Mieszkańcy gminy Pajęczno z niecierpliwością czekają na decyzję radnych, co do wysokości opłat za wywóz i zagospodarowanie odpadów. Po tym, gdy okazało się, że cena odbioru tony wzrośnie z 702 do 804 zł, wiadomo, że podwyżka jest nieunikniona. Realiści mówią o ponad 30 zł od osoby. Tutejsi już teraz sarkają z niezadowoleniem.
Burmistrz, Piotr Mielczarek, pytany o możliwą wysokość opłaty, nabiera wody w usta.
- Informacji mogę udzielić po komisjach, te odbędą się w środę i czwartek (21, 22 kwietnia, przyp. red.) – informuje. Przypomina również, że stawka powinna być skalkulowana w taki sposób, aby mieszkańcy ponosili wszystkie koszty wywozu odpadów. Zgodnie z ustawą gmina nie powinna do gospodarki odpadami dokładać. Nie może również czerpać z niej zysków. Oprócz samego kosztu odbioru śmieci do kwoty, którą powinni pokrywać swoimi wpłatami mieszkańcy, należy doliczyć koszty administracyjne oraz środki przeznaczone na edukację.
- Nie jest to takie proste, jakby się mogło z pozoru wydawać – podkreśla włodarz Pajęczna.
- Musimy pamiętać, że istotnym problemem w naszej gminie jest to, iż produkujemy za dużo ton odpadów w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Stąd pomimo, że cena za jedną tonę jest niższa niż dla sąsiednich gmin, stawka za osobę wychodzi wyższa – dowodzi Mielczarek.
Tych tłumaczeń od dawna nie przyjmują mieszkańcy gminy, szczególnie z miejscowości zlokalizowanych w pobliżu wysypiska. Wielokrotnie podnosili, że z uciążliwego sąsiada, jakim jest składowisko odpadów w Dylowie A, nie mają żadnych wymiernych korzyści, za to muszą znosić niedogodności takie jak wzmożony ruch na rozjeżdżonej przez ciężkie śmieciary drodze, odpady, które gubią ciężarówki czy wyjątkowo przykre zapachy. Do tego dochodzi jeszcze coraz wyższa opłata za odbiór śmieci.
Sołtys Dylowa Szlacheckiego, Kamila Krzak-Sojda, skierowała do rady miejskiej dwa wnioski. Pierwszy dotyczy obniżki dla tych, którzy decydują się na zagospodarowanie frakcji bio we własnym zakresie. Od niedawna mieszkańcy posiadający kompostowniki mogą liczyć na ulgę w wysokości 2 zł. Sołtyska uważa, że powinno to być co najmniej 5 zł.
- Zniżka jest za mała – sądzi Krzak-Sojda.
- Wiele osób rezygnuje z niej, ponieważ nie zachęca do korzystania i jest niewspółmierna do obowiązku, jaki ciąży na posiadaczu kompostownika. Uważam, iż zniżka powinna być ilorazem stawki przez ilość koszy, tj. 25 zł (stawka za osobę) : 5 (ilość koszy) = 5 zł (wysokość ulgi) – wylicza.
Drugi jej wniosek dotyczy pozostawienia stawki, która obowiązuje dopiero od trzech miesięcy, na dotychczasowym poziomie, czyli 25 zł. Argumentem, który ma przemawiać za taką decyzją, jest stan epidemii.
- Pandemia obniżyła zatrudnienie, pensje i standard życia – zaznacza sołtyska.
- Sprawiedliwym jest wziąć pod uwagę także to, że nie produkujemy więcej odpadów, niż w roku poprzednim, a poziom ten się utrzymuje. Spółka podniosła kwotę za składowanie odpadów z 702 zł na 804 zł, jednak pamiętajmy, że mamy na terenie składowisko i to już jest podstawą do podjęcia kroków, aby stosować stawki preferencyjne na terenie gminy Pajęczno. Prognozy nie są jednak dla nas dobre. Informacje, jakie otrzymujemy, przewidują stawkę na poziomie od 30 zł w górę za osobę w rodzinie – sądzi Kamila Krzak-Sojda.
Czy radni przychylą się do jej próśb? Każde obrady nad wysokością stawek są burzliwe. Ustanowienie kwot na poziomie, który nie zapewni samofinansowania systemu sprawi, że brakującą kwotę trzeba będzie znaleźć w budżecie i bez tego raczej skromnym. Z drugiej strony rajcy liczą się z głosem wyborców, a temat śmieci jest tym, co ich ostatnio najbardziej rozpala.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze