Wichury, które dwa tygodnie temu przeszły nad naszym regionem, spowodowały wiele strat. Druhowie wspierali mieszkańców w usuwaniu skutków żywiołu. Strażacy z Siemkowic nie byli tu wyjątkiem. Niestety na własnej skórze przekonali się o potędze wiatru. Kiedy prowadzili działania w terenie z ich strażnicy został zerwany dach.
Jak informują strażacy z OSP KSRG Siemkowice 17 lutego, podobnie jak inne jednostki z regionu, zostali zadysponowani, by pomagać przy usuwaniu skutków silnych wiatrów. Już podczas działań w terenie doszły do nich informacje o tym, że wichura uszkodziła dach na ich strażnicy. Po dotarciu na bazę ocenili skalę zniszczeń.
- Od strony wsi dach jest zerwany prawie całkowicie – relacjonuje Ireneusz Mizera, skarbnik strażaków z Siemkowic.
- Poszycie było wymieniane niedawno, trzy lata temu. Wstępnie oszacowany koszt naprawy to około 25 tys. zł – dodaje.
Druhowie liczą, że ubezpieczenie pokryje koszt remontu dachu. Sama jednostka nie dysponuje odpowiednio wysoką kwotą, aby opłacić naprawę.
- Na naszym koncie są środki stosunkowo niewielkie, na bieżącą działalność – podaje Mizera.
Strażacy zamierzali w tym roku założyć klimatyzację na sali. Jest ładna, wyremontowana, dzięki takiej instalacji stałaby się konkurencyjna. W najgorszym wypadku te plany będą musieli odłożyć.
- Niestety, ale na wiatr nie ma mocnych – mówi druh Mizera.
-Dawniej w filmach tylko podobne zjawiska, jak tornada, obserwowaliśmy, dzisiaj na naszym terenie do nich dochodzi. Widać, że klimat się zmienia i pewnie z takimi sytuacjami będziemy mieć coraz częściej do czynienia.
Strażacy mogą liczyć na wsparcie samorządowców.
- Na pewno nie zostawimy naszych druhów bez pomocy – zapewnia wójt Siemkowic, Zofia Kotynia.
- Jeśli okazałoby się, że polisa nie pokryje wszystkich kosztów naprawy, postaramy się finansowo jednostkę wesprzeć. Druhowie nie dysponują środkami, aby sami sobie mogli w tej sytuacji poradzić – podaje wójt zaznaczając, że jest wdzięczna za poświecenie druhów na rzecz mieszkańców.
- Wyjeżdżali bardzo dużo razy w związku z tą sytuacją pogodową, mieszkańcy mogli na nich liczyć. Nie mieli nawet przez kilka dni czasu, aby pomyśleć o swojej remizie.
Magdalena Lizurej
[email protected]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze