ligi zajmuje dziesiątą lokatę, z dorobkiem siedmiu punktów, w jedenastu spotkaniach. Z kolei jeszcze przed samą wigilią, 21 grudnia gracze WKS-u pojadą do opolskiej Nysy, by zakończyć rok podejmując miejscowy, dwunasty w tabeli bez dorobku punktowego, AS PANS.
Siatkarska wigilia z uśmiechem
W kontekście nadchodzących świąt i wigili Bożego Narodzenia zapytaliśmy wychowanka wieluńskiego WKS-u, Konrada Pałygę przy okazji świątecznej aury jak radzi sobie w kuchni podczas tego wyjątkowego dnia i czy może pomaga w jakiś sposób.
– Rodzina zawsze znajdzie dla mnie zadania, które nie wymagają wielkich umiejętności, ponieważ do gotowania się po prostu nie nadaję – zakończył z uśmiechem na twarzy Konrad Pałyga, najlepszy gracz sobotniego starcia z wrocławską Gwardią.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze